Ściągnięcie kupionej gry - czy to legalne?

  • Autor wątku Autor wątku Rincewind
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Rincewind

Rincewind

Użytkownik
Dołączył
10.2009
Odpowiedzi
46
Witam.

Mam następujące pytanie, które rozważam ze znajomymi: Kupiłem grę, posiadam paragon, oryginalne pudełko oraz instrukcję i klucz aktywacyjny jednak płyta się zgubiła. Czy mogę pobrać te grę z internetu, z serwerów które nie wymagają rozpowszechniania tej gry? Innymi słowy pobrać ją ze stron w stylu Rapidshare/od siebie a nie z sieci p2p ?

Osobiście uważam, że nie powinno to być problemem - mam wszystkie dowody zakupu oryginalnej wersji poza płytą.
 
Witam,
Osobiście uważam, że nie powinno to być problemem - mam wszystkie dowody zakupu oryginalnej wersji poza płytą.
I tu pojawia się podstawowe zagadnienie:

osoba, która kupiła program komputerowy w rzeczywistości nie jest posiadaczem tegoż programu, a jest jedynie stroną umowy cywilno-prawnej zwanej licencją użytkownika końcowego (EULA), określającą warunki korzystania z kopii oprogramowania. Mówiąc prościej - użytkownik programu może wykorzystywać dany program wyłącznie w zakresie postanowień umowy i jest zobowiązany do przestrzegania zapisów tej umowy (tak, samo zresztą, jak i druga strona).

Odnosząc się do rzeczywistości: fragment licencji Visty (ze strony MS, podkreślenie moje)
16. DOWÓD POSIADANIA LICENCJI.
a. Oryginalny dowód posiadania licencji. Jeśli nabyli Państwo oprogramowanie na dysku lub innym nośniku, posiadanie licencji na nabyte oprogramowanie potwierdza oryginalna etykieta dowodu posiadania licencji Microsoft wraz z oryginalną kopią oprogramowania.
A więc, nawet jeśliby przyjąć, że wykonanie dodatkowej kopii programu z Internetu byłoby legalne, to i tak trzeba by w tym przypadku posiadać oryginalny nośnik, aby móc udowodnić legalność posiadania programu... To, oczywiście, jest konkretny przypadek, w ogólności dla każdej wersji programu oraz dla programów różnych producentów zapisy mogą być różne. Ale, mam wrażenie, że w 100% programów dystrybuowanych poprzez nośnik fizyczny (płytę) będzie w licencji zapisany ten warunek.

W przypadku zagubienia oryginalnego nośnik należy przede wszystkim zdobyć nowy oryginalny nośnik od producenta programu (BOX) lub sprzętu (OEM) - można powiedzieć, że są do tego zobowiązani z tytułu licencji... ale to już inna historia :D
 
Rozumiem, że ściągnięcie płyty z grą która nie została w żaden sposób zmieniona (ktoś skopiował zawartość płyty na serwer, nic nie dodając ani nie kasując) nawet jeżeli posiada się wszystko poza płytą CD/DVD jest piractwem? Nawet jeżeli gra nie jest już sprzedawana? Trochę mnie to zastanawia, w końcu ma się dowody posiadania wyżej wymienionego programu w postaci paragonu oraz wszystkich pudełek itp. które jasno dowodzą, że się gre kupiło.
 
nie przeczytałeś dokładnie - pisałem, że o legalności posiadania programu świadczą zapisy licencji, i to wyłącznie one decydują, czy ma się legalną kopię oprogramowania. Jeśli jest zapisane, że ma być oryginalny nośnik, to ma być (i na to zgodził się się użytkownik programu akceptując / używając program). A jak go nie ma, to pozostaje decyzja osoby kontrolującej lub sądu. Tylko tyle.

A kwestia kopiowania to zupełnie inna sprawa.
 
Przeczytałem, tylko zapomniałem odpowiedzieć. Sprawa jest taka - licencje się dostaje zazwyczaj w momencie uruchomienia instalatora, czyli trzeba ściągnąć grę żeby dowiedzieć się czy można to zrobić. Osobiście nie znam innego źródła z którego można pobrać licencję danego programu.
 
a, kwestia pobrania licencji to już jest oczywiście zupełnie inna sprawa. Ale wiadomo, że w przypadku starszych gier - zawsze dystrybuowane były na taśmach, dyskietkach albo dyskach... więc zawsze trzeba było mieć oryginał. I zasadniczo obecnie pewnie jest podobnie przy klasycznej dystrybucji...

A jeśli chodzi o to, że gry nie są już w sprzedaży - majątkowe prawa autorskie do nich zawsze ktoś ma... ochrona prawnoautorska wygasa w ogólności po siedemdziesięciu latach od śmierci autora...
 
Gry są z lat 90, firmy które je wyprodukowały już się rozpadły bądź wycofały gre ze sprzedaży. Tylko niektóre z nich są do kupienia.

Tak, zdaje sobie sprawę z tych 70 lat. Jednak czy jeżeli z licencji nie wynika że dowodem na oryginalność programu jest oryginalny nośnik, to takie pobranie jest dozwolone?
 
Jednak czy jeżeli z licencji nie wynika że dowodem na oryginalność programu jest oryginalny nośnik, to takie pobranie jest dozwolone?
tu to dopiero jest burza w Internecie ;)

Sprawa jest kontrowersyjna z uwagi na zapisy ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych odnośnie możliwości wykonywania kopii programu komputerowego - Art.75.

Jeśli posiadało się legalnie program, to ja przychylam się do stwierdzenia, że przy braku możliwości wywiązania się przez licencjodawcę (producenta programu) z możliwości dostarczenia nowego nośnika z kopią programu można wtedy wykonać kopię, jako niezbędną do wypełniania postanowień umowy (przy braku oficjalnej zgody w licencji na zrobienie kopii bezpieczeństwa), czyli korzystania z kopii programu, za co się zapłaciło licencjodawcy.
 
Dziękuję, jeszcze pogrzebię we własnym zakresie ale Twoja pomoc rozjaśniła mi sytuację. :)
 
Bardzo ciekawa kwestia.
Zastanawia mnie kwestia odpowiedzialności karnej/cywilnej w przypadku programów komputerowych, które nie znajdują się już w sprzedaży, w przypadku posiadania/użytkowania takiego programu nielegalnie (bądź też niemożności udowodnienia, iż posiada się go legalnie, co w polskiej rzeczywistości bywa niezbędne). Czy w takim przypadku również użyty może być Art. 278. § 2. KK?
 
_chris_ napisał:
tu to dopiero jest burza w Internecie ;)

Sprawa jest kontrowersyjna z uwagi na zapisy ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych odnośnie możliwości wykonywania kopii programu komputerowego - Art.75.

Jeśli posiadało się legalnie program, to ja przychylam się do stwierdzenia, że przy braku możliwości wywiązania się przez licencjodawcę (producenta programu) z możliwości dostarczenia nowego nośnika z kopią programu można wtedy wykonać kopię, jako niezbędną do wypełniania postanowień umowy (przy braku oficjalnej zgody w licencji na zrobienie kopii bezpieczeństwa), czyli korzystania z kopii programu, za co się zapłaciło licencjodawcy.

Problem jest taki że to ma być kopia twojego nośnika a nie jakiegoś kolesia z drugiej strony świata.
Prawo nie jest doskonałe nie chroni w pełni interesów producenta ani nie pomaga też konsumentowi.
 
W sumie to może być ciężkie do udowodnienia, podobno ma się prawo do kopii bezpieczeństwa. Nie sądzę żeby policja która robi hipotetyczną rewizję dociekała czy ta kopia ma racje bytu. Mamy wszystkie papierki, opakowania i kopię płyty na dysku a nośnika nie, bo się zgubił/zniszczył. Chyba właśnie na takie chwile tworzy się kopie?
 
@ dominus31:
Problem jest taki że to ma być kopia twojego nośnika a nie jakiegoś kolesia z drugiej strony świata.
Dla mnie, sednem sprawy jest realizacja uprawnień użytkownika (licencjobiorcy) w myśl zakupionej od licencjodawcy licencji do korzystania z kopii programu, która indywidualizowana jest wyłącznie na poziomie klucza aktywacyjnego, a nie możliwości (właściwości) programu.

Zasadniczo mówione tu było o wykonaniu kopii programu przy niedostępnym oryginalnym nośniku (zagubionym, uszkodzonym), ważnej umowie licencyjnej i braku możliwości udostępnienie kopii programu przez licencjodawcę. Weź pod uwagę, że użytkownik pierwotnie był w posiadaniu legalnego egzemplarza, czyli kopii programu. A więc, robiąc samemu kopię programu robiłby kopie kopii. Jeśli więc znalazłby kopie identyczną z pierwotnie posiadaną przez siebie (ale oczywiście nie crackowaną), i zrobiłby z niej kopie, to skutkiem tego otrzymałby de facto to samo, jak w efekcie kopiowania własnego egzemplarza. Jeśli kopia uruchomiłaby się z oryginalnie posiadanego klucza aktywacyjnego, to byłby koniec tematu - użytkownik mógłby w dalszym ciągu korzystać z licencji i programu.

Takie jest moje zdanie, choć sam problem jest dla mnie w dużej mierze abstrakcyjny, albowiem, z jednej strony praktycznie zawsze trzeba posiadać oryginalny nośnik, aby udowodnić swoją legalność, a z drugiej strony nie ma w praktyce możliwości znalezienia takiego legalnego (poza producentem) miejsca z kopiami programów.
Prawo nie jest doskonałe nie chroni w pełni interesów producenta ani nie pomaga też konsumentowi.
Ano, nie jest... ale moim zdaniem nie jest aż tak tragiczna, jak niektórzy próbują to malować...
 
no dobrze, a jeżeli sprawa wygląda tak:

a) producent ogłosił upadłość i firma nie istnieje to czy to co _chris_ mówiłeś o pobraniu kopii z niezłamanymi zabezpieczeniami dalej jest możliwe ?

b) Gra jest na 5 płytach, płyta nr. 4 została zniszczona - co wtedy? Tak samo jak pisałeś (opinia do której sam się przychylam) czy trzeba zrobić coś innego?

Pojawił się argument że to nielegalne bo ściągasz ze źródła którego nieautoryzował w licencji producent (można ściągać tylko ze stron na które pozwala producent)- to prawda? Zaznaczam fakt, że te gry nie są dostępne na stronach producenta i w sprzedaży poprzez internet i nigdy nie były. Mówię tu o systemach podobnych do Steam - płacisz i dostajesz możliwość ściągnięcia gry z serwera.
 
producent ogłosił upadłość i firma nie istnieje to czy to co _chris_ mówiłeś o pobraniu kopii z niezłamanymi zabezpieczeniami dalej jest możliwe ?
to, że producent gry nie istnieje już - nie ma większego znaczenia w świetle ochrony prawnoautorskiej -- ona dalej istnieje. Prawa własności intelektualnej nie znikają wraz z firmą - przechodzą na kogoś innego - jednego z wierzycieli upadłego przedsiębiorstwa, spadkobierców, etc., a w ostateczności na skarb państwa (czy jakiś odpowiednik...). Problem, że w danym momencie faktycznie nie ma od kogo otrzymać kopii programu. Wszystko zależy więc od zapisów licencyjnych posiadanego oryginału i interpretacji ustawy. Nie ma raczej osoby, która podpisze się pod jednoznacznym twierdzeniem...
Pytanie ciekawsze, jak zachowuje się nowy właściciel majątkowych praw autorskich do programu...
b) Gra jest na 5 płytach, płyta nr. 4 została zniszczona - co wtedy? Tak samo jak pisałeś (opinia do której sam się przychylam) czy trzeba zrobić coś innego?
ciągle to samo... indywidualna sytuacja i decyzja.
Pojawił się argument że to nielegalne bo ściągasz ze źródła którego nieautoryzował w licencji producent (można ściągać tylko ze stron na które pozwala producent)- to prawda?
Źle zrozumiałeś - bezwarunkowo nielegalne jest rozpowszechnianie (czyli między innymi umieszczanie w Internecie lub umożliwianie kopiowania) programu bez zgody właściciela majątkowych praw autorskich do programu. Źródło byłoby więc nielegalne. A jeśli chodzi o legalność pobierania - to właśnie dyskutowaliśmy o tym przez kilka postów.
 
Nie ja źle zrozumiałem tylko ktoś kto to powiedział. I to samo mu odpowiedziałem. Natomiast wysunął taki argument, że to jak z kupnem kradzionego samochodu - kupie kradziony bo podobny mi zginął.
 
no, jak dla mnie miał mało trafną analogię - kupno rzeczy i jej posiadanie (samochodu), a zawarcie umowy licencyjnej na używanie programu komputerowego to są jednak inne kategorie prawne. Ale jak pisałem wcześniej, Internet tu wrze...;)
 
Zauważyłem :) Jak dla mnie za dużo tu niejasności które mogą być różnie interpretowane. Ale w sumie mam motywacje do nauki tych rzeczy we własnym zakresie :)
 
Powrót
Góra