Skarga na funkcjonariusza policji?

  • Autor wątku Autor wątku Olanta25
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
O

Olanta25

Nowy użytkownik
Dołączył
04.2015
Odpowiedzi
1
Szanowni Państwo,
Zdaje sobie sprawę, że temat skargi na funkcjonariusza policji mógł się pojawić na forum… z góry przepraszam jeżeli nie doczytałam i gdzieś już podobna historia została opisana. Jednak wydaje mi się ona na tyle osobliwa, że wręcz nie prawdopodobna do zdublowania. Mianowicie – dokładnie wczoraj tj. 20-04-2015 o godzinie ok. 10,00 – 10,30 będąc w swoim mieszkaniu usłyszałam, że ktoś bardzo szybko i z hukiem idzie po schodach ( mieszkam w małym bloku 4 rodzinnym, jedno piętro). Mój pies (średniej wielkości – ponad kolano) burknął pod nosem z dwa razy. Po czym rozległ się dzwonek do drzwi. Wstałam, podeszłam, chwyciłam za klamkę, od kluczyłam i chcę otworzyć, a tu opór. Nie mogę. Przez chwilę pomyślałam – Co jest z tymi drzwiami. Szybko przekręciłam klucz w jedną, w drugą stronę… do otwarcia – opór. Krzyczę – Co jest!? Zza drzwi słyszę męski głos: - ,,Proszę zabrać psa”. Przerażenie mnie obeszło, myślę – o co chodzi…? Dopiero po chwili mojego wahania słyszę znowu męski głos, który krzyczy tym razem: -,,Proszę otwierać, policja!”. Więc przeraziłam się jeszcze bardziej. Policja? Do mnie? O tej godzinie? Myślę – No, dobrze… Zaprowadziłam psa do pokoju, kazałam mu zostać, drzwi nie zamykałam (jest to ułożony psiak). Podeszłam do drzwi wyjściowych, znowu przekręciłam klucz, do otwarcia, opór. Mówię – Proszę, puścić te drzwi! Puścił… Okazało się, że to funkcjonariusz policji, który przyszedł w zastępstwie za dzielnicowego. Wow!! Trzy lata temu dzwoniłam na policję, ponieważ na osiedlu ganiało ( i niestety dalej tak jest) stado psów, które nie są przyjaźnie nastawione do ludzi. Swego czasu jeden z nich, pseudo amstaf ugryzł moją siostrę. Ze względu na to tą jedną sztukę zabrano do schroniska. Już pominę fakt, że te trzy lata temu ja zgłaszałam zdarzenie, a funkcjonariusz szukał mojej mamy, mało tego miał źle zanotowane jej imię. Jednak pomińmy ten fakt i wróćmy do zachowania funkcjonariusza, który łaskawie dał mi otworzyć własne drzwi. Pytanie mam następujące – czy on miał do tego prawo, aby przytrzymywać mi drzwi? Przecież, gdybym otworzyła drzwi na kilka centymetrów, żeby zobaczyć kto jest po drugiej stronie pies, choćby nie wiem jak mały nie wyszedłby. Muszę przyznać, że najadłam się strachu co nie miara. Płakałam dobre 3 godziny nie mogłam się uspokoić. Różne mi scenariusze przychodziły do głowy. Przecież teraz jest tyle zła, tyle przebierańców. Biję się w pierś do tej pory – dlaczego w ogóle otworzyłam. Ale jedno co mnie nurtuje… czy ja nie mam prawa otworzyć własnych drzwi z własnym psem u boku? Funkcjonariusz chyba nie przemyślał sytuacji – a co by było gdyby z drugiej strony zamiast mnie było dziecko? Proszę o pomoc! Moim zdaniem jest to zachowanie niedopuszczalne! Uważam, że funkcjonariusz nie miał żadnych powodów do takiego zachowania! Zrobił to umyślnie i z premedytacją wprowadzając mnie w ogromny lęk. Proszę o podpowiedź jak mogę tę sprawę rozwiązać, bo nie mogę tego puścić mimochodem. Z góry dziękuję.
 
Funkcjonariusz zrobił to w obawie o własne bezpieczeństwo. Nie wiedział co to za pies i czy nie wyskoczy zza drzwi i go nie pogryzie. Rozumiem, że mogłaś się wystraszyć i zdenerwować, ale ja tu nie widzę podstaw do skargi ani naruszenia czynności służbowych.
 
Powrót
Góra