Ja też mam pytanie. Dostałam podobne wezwania do zapłaty i na jakimś forum ktoś mi poradził, żeby napisać mailowo rezygnację ze świadczenia usługi powołując się na ustawę o ochronie niektórych praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny. I tak zrobiłam. Goście odpisali mi coś takiego:
Informujemy, iż zgodnie z obowiązującym prawem, przytoczony przez Panią trzymiesięczny termin na odstąpienia od umowy, nie znajduje zastosowanie w stosunku do zawartej przez Panią umowy o świadczenie usługi elektronicznej Plikostrada.
Zgodnie z art. 10 ust. 3 pkt. 1 ustawy z dnia 2 marca 2000 roku o ochronie niektórych praw konsumentów (Dz. U. 2000, Nr 22, poz. 271 i późn. zm.) w przypadku świadczenia usług rozpoczętego za zgodą konsumenta, jedynym obowiązującym terminem na odstąpienie od umowy jest termin ustalony przez strony w regulaminie usługi (14 dni).
Zgodnie z § 2. ust. 8 regulaminu usługi: „Usługobiorca składa Usługodawcy żądanie natychmiastowego rozpoczęcia świadczenia Usługi, poprzez uruchomienie linku aktywacyjnego przesłanego przez Usługodawcę. W razie wątpliwości poczytuje się, iż moment uruchomienia linku aktywacyjnego decyduje o chwili rozpoczęcia świadczenia Usługi przez Usługodawcę.”
Ponadto należy podkreślić, iż w trakcie procesu zawierania umowy, regulamin usługi został przesłany na Pani indywidualny adres poczty elektronicznej, w postaci zamkniętego dokumentu tekstowego w formacie pliku PDF. Tym samy otrzymała Pani regulamin utrwalony na stałym nośniku zapisu informacji, co w myśli art. 5 Dyrektywy unijnej 97/7/WE wywołuje identyczne skutki jak tradycyjne pisemne potwierdzenie warunków umowy. Nie może więc budzić wątpliwości fakt, iż termin na odstąpienie od zawartej umowy wynosił wyłącznie 14 dni od momentu jej zawarcia.
Przypominamy, iż w wyniku aktywacji usługi i braku odstąpienia przez Panią od umowy w terminie pierwszych 14 dni, spółka Smart Tech Connet Ltd była zobowiązana do wykupienia dla Pani konta premium na zagranicznym serwerze sieci Usentet, w celu zapewnienia Pani określonego w umowie limitu danych do pobrania.
I co mam robić? Klasycznie podałam fałszywe dane. Szczerze mówiąc nie wiem, czy ja mam rację, czy oni, bo próbowałam czytać te fragmenty ustawy, które wszyscy podają, ale naprawdę nie rozumiem z niej zbyt wiele...
Rodzice nic nie wiedzą, bo wyszłam z założenia, że jak wszyscy to olewają i mówią, że to tylko cwaniacy co kasę wyciągają, to nie będę ich martwić. Ale nie wiem, czy mam się wykłócać, że niczego nie podpisywałam i nie ściągałam plików, czy po prostu wrzucić ich adres na spam i czekać aż (może) przyślą wezwanie listem - i cholera jasna, co wtedy? Nie chcę mieć awantury na całe osiedle, z powodu jednego durnego serwisu, który obiecał mi darmowy sprawdzian z biologii (oczywiście go nie znalazłam), a zamiast tego straszy, że przyśle komornika i na 6 miesięcy wstawi mnie za kratki za podawanie fałszywych danych... :/