Skomplikowana sprawa...

  • Autor wątku Autor wątku zielek
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Z

zielek

Nowy użytkownik
Dołączył
03.2011
Odpowiedzi
15
Postaram się napisać w jak największym skrócie, choć sprawa jest wielowątkowa...

Intrum Justita odkupiła mój dług (w kwocie ok.400 zl) i podała mnie do sądu. Sąd nakazał mi spłatę w kwocie 670 zł co też uczyniłam (mam dowód wpłaty).

Po roku od tego wydarzenia odezwał się do mnie w tej sprawie komornik. Zablokował i pobrał z konta 1017 zł. Ja w międzyczasie złożyłam wniosek do sądu o zabezpieczenie mienia i wstrzymanie egzekucji, przedstawiając dowód wpłaty. Sąd przychylił się do mojego wniosku o czym poinformował też komornika. Komornik nie przekazał więc pieniędzy wierzycielowi i czekał na ostateczny wyrok sądu. W międzyczasie wysłał mi informację o rozpoczęciu egzekucji nieruchomości :/

Intrum twierdzi, że nie otrzymało żadnych pieniędzy (ani tych ani tamtych), więc ma prawo żądać egzekucji z nieruchomości.

W kwietniu dostałam pismo, że moja rozprawa odbędzie się 8 maja. Jakiś tydzień później dostałam pismo z sądu z odpowiedzią Intrum (że podważają moje dowody) i z nowym terminem sprawy na 17 czerwca. W maju otrzymałam pismo odwołujące sprawę czerwcową (bez żadnego uzasadnienia, informacji itd.). Pojechałam do sądu dowiedzieć się co jest grane i kiedy zamierzają się sprawą zająć, bo nie dość, że ja straciłam już 1800 zł (2 razy zapłaciłam ten sam dług + koszta komornicze i sądowe, o rzeczach takich jak kasa na telefony, znaczki itd. nie wspomnę ;) ) to nie chcę za taka śmieszną kwotę być dodatkowo pozbawiona mieszkania...

A ja się tam dowiaduję, że rozprawa odbyła się 8 maja, że sąd oddalił mój wniosek i jeszcze zasądził ode mnie dodatkowe pieniądze dla tej firmy (180 zł) plus wszelkie koszta! SZOK
Aha, i że wyroku nie dostałam i nie dostane do ręki, bo to była sprawa jawna, czy coś takiego.

Proszę, niech mi ktoś pomoże i podpowie co mogę jeszcze zrobić. Nie jestem w takiej dobrej sytuacji życiowej, żeby móc sobie pozwolić rozdawać pieniądze, a gdybym miała choć cień wątpliwości, że nie wygram tej sprawy to po prostu nie składałabym nawet tego wniosku! Myślałam, że jest jakaś sprawiedliwość, ale czuję, że jeśli sprawy nie zmienią biegu, to skończy się to tak, że zostanę bez dachu nad głową. Jestem załamana. Proszę o jakąkolwiek radę.
 
Co dokładnie napisałaś do sądu? Tytuł pisma, podstawa prawna, mniej więcej treść?
 
Wartość przedmiotu sporu: 670,00 zł (słownie : sześćset sześćdziesiąt pięć złotych 00/100)


POZEW O POZBAWIENIE WYKONALNOŚCI TYTUŁU WYKONAWCZEGO
z wnioskiem o zabezpieczenie powództwa poprzez zawieszenie postępowania egzekucyjnego

W imieniu własnym wnoszę o:
1. pozbawienie wykonalności tytułu wykonawczego w postaci nakazu zapłaty Sądu Rejonowego dla Warszawy – Mokotowa w Warszawie II Wydział Cywilny z dnia 27.06.2012 roku, wydanego w sprawie o sygnaturze akt II Nc 19563/12 z powództwa Intrum Justitia Debt Fund 1 Fundusz Inwestycyjny Zamknięty Niestandaryzowany Fundusz Sekurytyzacyjny z siedzibą w Warszawie przeciwko mnie ;)
2. zasądzenie od pozwanego na rzecz powódki zwrotu kosztów postępowania według norm przepisanych,
3. dopuszczenie dowodu z dokumentu wskazanego w uzasadnieniu, na okoliczności tam przytoczone,
4. udzielenie zabezpieczenia powództwa poprzez zawieszenie postępowania egzekucyjnego toczącego się pod sygnaturą akt...
 
Tak, uzasadniłam tym, że dług jest zapłacony i dałam dowód wpłaty. Sąd przychylił się do mojego wniosku i przesłał te informację do komornika, komornik pobrał pieniądze ale nie przekazał ich wierzycielowi tylko czekał (czeka) na wyrok. ( Tym sposobem jestem na minusie już dodatkowy 1000 i koszty sądowe). Wierzyciel za to zarządał egzekucji z nieruchomości.

Na sprawie stawiennictwo było nieobowiązkowe, chociaż poszłabym chętnie, gdyby nie to, że zostałam wprowadzona w błąd co do terminu.

Teraz się okazuje ostatecznie, że sprawa się odbyła, a wyrok jest taki, że mój wniosek zostaje oddalony, a ja mam zapłacic Intrum jeszcze 180 zł i wszelkie dodatkowe koszty.

Moge skopiować tez uzasadnienie :P
 
No właśnie nie rozumiem co się stało! Byłam w szoku ( i jestem do teraz). Pani powiedziała, że nie przyślą mi wyroku, ani uzasadnienia, bo sprawa była jawna. Szczerze mówiąc nie wiem co jeszcze do mnie mówiła, bo mi krew zalała oczy i uszy - niemal dosłownie. I teraz już spokojniej próbuje się dowiedzieć co właściwie mogę dalej zrobić.

A swoją droga to nieźle, że znowu mam coś komuś zapłacić, nawet nie wiem na jakie konto :/ i w ogóle gdybym sama tam nie poszła to bym żyła z przekonaniem, że ta sprawa się jeszcze nie odbyła.

Jedyne co byłam w stanie zrobić, to napisałam prośbę o ponowne rozpatrzenie sprawy, ale to tak w sądzie na kolanie i w pełni emocji - raczej takie nieoficjalne pismo i nie wiem czy ktoś to weźmie pod uwagę.
 
Firmie windykacyjnej - tak jak było zasądzone na tym wyroku z 2012. Oni twierdzą, że pieniądze do nich nie dotarły, ale ja nie miałam żadnego zwrotu, na co też mam dowód.
 
Ostatnia edycja:
zielek napisał:
Sąd przychylił się do mojego wniosku i przesłał te informację do komornika, komornik pobrał pieniądze ale nie przekazał ich wierzycielowi tylko czekał (czeka) na wyrok.
Dziwne....sąd udzielił zabezpieczenia, wyznaczył nowy termin, cofnął... albo orzecznik napsocił, albo sekretariat?
Myślę, jak @Robilee art. 379,par5 KPC i alternatywa 401 KPC
Co to za pismo na kolanie?
 
No napisałam taką prośbę o ponowne rozpatrzenie sprawy. O tym, że zostałam wprowadzona w błąd co do terminu, że dług zapłaciłam już dwukrotnie, że mam ciężką sytuację, że dostałam już pismo informujące o egzekucji nieruchomości itd.
 
Przepraszam, nie było mnie dłuższą chwile w domu. Tak, jasne, wysłałam komornikowi kopię potwierdzenia wpłaty. On powiedział, że w takim wypadku musi się skontaktować z wierzycielem i z tego wynika, że skontaktował się tak, że jednak zabrał kolejne pieniądze.

Zastanawia mnie czy taka firma może po prostu powiedzieć, że pieniądze do nich nie dotarły i wszyscy im wierzą. Nie da się tego jakoś sprawdzić?
 
zielek napisał:
Zastanawia mnie czy taka firma może po prostu powiedzieć, że pieniądze do nich nie dotarły i wszyscy im wierzą. Nie da się tego jakoś sprawdzić?
Powinnaś mieć możliwość udowodnienia swoich racji w procesie. Wygląda na to, że tu postępowanie sądowe zostało niewłaściwie przeprowadzone. Przeczytaj rady powyżej (moje i kol. Korfa).
 
Serdecznie dziękuję. Jest to już konkretny trop. Będę kombinować! :)

Teoretycznie to może się udać, bo rzeczywiście gdybym tylko znała prawidłowy termin sprawy to na pewno bym na niej była.

Odezwę się jeszcze i napiszę czy coś udało się załatwić.

Pozdrawiam.
 
Wystąp też (w poniedziałek) z wnioskiem o przywrócenie terminu na wniosek o uzasadnienie wyroku (oczywiście równocześnie z samym wnioskiem o uzasadnienie). Wniosek o przywrócenie terminu uzasadnisz i uprawdopodobnisz wprowadzeniem w błąd przez sam sąd co do terminu rozprawy.
 
A jeśli sąd ten wniosek odrzuci to nie będzie już zamknięcie drogi do odwołania się? Ile jest czasu na złożenie tego odwołania Art. 379. kpc? Przepraszam, może głupie pytania ale nie mam nic wspólnego z prawem i jest to moja pierwsza sprawa.
 
O ile mnie pamięć nie myli, trzy miesiące. art 407kpc
 
Powrót
Góra