Sąsiedzi notorycznie palą maruhuanę w domu - pomocy !

  • Autor wątku Autor wątku 2zona
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
2

2zona

Zbanowany
Dołączył
05.2011
Odpowiedzi
8 049
Witam, piszę w imieniu znajomej (jeżeli nie ten dział to proszę o przeniesienie do właściwego). Znajoma mieszka w mieszkaniu (blok 6 rodzinny) bezpośrednio pod nimi jest mieszkanie, w którym nie mieszka właściciel tylko kolejni najemcy, którzy praktycznie dzień w dzień palą marihuanę - niestety chyba z jakąś chemiczną domieszką bo "smród" strasznie się niesie i u znajomej bardzo go czuć - ma małe dzieci, które skarżą sie na ból głowy z tego powodu. Już 3 razy wzywała patrol policji ale ta w sumie nic nie robi - interwencja kończy sie na spisaniu notatki i odjeżdżają ;/
pytanie co ona może prawnie jeszcze zrobić?? moim zdaniem posiadanie narkotyków (a "trawka " chyba nim jest? jest w PL zabronione??) czy policja nie powinna inaczej zareagować? a może zgłosic dzielnicowemu? Co może zrobić i ewentualnie jakie przepisy to regulują??
Z góry dziekuję za pomoc :)
 
Ja tego nie wiem, tak mowi znajoma i policjanci, ktorzy byli na interwencji stwierdzili, ze wyraznie czuc zapach palonej trawki.
 
Aha, policjanci tak mówili. To nic na chacie nie znaleźli? Czy nie szukali, albo to nie była marycha?
A skąd znajoma wie jaki to zapach? :D
 
smurd papierosów działa tak samo tak wiec po co ten problem ? co do głowy dzieci to zapewne boli ich od tego gadania głupot twoich ... Kiedys sam w holandi posiadałem taką sasiadke jak Ty której wszytsko przeszkadzalo.. nie długo zaczniesz się czepiać ze ktos robi kotlet schabowy na oleju słonecznikowym a nie roślinnym ....... Chłopaka daj spokoj skoro nie wiesz czy to marihuana ;)
 
Upalony pisałeś te wypociny.
Chłopaka, czuć od Coebie smurd marihuany i oleju roslinnego. Np słonecznikowego.
 
Wybaczcie ale co wasze odpowiedzi mają wspólnego z poradami prawnymi ??? Chcecie to może wam i smród obory nie przeszkadza ale widocznie mojej znajomej zapach "trawki" przeszkadza.
 
2zona napisał:
Chcecie to może wam i smród obory nie przeszkadza ale widocznie mojej znajomej zapach "trawki" przeszkadza.
Wracamy do punktu wyjścia: skąd znajoma wie, że to zapach trawki właśnie, a nie czegoś innego?
 
Tego nie wiem, jest to znajoma z pracy będę się widzieć z nią jutro to na pewno zapytam. Coś wspominała, że ten sąsiad rozmawiał z kolegą na klatce i temu koledze się chwalił, że dziś sobie "przypalą ziółko" ale czy to wszystko to nie wiem. Zapach jak palonej marihuany, policjanci potwierdzili ale do mieszkania nie weszli. Tyle wiem.
A w ogóle co ma do rzeczy skąd ona wie czy to zapach trawki??
 
Rozmawiałam dziś ze znajomą i oto co mi powiedziała: wie, że to "trawka" bo kiedyś jak była młodsza sama popalała (tak samo jej mąż), ponadto nastepnego dnia (czyli po pierwszym takim mocnym incydencie) słyszała właśnie tą rozmowę (to była sobota), że wczoraj dali nieźle "czadu z gandzią" i że dziś będzie powtórka, policja na interwencji (sobotniej) też potwierdzili, że wyraźnie czuć zapach palonej marihuany ale oni do mieszkania bez nakazu wejść nie mogą. No i w niedziele znajoma nie wytrzymała sama zeszła na dół do sąsiadów z nimi spokojnie porozmawiać (rozmowę nagrywała na dyktafon w telefonie) i delikatnie mówiąc śmiejąc sie jej w twarz przyznali, że popalają ale robią to we "własnym" domu i jej guzik do tego.
Koniec i tyle się od niej dowiedziałam.
 
Spożywanie/branie narkotyków jako tako nie jest zabronione.
Zabronione jest posiadanie, uprawianie, handlowanie itd.
Dziwne, sama popalała a teraz się czepia i wymyśla - taka hipokryzja - zawsze młode pary/małżeństwa pierwsze jak nie jedyne w blokach/wieżowcach dzwonią po policję, straż i odwiedzają dzielnicowego.
Sami przecież byli wzorem cnót ...
Niech założy filtr węglowy z metra na kratce wentylacyjnej i tyle - wiem, że to nie jest odpowiedź prawna ale moim zdaniem to zwykła fanaberia z jej strony, bo fifolini musiałaby być jak wazon a skręt jak dywan i palone pod kratką wentylacyjną ...
Co innego jakby polską herę robili.
Co do śmiania w twarz - mieli rację - i tak ładnie się zachowali.
 
Tylko czemu nikt nie doczytał z Was, że to z jakąś domieszką czegoś bo smród okropny - nie sama palona trawa jej nie przeszkadza ale jeżeli po tym smrodzie (gdzie była tylko u siebie w domu) bolała ją głowa i dzieci oprócz bólu głowy rzygały jak kot to chyba normalne nie jest?
Z tego co z nią rozmawiałam to właśnie dziś miała wybrać sie do spółdzielni żeby te kominy wentylacyjne ktoś przyszedł zobaczyć, ona okna zostawia teraz na mikro i tyle. Stwierdziła, że przy kolejnym smrodzie i rzyganiach dzieci wezwie lekarza a później ewentualnie policję....
 
No chafting normalny nie jest, jak się powtórzy to możliwe, że to nie jest zbieg okoliczności - i wtedy rzeczywiście niech działa.

Tak czytałem dokładnie, że ma przypuszczenia o jakiejś chemii w zielsku.
Jak chce ich pozałatwiać to ok, ale niech ma pewność że to nie zbieg okoliczności bo małolatom nabruździ niepotrzebnie a może to jacyś przyszli artyści :)

Dziwna sytuacja.
 
Marihuana, zwłaszcza "polska marihuana", czyli wyprodukowana w naszym klimacie, może mieć w sobie dużo chemicznego syfu (z nawozów, z dodatków "uszlachetniających". itp). Tym bardziej taka kupowana z ulicy. Palący tego może nie poczuje, ale już bierny palący a zwłaszcza dziecko tak.

Swoją drogą dziwię się sąsiadom z dołu, że zgrywają takich bohaterów, bo przecież w Polsce za znalezienie podczas rewizji nawet niewielkiej ilości grozi kara.

Co robić? Cierpliwie zgłaszać za każdym razem kiedy palą. Przyjeżdżający na interwecje patrol na pewno odnotuje fakt, że czuć było wyraźny zapach marihuany. Kiedy nazbiera się tych "notatek" cała sterta, to zwiększa się szansa, że wreszcie ktoś zajmie się tym na poważnie. A sami palący też przestaną czuć się bezpiecznie jeśli co drugi dzień będzie was odwiedzać policja.

To tyle jeśli chodzi o prawo, a w praktyce najprościej byłoby się chyba dogadać. Na zasadzie "nie chcę wam robić problemów, więc dogadajmy się albo nie będę mieć innego wyjścia". Jest szansa, że trafi się na rozsądnych ludzi, którzy mają tyle rozumu w głowie żeby uwiadomić sobie, że przeszkadzają innym. Jeżeli nie, to pozostaje droga prawna.

Zastanawiam się też, co to za budynek, w którym tak niesię się zapach z piętra na piętro. Co stanie się jeśli któryś z sąsiadów np. zacznie odkażać/odgrzybiać mieszkanie lub malować coś farbą chemiczną, bo przecież ma do tego prawo? Wszyscy się potrujecie. Należałoby pomyśleć nad uszczelnieniem drzwi, okien, szybów wentylacyjnych. Choćby tylko po to, żeby nie wąchać codziennie obiadu wszystkich sąsiadów. :D
 
Nawet jak "ciąg" jest dobry - sprawdzany przez kominiarzy, drzwi nowe antywłamaniowe w nowymi uszczelkami to na klatce czuć przegląd menu, bo gotują przy zamkniętych oknach a okapy mają dla picu.
Co do rewizji o policji - jak zapuka - to spłuczą w toalecie i grzeczne wpuszczą.
Czuć może być, to nie przestępstwo, musza coś znaleźć.
A jak będą mieli pół kilo na stole - w co wątpię a postanowią ich nie wpuścić to policji i tak nie wejdzie.

Fakt, najlepiej się dogadać - ale wszytsko pierwsza rozmowa obu stron mogła zaprzepaścić i już jest po ptakach, poza tym jak ktoś komuś czymś grozi to już nie ma rozmowy.
 
Mi się też wydaje, że ona z nimi do porozumienia nie dojdzie. Ona ma 37 lat i 2 dzieci w wieku 7 i 2 lata a tam mieszkają (w sumie od 2 miesięcy wynajmują mieszkanie) dwaj studenci - wcześniej z nikim żadnych zatargów nie miała ... drzwi ma "nową gerdę" w tym roku montowaną ... gdyby nie te bóle i wymioty to by sprawę pewnie olała tak samo jak olewa sąsiada palącego obok na balkonie papierosy a balkon sąsiada jest obok okien jej sypialni więc latem ma "wesoło" ...
 
Co do palenia papierosów na balkonie to nie to samo - jego balkon, może palić - to papierosy - nie są nielegalne.
Co innego jakby grila robił.
 
LLawyer napisał:
Co do palenia papierosów na balkonie to nie to samo - jego balkon, może palić - to papierosy - nie są nielegalne.
Co innego jakby grila robił.

I tu się zaskoczyłam mile bo pokazała mi regulamin tej wspólnoty czy co oni tam mają i w którymś punkcie mają zapis: zabronione palenie na balkonie czy coś w ten deseń ;) 1wszy raz z czymś takim się spotkałam no ale sama na oczy widziałam i czytałam chyba z 3 razy ten puknt - była tam jakaś wzmianka o niezabudowanym balkonie ...
 
U mnie nie ma :) i nigdy się z tym nie spotkałem, w takim razie co innego.
Chociaż ja bym się upierał, gdyby to była spółdzielnia.
 
Powrót
Góra