Nie piętnujcie gościa tylko dlatego, że ma 3 auta i nie lubi (z wzajemnością) sąsiada. Sama wychowałam się w małej miejscowości i to norma - ludzie są złośliwi, a i z tymi drogami jest coś na rzeczy - pewnie nie prawnie, ale zwyczajowo to mieszkańcy tych czterech domów powinni być ich zasadniczymi użytkownikami, skoro z tej strony mają furtki to normalne, że drogę traktują jak własny podjazd, zwłaszcza jeśli jest to droga ślepa. Pewnie nawet latają tam psy i koty luzem, oraz bawią się dzieci (jak akurat sąsiad ich nie polewa). A może parkuje tam, gdzie parkuje żeby nie blokować drogi innym samochodom? Poza tym lanie wody na pół drogi nie jest normalne, a też się z tym czasem spotykam jeżdżąc na rowerze, próbując ominąć coś takiego można wpaść pod samochód, więc to może być nawet niebezpieczne.
Co do zraszacza to ja bym w pierwszej kolejności sprawdziła, czy w Twojej gminie nie wydano jakiegoś zakazu podlewania ogródków, w określonych godzinach z powodu suszy. Może też postrasz go, że zgłosisz jakieś uszkodzenie mienia (auto jednak kosztuje), ostentacyjnie zrób zdjęcia tej jego instalacji - może w końcu się przestraszy i przestawi ten nieszczęsny zraszacz. Też poszukałabym jakichś analogii do kwestii odśnieżania chodników przez mieszkańców, za nieodśnieżanie jest kara grzywny z tytułu nie wywiązania się z obowiązku utrzymania porządku w obrębie swojej nieruchomości. Może dałoby się pod to podciągnąć lanie wody na ulicę.