G
geniush
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 05.2017
- Odpowiedzi
- 2
Witam !
Na wstępie krótko opiszę moją sytuację. Pracuję w szkole, w której m.in. zajmuję się opieką nad stroną internetową. Niedawno padliśmy ofiarą tzw. copyright trollingu. Wiem, że temat ten był wielokrotnie wałkowany, ale mam bardzo konkretne i nietypowe pytanie, które będzie niżej.
Zgłosiła się do nas firma, która posiada prawa majątkowe do jednej z grafik użytej na naszej stronie. W dużym skrócie żądają wykupienia licencji na grafikę (ok. 300 zł), a w przeciwnym razie grożą sprawą sądowa. Udało mi się potwierdzić bezpośrednio u autora( z Filipin), że firma rzeczywiście posiada takie prawa.
Wspomniana grafika rzeczywiście została przez nas wykorzystana do zilustrowania jednego z wpisów na szkolnym blogu.
Teraz będzie PYTANIE. Znalazłem możliwość tańszego zakupu licencji do wspomnianej grafiki. Na jednej ze stockowych, zagranicznych stron grafikę można nabyć już za 2.50$. PYTANIE: Czy zakup licencji na zagranicznej stronie zamykałby problem ? Nikt się nie przyczepi, że np. najpierw doszło do naruszenia, a dopiero potem do zakupu ?
Na wstępie krótko opiszę moją sytuację. Pracuję w szkole, w której m.in. zajmuję się opieką nad stroną internetową. Niedawno padliśmy ofiarą tzw. copyright trollingu. Wiem, że temat ten był wielokrotnie wałkowany, ale mam bardzo konkretne i nietypowe pytanie, które będzie niżej.
Zgłosiła się do nas firma, która posiada prawa majątkowe do jednej z grafik użytej na naszej stronie. W dużym skrócie żądają wykupienia licencji na grafikę (ok. 300 zł), a w przeciwnym razie grożą sprawą sądowa. Udało mi się potwierdzić bezpośrednio u autora( z Filipin), że firma rzeczywiście posiada takie prawa.
Wspomniana grafika rzeczywiście została przez nas wykorzystana do zilustrowania jednego z wpisów na szkolnym blogu.
Teraz będzie PYTANIE. Znalazłem możliwość tańszego zakupu licencji do wspomnianej grafiki. Na jednej ze stockowych, zagranicznych stron grafikę można nabyć już za 2.50$. PYTANIE: Czy zakup licencji na zagranicznej stronie zamykałby problem ? Nikt się nie przyczepi, że np. najpierw doszło do naruszenia, a dopiero potem do zakupu ?