siostra mnie nie kocha

  • Autor wątku Autor wątku serio
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
S

serio

Nowy użytkownik
Dołączył
09.2009
Odpowiedzi
27
Witam,

po sprawie spadkowej otrzymaliśmy po zmarłych rodzicach mieszkanie w bloku wraz z należącym do niego garażem. Każde z nas, czyli ja i moja siostra w równej części.

Zaproponowałem siostrze spłatę jej części w wysokości 50.000 zł. Niestety moja siostra chce za swoją część mieszkania 60 tys. i 10 tys. za garaż ponieważ tyle dają jej potencjalni klienci.
Niestety już się pokłóciliśmy i chyba się nie dogadamy.

Pytania:
1) czy jest sens wnosić sprawę o dział spadku i powołać rzeczoznawcę, który określi niższą wartość nieruchomości? (dowiadywałem się i będzie niższa)
2) czy jeśli moja siostra podeprze się ofertą od klientów to sąd może nie brać pod uwagę opinii rzeczoznawcy
3) jeśli tylko ja wniosę sprawę to koszty sprawy, rzeczoznawcy itp. będę ponosił tylko ja, czy wspólnie, czy siostra może nie zgodzić się na podział kosztów.
4) jakie prawa przysługują siostrze w obronie swoich racji

Dziękuję za pomoc.
 
1) jak sie nie mozecie dogadac to nie ma wyjscia. Biegly tez sie przyda. A czy bedzie to korzystne to zalezy od tego komu sad przyzna mieszkanie i czy Ciebie bedzie siostra splacac, czy moze odwrotnie. Im mniejsza wartosc spadku tym mniejsze splaty.
2) Dowody mozna podnosic wszelakie. Fachowa opinia jest jednak duzo wiecej warta niz oswiadczenia kilku podstawionych potencjalnych kupujacych, ktore sad w zasadzie powinien zignorowac. Mozna jednak zawsze kontropinie powolac.
3) bedziesz ponosil koszty postepowania i powolanych przez siebie dowodow. Jesli jednak przeforsujesz swoj sposob podzialu, a wasze stanowiska beda przeciwstawne, to mozesz miec zasadzenie zwrotu od siosty. Jak bedzie - sad oceni, konieczny wniosek w tym przedmiocie przed zamknieciem sprawy. Z kosztow Cie raczej nie zwolnia jak masz 50.000 w zapasie na splate.
4) identyczne jak Twoje. Jesli tylko jedno z Was tam mieszka, to zapewne ono dostanie calosc z obowiazkiem splaty drugiego. Trzeba poszukac tez innych za i przeciw.
 
dziękuję,

a czy powinienem zatrudnić adwokata na pierwszą rozprawę, czy poczekać na przebieg wydarzeń?
 
1. uważam, że idź po opinię rzeczoznawcy, taką podstawową jaką daje się dla banków, która kosztuje 500 złotych i na tej podstawie zapropunuj jej spłatę;
2. jeśli się nie zgodzi, to ową opinią możesz się posiłkować w Sądzie, wówczas to siostra będzie musiał wnosić zaliczkę na biegłego - koszt około 3 tysiące;
3. wniesienie sprawy kosztuje tysiąc, więc może lepiej idź z siostrą dogadaj się daj je 5 tys. więcej i po co tyle kłopotów?
 
dzięki rałal_26,

a jak się uprze, że nie potrzebuje opinii bo ma klientów za 120tys?
 
Ale na co klientów - na udzial w spadku? Tylko tym moze sama dysponowac. Niech sobie kupuja jak chca byc stratni przy dziale spadku. Rafal Ci trafnie napisal zebys porozgladal sie za jakas przystepna cenowo opinia prywatna u rzecznoznawcy. Z takim dokumentem masz silniejsza pozycje i mozesz jej tym machac przed nosem. I nawet ja pokazac potencjalnym kupujacym, nikt rozsadny nie bedzie chcial tak mocno przeplacac. Ona sobie zrobi swoja opinie i jak sie Wam machanie znudzi to wyladujecie w sadzie.
 
poza tym tak zupełnie na marginesie rada doświadczonego w sprawach majątkowych:

może się okazać, a tak się okazuje baaardzo, baaardzo często, że wycena rzeczoznawcy sądowego będzie niższa od tej normalnej wyceny o co najmniej 10%, a od tego co ona żąda, to ze 20%

wynika to z tego, że rzeczoznawcy biorą pod uwagę co do zasady ceny transakcyjne, a nie oferty w gazetach, a te z reguły są niższe o 20%
 
oczywiście macie rację, tylko przez to, że zależy mi na kupnie tego mieszania to ja będę musiał wnieść sprawę. A tu grożą mi poważne koszty i nie mam pewności, że sąd zasądzi ich podział.
A jak sąd powie - skoro byli kupcy to dlaczego nie chciał Pan się zgodzić na sprzedaż? Bo ja chcę kupić ale nie mam tyle kasy?

Jeszcze jedna sprawa, czy siostra może bez mojej zgody wynająć komuś mieszkanie?
 
serio:

1. wróć;
2.jakim kupnie, skoro jesteś jego współwłaścicielem;
3. jako współwłasciciel w związku ze spadkobraniem masz prawo do żądania zniesienia współwłasności poprzez przyznanie w całości mieszkania Tobie ze spłatą na rzecz siostry
3. ale w czym jest problem;
4. my Ci radzimy człowieku, a nie myślimy za Ciebie i Twoją siostrę;
5. jak Ci zależy to zapłać 200.000 i nie zawracaj gitary ludziom
 
Problem w tym, że ja chcę dać siostrze za jej część 50 tys. a ona chce 60 tys. (o garażu i kole do rowera nie wspomnę:-).
I nie wiem jaką sąd podejmie decyzję mając wycenę biegłego na 100 tys. i zeznanie siostry, że ma klientów za 120 tys. i dlatego nie chce moich 50. Bo dla mnie niestety są naprawdę zainteresowani kupnem. Siostra też może powiedzieć, że skoro ja nie chcę wspólnie z nią sprzedać tego mieszkania to ona mnie spłaci za tyle ile ja jej oferuję. I będziemy się tak szarpać?


Jeszcze jedna sprawa, czy siostra może bez mojej zgody wynająć komuś mieszkanie?
 
1. nikt nie kupi udziału w mieszkaniu!
2. może wynająć, ale musi się z Tobą dzielić z zysku po połowie
3. Sądu nie będą interesowały zeznania klientów siostry, bo wycene ma zrobić
4. już Ci pisałem, skoro mto jest super atrakcja, to weź te 10 dołóż
 
Rozumiem, że nikt nie kupi udziału.
A jeśli nasze wyceny będą się różnić? Bo mój rzeczoznawca policzy niższe ceny transakcji, a jej wyższe? Czy biorąc pod uwagę brak porozumienia sąd może nakazać wspólną sprzedaż mieszkania?
Nie mam skąd dołożyć bo jest jeszcze ten cholerny garaż.
 
1. nie wiem co nakaże sąd, ale widząc Twoje podejście, to....
2. człowieku chcesz mieć rybke i zjeść rybke, ile Ty masz lat?
3. ja nie widze swojej roli w mówieniu Ci co masz zrobić i jak i dlacego, są od tego inni specjaliście

dobra nie pisze nic, bo znowu będzie
 
Pisz śmiało, ja się nie obrażam, dziękuję za rady i pomoc. Rozważam róże aspekty jakie mnie nurtują, bo przecież nie pytałbym gdybym się na tym znał.
Jestem po 60-tce.
Tak czy inaczej odezwę się po pierwszej rozprawie. A właśnie brać adwokata czy poczekać na to co się wydarzy na rozprawie?
 
1. panie nie obraź się pan, ale jesteś dorosłym człowiekiem, nie masz 10 tys dołożyć siostrze, a chcesz się pakować w koszty i jeszcze adwokat???
2. to już jest 5 tyś na początek, a stres, nerwy?
3. dlatego moje pierwsze rozwiązanie jest najbardziej sensowne, idź pan do siostry dogadaj się w kwestii wyceny, a jak nie, to idź pan weź kredyt w banku na te 10 tys i będzie po sprawie;
4. przecież to takie proste, co innego gdyby pan kasy nie miał, ale tu pan chce dać adwokatowi, któy co najmniej ze 2 tysie weźmie, a tu żałujesz pan siostrze, no panie, tu brak logiki
 
Czasem starym trudno zrozumieć, jak się uprą przy swoim.
Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam.
 
Sprawa znalazła swój finał.
Mój wujek dostał konkretne pismo od mecenasa, którego moja mama poprosiła o wsparcie. Chyba poszedł po rozum do głowy bo zgodził się na propozycję siostry. Dokonali u notariusza odpłatnego działu majątku.
Tak, przyznaję się. Ja syn mojej mamy czyli "siostry", bohaterki wątku, podałem się za brata ponieważ czytając różne fora zauważyłem, że najczęściej piszą Ci, którzy muszą się bronić. Ci co atakują są pewni swego i jakoś zapominają, że druga strona też ma swoje prawa. Dlaczego nie napisałem wprost? Sam nie wiem. Tak czy inaczej nie zrobiłem tego dla żartu. Dlatego proszę o wybaczenie wszystkich, którzy zaangażowali się w tą dyskusję i poczuli się oszukani. Jeszcze raz dziękuję za porady.

Zakładam drugi wątek pt. "Mąż mnie nie kocha". Inny skrawek życia, ale przepełniony wieloletnim dramatem kobiety, takich jakich wiele w naszym kraju. Niestety dotyczy to również mojej mamy.
 
Powrót
Góra