B
BartB
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 08.2008
- Odpowiedzi
- 1
Witam!
Proszę o radę, czy problem, który opiszę, można rozwiązać jakimikolwiek środkami prawnymi... W chwili obecnej niestety żadne nie przychodzą mi do głowy.
Ale do rzeczy: moja matka mieszka na pierwszym piętrze bloku. Przestrzeń podwórka i parkingu jest ograniczona z każdej strony, prócz chodnika z jednej i wjazdu z drugiej. Z przodu stoi inny blok, co powoduje efekt studni - wzmocnienia wszystkich hałasów. Piszę o tym, ponieważ mama skarży się bardzo na hałasujące pod samym jej balkonem dzieciaki. Pamiętam, że dopóki ja mieszkałem razem z nią, w letnie popołudnia krzyki, piski i dźwięki odbijającej się od chodnika piłki skutecznie zagłuszały telewizor. Trzeba było zamykać okno, ale w lecie to przecież utrudnienie. Mama jest coraz starsza i z wiekiem ma coraz mniejszą cierpliwość. Myślałby kto, że dzieci, które kiedyś grały pod samym balkonem (mieszkanie jest na I piętrze, bezpośrednio nad wejściem do klatki i kawałkiem chodnika - placu zabaw) wyrosną. Ale na ich miejsce zjawiają się zaraz nowe - dzieci wyrośniętych dzieci oraz inne dzieciaki z innych klatek i sąsiednich bloków. Niestety ten chodnik to jedyna powierzchnia, na której bawią się maluchy, pomimo tego, że za blokiem jest szkoła z boiskiem, 100 m dalej plac zabaw (ale w piłkę tam nie pograją). Uwagi i prośby do dzieci i ich rodziców nie skutkują. Wisi przed klatką tabliczka zawieszona przez administrację "Zakaz gry w piłkę" ale nikt sobie z niej nic nie robi. Jedna z sąsiadek (z odległej klatki, jej hałas nie grozi) poradziła mamie w niewybrednych słowach, żeby zamknęła okno, poszło do kuchni albo wyprowadziła się do domu jednorodzinnego, skoro nie przywykła do mieszkania w bloku. Jej córka może robić wszystko do 22, od kiedy zaczyna się cisza nocna.
Powiem szczerze, że nie za bardzo przychodzą mi na myśl skuteczne argumenty (do sąsiadki nie docierają kulturalne słowa, jej córce wolno wszystko a jak nam nie pasuje to możemy się wyprowadzić), jak rozwiązać ten problem raz na zawsze. Czy Straż Miejska może pomóc w takich przypadkach? Dziękuję z góry za wszelkie sugestie!
Bartek B.
Proszę o radę, czy problem, który opiszę, można rozwiązać jakimikolwiek środkami prawnymi... W chwili obecnej niestety żadne nie przychodzą mi do głowy.
Ale do rzeczy: moja matka mieszka na pierwszym piętrze bloku. Przestrzeń podwórka i parkingu jest ograniczona z każdej strony, prócz chodnika z jednej i wjazdu z drugiej. Z przodu stoi inny blok, co powoduje efekt studni - wzmocnienia wszystkich hałasów. Piszę o tym, ponieważ mama skarży się bardzo na hałasujące pod samym jej balkonem dzieciaki. Pamiętam, że dopóki ja mieszkałem razem z nią, w letnie popołudnia krzyki, piski i dźwięki odbijającej się od chodnika piłki skutecznie zagłuszały telewizor. Trzeba było zamykać okno, ale w lecie to przecież utrudnienie. Mama jest coraz starsza i z wiekiem ma coraz mniejszą cierpliwość. Myślałby kto, że dzieci, które kiedyś grały pod samym balkonem (mieszkanie jest na I piętrze, bezpośrednio nad wejściem do klatki i kawałkiem chodnika - placu zabaw) wyrosną. Ale na ich miejsce zjawiają się zaraz nowe - dzieci wyrośniętych dzieci oraz inne dzieciaki z innych klatek i sąsiednich bloków. Niestety ten chodnik to jedyna powierzchnia, na której bawią się maluchy, pomimo tego, że za blokiem jest szkoła z boiskiem, 100 m dalej plac zabaw (ale w piłkę tam nie pograją). Uwagi i prośby do dzieci i ich rodziców nie skutkują. Wisi przed klatką tabliczka zawieszona przez administrację "Zakaz gry w piłkę" ale nikt sobie z niej nic nie robi. Jedna z sąsiadek (z odległej klatki, jej hałas nie grozi) poradziła mamie w niewybrednych słowach, żeby zamknęła okno, poszło do kuchni albo wyprowadziła się do domu jednorodzinnego, skoro nie przywykła do mieszkania w bloku. Jej córka może robić wszystko do 22, od kiedy zaczyna się cisza nocna.
Powiem szczerze, że nie za bardzo przychodzą mi na myśl skuteczne argumenty (do sąsiadki nie docierają kulturalne słowa, jej córce wolno wszystko a jak nam nie pasuje to możemy się wyprowadzić), jak rozwiązać ten problem raz na zawsze. Czy Straż Miejska może pomóc w takich przypadkach? Dziękuję z góry za wszelkie sugestie!
Bartek B.