F
fruit91
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 05.2017
- Odpowiedzi
- 4
Witam! Zarejestrowałem się na forum aby zasięgnąć rady, jakie kroki prawne mogę podjąć w sytuacji którą opiszę.
Historia 100% autentyczna, mimo, że zabrzmi jak film sci-fi.
Więc bardzo bliska mi osoba poddała się operacji plastycznej w znanej europejskiej klinice w pewnym kraju w europie (nie chcę zdradzać dokładnych detali). W Polsce na pewno mało kto słyszał o tym wydarzeniu, lecz w kraju w którym miało to miejsce mówią o tym wszędzie (TV, gazety, internet).
Klinika padła ofiarą ataku hackerów, którzy skradli dane ponad 25,000 osób. W skład danych wchodzą szczegółowe informacje na temat dokonanych zabiegów, zdjęcia przed-po, numery tel, numery paszportów, adresy, daty urodzenia.
Szczegółowe dane ok. 50 pacjentów są teraz dostępne on-line, ale są też imiona i nazwiska wszystkich 25tyś. pacjentów w tym bliskiej mi osoby. Hackerzy domagają się od kliniki zapłaty ponad kilkuset tysięcy euro, w przeciwnym razie do końca maja zostaną upublicznione wszystkie dane, wszystkich osób. Klinika oczywiście płacić nie chce.
Hackerzy twierdzą, że klinika podchodziła do tych bardzo prywatnych danych w sposób lekkomyślny, i praktycznie nie były one zabezpieczone przed takim atakiem w żaden sposób.
Skontaktowałem się już z prawnikiem, ale nie jestem 100% pewny tego co mi zaproponował. Chciałbym się dowiedzieć jakie kroki mógłbym podjąć gdyby historia miała miejsce w Polsce? Czy mógłbym się domagać od kliniki rekompensaty za poniesione straty moralne? Z jakiego tytułu mógłbym ich pozwać?
Klienci czują się przez klinikę zawiedzeni, zaufali im, a przez ich lekkomyślność i nonszalancję zostali upokorzeni i wystawieni na publiczne pośmiewisko. Sytuacja jest bardzo poważna. Z góry dziękuję za sensowne rady.
Historia 100% autentyczna, mimo, że zabrzmi jak film sci-fi.
Więc bardzo bliska mi osoba poddała się operacji plastycznej w znanej europejskiej klinice w pewnym kraju w europie (nie chcę zdradzać dokładnych detali). W Polsce na pewno mało kto słyszał o tym wydarzeniu, lecz w kraju w którym miało to miejsce mówią o tym wszędzie (TV, gazety, internet).
Klinika padła ofiarą ataku hackerów, którzy skradli dane ponad 25,000 osób. W skład danych wchodzą szczegółowe informacje na temat dokonanych zabiegów, zdjęcia przed-po, numery tel, numery paszportów, adresy, daty urodzenia.
Szczegółowe dane ok. 50 pacjentów są teraz dostępne on-line, ale są też imiona i nazwiska wszystkich 25tyś. pacjentów w tym bliskiej mi osoby. Hackerzy domagają się od kliniki zapłaty ponad kilkuset tysięcy euro, w przeciwnym razie do końca maja zostaną upublicznione wszystkie dane, wszystkich osób. Klinika oczywiście płacić nie chce.
Hackerzy twierdzą, że klinika podchodziła do tych bardzo prywatnych danych w sposób lekkomyślny, i praktycznie nie były one zabezpieczone przed takim atakiem w żaden sposób.
Skontaktowałem się już z prawnikiem, ale nie jestem 100% pewny tego co mi zaproponował. Chciałbym się dowiedzieć jakie kroki mógłbym podjąć gdyby historia miała miejsce w Polsce? Czy mógłbym się domagać od kliniki rekompensaty za poniesione straty moralne? Z jakiego tytułu mógłbym ich pozwać?
Klienci czują się przez klinikę zawiedzeni, zaufali im, a przez ich lekkomyślność i nonszalancję zostali upokorzeni i wystawieni na publiczne pośmiewisko. Sytuacja jest bardzo poważna. Z góry dziękuję za sensowne rady.