Sąsiad mnie nęka a teraz pozywa

  • Autor wątku Autor wątku Milena32
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

Milena32

Nowy użytkownik
Dołączył
06.2023
Odpowiedzi
5
Mam poważne problemy z sąsiadem piętro wyżej od wielu miesięcy. Hałasuje po nocach, rzuca ciężkimi przedmiotami, przesuwa meble i krzyczy. Robi to celowo, aby uniemożliwić mi spanie. Zaczynają hałasować o 22, a kończą o 6 rano, dopiero wtedy mogę zasnąć. Mimo wielu prób rozmowy, nie odniosłam żadnego postępu. Często udają, że nie ma ich w domu, ale gdy wychodzą, nagle zapada absolutna cisza.

Gdy inni sąsiedzi skarżą się na hałas, zawsze twierdzą, że to moja wina albo że wykonują remont - zależy kto pyta. To spowodowało, że wielu sąsiadów stanęło przeciwko mnie. Od wielu miesięcy nie śpię właściwie, straciłam pracę, a moje życie zamieniło się w piekło. Nie potrafię sobie poradzić ze stresem związanym z brakiem snu i często w reakcji na stres wybucham agresją, krzyczę i trzaskam drzwiami.

Teraz ten sam sąsiad, który nie daje mi spać, mówi że mnie pozwie bo nie może wynająć swojego mieszkania. Dzielnicowy do mnie dzwonił i poinformował że sąsiad przyszedł ze świadkami twierdzącymi że ja hałasuje, zaakceptował to jako wykroczenie, będę przesłuchiwana a sąsiad może mnie pozwać w sprawie cywilnej i przez telefon powiedział mi żebym szła do adwokata.

Osobiście próbowałam pokazać dzielnicowemu co się dzieje w rzeczywistości. Za pierwszym razem przyszłam na wizytę umówioną przez telefon, ale nikogo nie było na komisariacie, drzwi były zamknięte, a przez szyby było widać kurtki rozwieszone na krzesłach, komputery były wyłączone. Następnie próbowałam ponownie przyjść wczoraj ale pan nie przyjął mojego zgłoszenia, bo mogę sobie dzwonić na policję w momencie gdy hałasują. Tymczasem w internecie czytam że policja w zasadzie nie jest wstanie rozwiązać takiego problemu bo muszą sami usłyszeć kto hałasuje żeby móc dać mandat. Sąsiad z każdym dniem staje się coraz bardziej agresywny i bezczelny, zaczął zachowywać się tak samo w ciągu dnia. Obecnie na zmianę ze swoją żoną spędzają cały dzień w domu tylko żeby hałasować mi nad głową.

Nie wiem jak sobie poradzić z tym problemem, jestem całkowicie załamana i potrzebuje pomocy. Mam wrażenie, że policja mi nie wierzy i stoi po stronie sąsiada. Mam coraz większe problemy z pieniędzmi i zwyczajnie nie stać mnie na prawnika. Czuje się zostawiona całkowicie sama z tym problemem.

Teraz tak w skrócie:
- Z tego co rozumiem, wezwanie na przesłuchanie przyjdzie w ciągu 30 dni (najprawdopodobniej w formie świadka).
- Od czasu nękania, najprawdopodobniej pojawiły mi się problemy psychiczne, planuje iść z tym do psychiatry.
- Musze w jakiś sposób odzyskać normalne życie i raczej będzie musiało się to odbyć poprzez drogę sądową.

Jedyne czego potrzebuje to planu, który nakieruje mnie jak to rozegrać. Jak nie zostać najpierw znękaną a potem jeszcze płacić dręczycielowi odszkodowanie. Czego spodziewać się na przesłuchaniu i co warto mówić?
 
1. Nie widzę podstaw by płacić sąsiadowi odszkodowanie.
2. Policjantowi opowiedz jak Twoim zdaniem wszystko wygląda; nie daj sobie zmówić wykroczenia, jeśli uważasz, że go nie popełniłaś. Do adwokata iść (jeszcze) nie musisz. Pamiętaj, że to Tobie należy udowodnić wykroczenia, a przyprowadzanie "swoich" świadków na policję wcale nie musi oznaczać, że policjant uzna rację zgłaszającego.
3. Jeśli oboje jesteście członkami wspólnoty mieszkaniowej to pozostaje porozmawiać z sąsiadami i przekonać ich, że to sąsiad uniemożliwia spokojne zamieszkiwanie - wtedy możliwe będzie zastosowanie art. 16 Ustawy o własności lokali, ale to wymaga uchwały WM.
4. Sama powinnaś zgłaszać każdy przypadek hałasowania (51 kw) a nawet możesz sama rozważyć pozew o immisję (144 kc), ale tu temat byłby moim zdaniem bardzo trudny do wygrania z uwagi na "słowo przeciw słowu" i rzekomych "świadków" zdarzeń.
 
Dzień dobry, chciałabym poprosić o ponowną pomoc, ponieważ sytuacja posunęła się do przodu.

W ostatnim miesiącu kilka razy dzwoniłam na policję, ale niestety nie przyszli na miejsce zdarzenia. Zbierałam dowody, m.in. nagrania dyktafonem i telefonem, aby dokumentować zachowanie sąsiada. Pomimo tego, że sąsiad nieco się uspokoił, wciąż regularnie uniemożliwia mi spokojny sen. Otrzymałam również list od policji, wezwano mnie na przesłuchanie jako świadka w związku z popełnieniem wykroczenia, zgodnie z art. 107 KW.

Teraz potrzebuję pomocy w związku z nadchodzącym przesłuchaniem. Pan gryffinian napisał wcześniej, że winę muszą mi udowodnić, w tym przypadku, że złośliwie hałasuje sąsiadowi tak żeby nie mógł wynająć mieszkania.


Rzeczywista sytuacja jest taka:
1. Sąsiad początkowo nie chciał się wyprowadzić, osobiście słyszałam przez sufit, jak głośno oznajmił tę decyzję, choć niestety nie mam tego nagranego. Dopiero po zakończeniu roku szkolnego zaczęli rzadziej przebywać w mieszkaniu, przede wszystkim ze względu na dobro swojego dziecka. Czasami na weekend wynajmują swoje mieszkanie innym osobom, co wiąże się z natychmiastowym ustaniem hałasu na całą noc.
2. Jedna z sąsiadek sugeruje, że to ja jestem źródłem hałasu, argumentując to tym, że u mnie pod drzwiami słychać hałas najgłośniej. Pewnego razu wyszłam na korytarz i rzeczywiście u mnie pod drzwiami było najgłośniej mimo tego, że nikogo nie było w domu.
3. Jeden z moich współlokatorów wyprowadził się z mieszkania, głównie ze względu na hałas, jaki państwo na piętrze wyżej generowali po nocach.
4. Osobiście uważam, że to ten pan nas złośliwie niepokoi i oskarżenia są jednym z wielu sposobów, jakie stosuje wobec mnie.

Zastanawiam się, co warto powiedzieć podczas przesłuchania, a czego unikać. Czy macie jakieś pomysły i dobre rady?

I najważniejsze, jakie będą konsekwencje mówienia różnego rodzaju rzeczy.
 
A czy byłby ktoś na tyle życzliwy, żeby podzielić się dobrą radą bez zbędnych uszczypliwości? Rozumiem, że wypowiadanie się bez oparcia w dowodach może być bezcelowe. Tyle że przez pewien czas nagrywałam każdą noc za pomocą dyktafonu, a analizując wszystkie nagrania, można zauważyć że nagle 24 czerwca zaszła absolutna cisza.
 
Dzień dobry

Sprawa posunęła się do przodu. Dzisiaj wreszcie zeznawałam w sprawie i ogółem wrażenia mam negatywne. Pani policjant nie słuchała się mnie, nie chciała zapisywać moich zeznań, łapała za słówko i chciała za wszelką cenę zarzucić mi winę. Traktowała mnie jak trędowatą.

Pani też wprost powiedziała, że albo uzna mnie za winną, albo skieruje sprawę do sądu.

Na samym końcu podała mi papiery do podpisania. Jeden papierek, której mam kopie. Oraz jeszcze 3 kartki A4 których kopii nie mam. Ja jak głupia podpisałam bez czytania. Ktokolwiek wie jakie to mogłyby być papiery? Boje się, że podpisałam przyznanie się do winy lub coś w tym stylu bez czytania.
 
4. Sama powinnaś zgłaszać każdy przypadek hałasowania (51 kw) a nawet możesz sama rozważyć pozew o immisję (144 kc), ale tu temat byłby moim zdaniem bardzo trudny do wygrania z uwagi na "słowo przeciw słowu" i rzekomych "świadków" zdarzeń.

A 51 kw nie dotyczy tylko hałasowania w miejscu publicznym? Bo sąsiad hałasuje w mieszkaniu.
Właśnie zadzwoniłam na policje bo sąsiad od 11 hałasuje i twiedzi że będzie to robić do 22. Policja twierdzi że może to robić do 22. Hałas jest na tyle głośny że słychać go w całym mieszkaniu a często także na klatce schodowej.
 
Ja bym wszystko nagrywał i po każdym akcie hałasowania pisał zawiadomienie na Policję dołączając nagranie. Jak Policja dostanie 20 zawiadomień to może weźmie się do pracy.
 
Powrót
Góra