2 sprawy:
1. do 15.10 powinienem otrzymać decyzję administracyjną (wniosek składałem 1 lipca, instytucja przedłużyła do 15.10 termin jej wydania tłumacząc się względami organizacyjnymi paranoja!!). Jeśli jutro jej nie otrzymam to czy jest sens pisać zażalenie na bezczynność organu? Czy też do nich zadzwonić i się zapytać co z decyzją? Ogólnie to na treści decyzji mi nie zależy, bo wiem że będzie negatywna. Chce po prostu napsuć im trochę krwi. Czy zażalenie na bezczynność jest tym samym co niedotrzymaniem terminu dostarczenia odpowiedzi, decyzji?? Przecież instytucja tym samym łamie ustawę.
2. napisałem do SKO zażalenie na bezczynność organu, który nie dostarczył mi w terminie odpowiedzi na moje zapytanie o udostępnienie informacji publicznej. W dniu kiedy wysłałem zażalenie otrzymałem odpowiedź od tej instytucji - w formie powiadomienia:!: jakieś ogólne bzdety, gdzie tłumaczyli mi co to jest informacja przetworzona itd. Czyli brak odpowiedzi na moje zapytanie. Następnie SKO nakazało mi dostarczenie akt sprawy I instancji i dodatkowo napisałem im, że otrzymałem odpowiedź niezgodną z Ustawą o udostępnianiu informacji publicznej (powiadomienie zamiast decyzji, bez pouczenia itd.). Jak się ustosunkuje SKO do mojego zażalenia jeśli odpowiedź otrzymałem. Umorzy postępowanie?