T
Tomasz1978B
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 01.2014
- Odpowiedzi
- 7
Witam serdecznie wszystkich forumowiczów.
Specjalnie dziś przeszedłem cały proces logowania na portalu forum prawne by móc poradzić się w pewnej sprawie której początek był na początku listopada i trwa do dziś.
W 2006 roku w banku AIG, dziś jest to Santander bank, na raty kupiłem części komputerowe składające się na cały komputer, raty normalnie spłacałem według blankietów spłaty które przesłane zostały przez bank.
W 2007 roku mając więcej gotówki postanowiłem spłacić pozostałe raty w całości, było to kwota 1200zł, tyle wyliczyła mi miła pani z działu obsługi banku, według blankietów które pozostały powinna to być kwota około 1500zł ale pani powiedziała że płacąc jednorazowo odlicza mi to co i tak bank musiał by mi zwrócić w ramach zwrotu oprocentowania tego kredytu. Jako że było to w 2007 roku mam nadzieję że przekazuje państwu wszystko w miarę dokładnie ponieważ minęło trochę czasu i nie jestem w stanie przybliżyć wszystkiego z większą dokładnością.
I tu zaczyna się problem, w 2013 roku, w listopadzie, odzywa się do mnie E-kancelaria twierdząc że nie spłaciłem rat za części komputerowe i z odsetkami muszę zapłacić koło 1700zł.
Pytam więc zaskoczony o czym oni mówią, a oni że z 300zł zrobiło mi się 1700zł i liczą dalej odsetki i mam zapłacić. Oczywiście odmówiłem zapłaty zaskoczony tym że z śmiesznej kwoty zrobiła się tak duża kwota i nie byłem w żaden sposób przez wszystkie te lata informowany że mam jakieś zadłużenie i że tym bardziej naliczane są jakieś odsetki.
Nękali mnie telefonami więc zebrałem wszystko co znalazłem z 2006 roku i 2007 roku odnośnie spłat itd itp i wysłałem do nich, nastąpiła cisza z ich strony, więc zainteresowałem się sam i zadzwoniłem do nich by dowiedzieć się że sprawa została zamknięta i z ich strony żadnych roszczeń nie ma i tyle, ucieszyłem się że sprawa została załatwiona.
Do dziś, dziś zadzwoniła inna firma windykacyjna, niejaka FOR NET dokładnie z tym samym, nie spłacony kredyt za części komputerowe. I od nowa to samo, tłumaczenie itd itp.
Pytanie: co mam robić ? Jakie pismo im wysłać by w końcu dali mi spokój ? bo ich moje materiały z roku 2006 i 2007 nie interesują bo nie potrafie odszukać czegoś co być może kiedyś tam dostałem od banku czyli papier zamykający kredyt.
Jak z nimi rozmawiać ? Bardzo proszę o radę i może jakiś wzór pisma które mogę do nich wysłać albo o instrukcję postępowania jakie mogę zastosować w tej sprawie.
Ja rozumiem że mogła powstać jakaś nie dopłata ale czemu aż do dziś nic o niej nie wiedziałem. Tym bardziej że 300 czy 500zł jest do przeżycia, ale 1700 już dla mnie nie.
Dziękuję za wszystkie rady i sugestie.
Pozdrawiam.
Specjalnie dziś przeszedłem cały proces logowania na portalu forum prawne by móc poradzić się w pewnej sprawie której początek był na początku listopada i trwa do dziś.
W 2006 roku w banku AIG, dziś jest to Santander bank, na raty kupiłem części komputerowe składające się na cały komputer, raty normalnie spłacałem według blankietów spłaty które przesłane zostały przez bank.
W 2007 roku mając więcej gotówki postanowiłem spłacić pozostałe raty w całości, było to kwota 1200zł, tyle wyliczyła mi miła pani z działu obsługi banku, według blankietów które pozostały powinna to być kwota około 1500zł ale pani powiedziała że płacąc jednorazowo odlicza mi to co i tak bank musiał by mi zwrócić w ramach zwrotu oprocentowania tego kredytu. Jako że było to w 2007 roku mam nadzieję że przekazuje państwu wszystko w miarę dokładnie ponieważ minęło trochę czasu i nie jestem w stanie przybliżyć wszystkiego z większą dokładnością.
I tu zaczyna się problem, w 2013 roku, w listopadzie, odzywa się do mnie E-kancelaria twierdząc że nie spłaciłem rat za części komputerowe i z odsetkami muszę zapłacić koło 1700zł.
Pytam więc zaskoczony o czym oni mówią, a oni że z 300zł zrobiło mi się 1700zł i liczą dalej odsetki i mam zapłacić. Oczywiście odmówiłem zapłaty zaskoczony tym że z śmiesznej kwoty zrobiła się tak duża kwota i nie byłem w żaden sposób przez wszystkie te lata informowany że mam jakieś zadłużenie i że tym bardziej naliczane są jakieś odsetki.
Nękali mnie telefonami więc zebrałem wszystko co znalazłem z 2006 roku i 2007 roku odnośnie spłat itd itp i wysłałem do nich, nastąpiła cisza z ich strony, więc zainteresowałem się sam i zadzwoniłem do nich by dowiedzieć się że sprawa została zamknięta i z ich strony żadnych roszczeń nie ma i tyle, ucieszyłem się że sprawa została załatwiona.
Do dziś, dziś zadzwoniła inna firma windykacyjna, niejaka FOR NET dokładnie z tym samym, nie spłacony kredyt za części komputerowe. I od nowa to samo, tłumaczenie itd itp.
Pytanie: co mam robić ? Jakie pismo im wysłać by w końcu dali mi spokój ? bo ich moje materiały z roku 2006 i 2007 nie interesują bo nie potrafie odszukać czegoś co być może kiedyś tam dostałem od banku czyli papier zamykający kredyt.
Jak z nimi rozmawiać ? Bardzo proszę o radę i może jakiś wzór pisma które mogę do nich wysłać albo o instrukcję postępowania jakie mogę zastosować w tej sprawie.
Ja rozumiem że mogła powstać jakaś nie dopłata ale czemu aż do dziś nic o niej nie wiedziałem. Tym bardziej że 300 czy 500zł jest do przeżycia, ale 1700 już dla mnie nie.
Dziękuję za wszystkie rady i sugestie.
Pozdrawiam.