P
prz3mO
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 11.2007
- Odpowiedzi
- 5
WITAM
pisze w takiej sprawie. W nocy z czwartek na piątek robilismy koledze wieczór kawalerski miejsce: Warszawa, blok/
okolo godziny 23 jakies 15-20 osob wyszlo przed blok i stało przy klatce (klatki byly na tylach bloku) byl tam harmider, hałasy i ktos z bloku zadzwonil po policje. Ja w tym momencie odszedlem za smietnik jak to sie mowi wysikac. W tym momencie uslyszalem wlasnie ze ktos krzyczy policja policja, gdy wyjrzalem zobaczylem jak legitymuja i spisuja tamte towarzystwo wiec pomyslalem sobie ze nie bede tam podchodzil, spisza ich i pojada sobie i wtedy wroce. Obszedlem wiec blok z drugiej strony. Tam spotkalem kolege jednego i drugiego. Tam tez staly dwa radiowozy. DOstawczy i osobowy. Krzyknelem do jednego chlopaka: Ty zrob mi zdjecie przy radiowozie! on wyciagnal telefon ja podszedlem do radiowozu tego osobowego i polozylem tam rece na dachu i podciagnalem sie w ten sposob ze nogi wisialy mi w gorze (drugi chlopak tak samo z drugiej strony dachu). Ten co trzymal telefon i to fotografowal cos powiedzial ze juz juz podszedlem do niego i zapytalem jak wyszlo? a okazalo sie ze on przez przypadek nagrywal film. i powiedzial czekaj zrobie zdjecie jeszcze no wiec wrocilem sie do tego samochodu oparlem sie tak jak wtedy i w tym momencie zza rogu przybiegl chlopak i z rozpędu wskoczyl na maske nogami nastepnie na dach obrocil sie w kierunku fotografujacego zaczal sie smiac i skakac i mowi do mnie chodz na gore chodz na gore po czym pociagnal mnie za kurtke. (jednak nie bylem tam nogami na tym radiowozie i przeze mnie nie powstaly zadne szkody). Nagle podjechala policja trzecia, uslyszalem tylko! co ty robisz! i ja wtedy stalem na ziemi a tego chlopaka zawineli z dachu. tego z telefonem tak samo, zabrali ich na komende dostali 48. ten co skakal powiedzial ze nie pamieta ze skakal tylko ze byl z nim tam taki i taki chlopak (ja). Ja rano po imprezie pojechalem do swoich rodzinnych stron, gdyz jestem studentem. Po powrocie do akademika okazalo sie ze byla u mnie policja i mnie szukali wypytywali czy jestem grzeczny itp.. wiec podjechalem do kumpla ktory filmowal, powieidzial na ktorej komendzie byl. Zadezwonilem tam przedstawilem sprawe (byla to niedziela) oficer powiedzial ze nie zna sprawy nic nie moze pomoc i zebym sie zglosil dzis miedzy 8-16 gdy bedzie prowadzacy sprawe. Samochod wycenili na 2000zł szkody (powstaly jakies wgniecenia na dachu i masce). Temu co skakal zabrali buty zebrali odciski palcow. Wydmuchal on 2.2 promila a filmujacy 1.5 . Podobno ja mam miec najgorzej bo mysla ze ja cos uszkodzilem i ucieklem z miejsca. Ja nic nie wiedzialem ze mnie szukaja, chcialem tylko zrobic sobie zdjecie, i tak duzo nie pilem ale na fotce jestem jak tamten mnie wciagnal, jak jestem oparty o dach chyba mam tam zalozone kolano. Jednakze nie stalem tam butami!
dzis mam jechac zlozyc zeznania. Jak mam sie zachowac, co powiedziec. Nie moge byc karany bo wylece ze szkoly
Z gory dziekuje za odpowiedz
co za to grozi? czy mozna uniknac sprawy?
pisze w takiej sprawie. W nocy z czwartek na piątek robilismy koledze wieczór kawalerski miejsce: Warszawa, blok/
okolo godziny 23 jakies 15-20 osob wyszlo przed blok i stało przy klatce (klatki byly na tylach bloku) byl tam harmider, hałasy i ktos z bloku zadzwonil po policje. Ja w tym momencie odszedlem za smietnik jak to sie mowi wysikac. W tym momencie uslyszalem wlasnie ze ktos krzyczy policja policja, gdy wyjrzalem zobaczylem jak legitymuja i spisuja tamte towarzystwo wiec pomyslalem sobie ze nie bede tam podchodzil, spisza ich i pojada sobie i wtedy wroce. Obszedlem wiec blok z drugiej strony. Tam spotkalem kolege jednego i drugiego. Tam tez staly dwa radiowozy. DOstawczy i osobowy. Krzyknelem do jednego chlopaka: Ty zrob mi zdjecie przy radiowozie! on wyciagnal telefon ja podszedlem do radiowozu tego osobowego i polozylem tam rece na dachu i podciagnalem sie w ten sposob ze nogi wisialy mi w gorze (drugi chlopak tak samo z drugiej strony dachu). Ten co trzymal telefon i to fotografowal cos powiedzial ze juz juz podszedlem do niego i zapytalem jak wyszlo? a okazalo sie ze on przez przypadek nagrywal film. i powiedzial czekaj zrobie zdjecie jeszcze no wiec wrocilem sie do tego samochodu oparlem sie tak jak wtedy i w tym momencie zza rogu przybiegl chlopak i z rozpędu wskoczyl na maske nogami nastepnie na dach obrocil sie w kierunku fotografujacego zaczal sie smiac i skakac i mowi do mnie chodz na gore chodz na gore po czym pociagnal mnie za kurtke. (jednak nie bylem tam nogami na tym radiowozie i przeze mnie nie powstaly zadne szkody). Nagle podjechala policja trzecia, uslyszalem tylko! co ty robisz! i ja wtedy stalem na ziemi a tego chlopaka zawineli z dachu. tego z telefonem tak samo, zabrali ich na komende dostali 48. ten co skakal powiedzial ze nie pamieta ze skakal tylko ze byl z nim tam taki i taki chlopak (ja). Ja rano po imprezie pojechalem do swoich rodzinnych stron, gdyz jestem studentem. Po powrocie do akademika okazalo sie ze byla u mnie policja i mnie szukali wypytywali czy jestem grzeczny itp.. wiec podjechalem do kumpla ktory filmowal, powieidzial na ktorej komendzie byl. Zadezwonilem tam przedstawilem sprawe (byla to niedziela) oficer powiedzial ze nie zna sprawy nic nie moze pomoc i zebym sie zglosil dzis miedzy 8-16 gdy bedzie prowadzacy sprawe. Samochod wycenili na 2000zł szkody (powstaly jakies wgniecenia na dachu i masce). Temu co skakal zabrali buty zebrali odciski palcow. Wydmuchal on 2.2 promila a filmujacy 1.5 . Podobno ja mam miec najgorzej bo mysla ze ja cos uszkodzilem i ucieklem z miejsca. Ja nic nie wiedzialem ze mnie szukaja, chcialem tylko zrobic sobie zdjecie, i tak duzo nie pilem ale na fotce jestem jak tamten mnie wciagnal, jak jestem oparty o dach chyba mam tam zalozone kolano. Jednakze nie stalem tam butami!
dzis mam jechac zlozyc zeznania. Jak mam sie zachowac, co powiedziec. Nie moge byc karany bo wylece ze szkoly
Z gory dziekuje za odpowiedz
co za to grozi? czy mozna uniknac sprawy?