samowolna wycinka drzew a prowicjonalny urząd gminy

  • Autor wątku Autor wątku Mogilanka
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

Mogilanka

Nowy użytkownik
Dołączył
06.2009
Odpowiedzi
15
Opis sytuacji: sąsiedzi na swojej działce wycięli drzewa, dużo starsze niż 5 letnie. Drzew było kilkanaście, głównie sosny, świerki, brzoza. Na moje oko czystego drzewa bez gałęzi będzie do palenia na pół zimy. Wycinka drzew wykonana była z uwagi na grodzenie terenu przykościelnego (czytaj: bo księdzu trzeba iść na rękę). Fakt wycinki został zgłoszony w urzędzie gminy. Urzędnicy przybyli na wizję (czytaj: nie mieli wyjścia, bo ognisko z palonym drzewem dymiło na pół wsi).
Dziś dowiedziałam się, że matka właścicielki, będąca podobno jej pełnomocnikiem, napisała oświadczenie, że drzewa nie miały więcej niż 5 lat. Tak więc jest po sprawie, bo urząd ma oświadczenie i daje mu wiarę. Ja zaś mam wiedzę że drzewa miały jakieś 20-30 lat, więc pani pełnomocnik ewidentnie mija się z prawdą.
Pytanie: Czy urząd faktycznie nie może nic zrobić, bo nie ma uprawnień, czy raczej mu się nie chce. Jeśli nie ma uprawnień, to czy powinien przekazać sprawę innej instytucji np. policji. Czy takie wykroczenie podlega ściganiu z urzędu?
 
Ponawiam pytanie: Czy urząd faktycznie nie może nic zrobić, bo nie ma uprawnień, czy raczej mu się nie chce. Jeśli nie ma uprawnień, to czy powinien przekazać sprawę innej instytucji np. policji. Czy takie wykroczenie podlega ściganiu z urzędu?
 
Powrót
Góra