E
eire2011
Użytkownik
- Dołączył
- 07.2011
- Odpowiedzi
- 42
Witam,
sprawa dotyczy prawa działkowego. W zeszłym roku zostałem pozbawiony członkostwa w Rodzinnym Ogrodzie Działkowym, od decyzji o skreśleniu z listy się odwołałem jednak Okręgowy Zarząd utrzymał decyzje ROD. Ogólnie zero wnikania w sprawę tylko „nie bo nie i tyle”. Tak więc została mi jedyna opcja czyli pozew do sądu, dlatego też mam nadzieję, że ktoś będzie w stanie jakoś odnieść się do mojej sprawy i coś podpowie.
W skrócie:
Z żoną posiadaliśmy ogródek działkowy, który wspólnie użytkowaliśmy. Po kilku latach doszło do naszego rozwodu. Była żona przestała uczęszczać na działkę, nie płaciła składek członkowskich itd. Ja natomiast pomimo, że obecnie pracuje daleko od miejsca działki nadal opłacałem składki, płaciłem za zużytą wodę, wysłałem nawet pismo o ustanowieniu pełnomocnika, który miał mnie reprezentować w razie jakichkolwiek spraw.
Minęło kilka lat a była żona poszła od Zarządu ROD pokazała wyrok rozwodowy w którym sąd przydzielił jej prawo do opieki nad dzieckiem i w ciągu kilku dni mnie skreślono z listy członków ROD a jej przyznano prawo do użytkowania działki. Była żona od razu działki się pozbyła. Prezes ROD raz twierdził, że sprzedała, raz że przekazała – ogólnie dało się odczuć, że i on ma w tym interes.
I na czym polega problem: moim zdaniem skoro ja przez kilka lat zajmowałem się działką i to ja ponosiłem opłaty to powinienem też mieć prawo do tej działki. Jest przepis mówiący, że w przypadku rozwodu działka należy się osobie której przyznano opiekę ale jest też przepis, który mówi że jeżeli jeden z byłych współmałżonków pozbywa się działki pierwszeństwo do użytkowania ma drugi z byłych współmałżonków. W mojej sprawie nie zawiadomiono mnie o niczym, nie wysłano żadnego pisma, od razu założono inna kłódkę na furtce i cześć. Mojego pełnomocnika też o niczym nie poinformowano bo według Prezesa ROD pełnomocnictwo … znikło!?
Jak widzicie taką sprawę, czy warto startować z tym do sądu?
sprawa dotyczy prawa działkowego. W zeszłym roku zostałem pozbawiony członkostwa w Rodzinnym Ogrodzie Działkowym, od decyzji o skreśleniu z listy się odwołałem jednak Okręgowy Zarząd utrzymał decyzje ROD. Ogólnie zero wnikania w sprawę tylko „nie bo nie i tyle”. Tak więc została mi jedyna opcja czyli pozew do sądu, dlatego też mam nadzieję, że ktoś będzie w stanie jakoś odnieść się do mojej sprawy i coś podpowie.
W skrócie:
Z żoną posiadaliśmy ogródek działkowy, który wspólnie użytkowaliśmy. Po kilku latach doszło do naszego rozwodu. Była żona przestała uczęszczać na działkę, nie płaciła składek członkowskich itd. Ja natomiast pomimo, że obecnie pracuje daleko od miejsca działki nadal opłacałem składki, płaciłem za zużytą wodę, wysłałem nawet pismo o ustanowieniu pełnomocnika, który miał mnie reprezentować w razie jakichkolwiek spraw.
Minęło kilka lat a była żona poszła od Zarządu ROD pokazała wyrok rozwodowy w którym sąd przydzielił jej prawo do opieki nad dzieckiem i w ciągu kilku dni mnie skreślono z listy członków ROD a jej przyznano prawo do użytkowania działki. Była żona od razu działki się pozbyła. Prezes ROD raz twierdził, że sprzedała, raz że przekazała – ogólnie dało się odczuć, że i on ma w tym interes.
I na czym polega problem: moim zdaniem skoro ja przez kilka lat zajmowałem się działką i to ja ponosiłem opłaty to powinienem też mieć prawo do tej działki. Jest przepis mówiący, że w przypadku rozwodu działka należy się osobie której przyznano opiekę ale jest też przepis, który mówi że jeżeli jeden z byłych współmałżonków pozbywa się działki pierwszeństwo do użytkowania ma drugi z byłych współmałżonków. W mojej sprawie nie zawiadomiono mnie o niczym, nie wysłano żadnego pisma, od razu założono inna kłódkę na furtce i cześć. Mojego pełnomocnika też o niczym nie poinformowano bo według Prezesa ROD pełnomocnictwo … znikło!?
Jak widzicie taką sprawę, czy warto startować z tym do sądu?