Śmierć rodziców, a długi i najlepsze wyjście.

  • Autor wątku Autor wątku kokakok
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
K

kokakok

Użytkownik
Dołączył
01.2011
Odpowiedzi
108
Rok temu zmarła matka. Z bratem i z ojcem podzieliliśmy się spadkiem po 1/3.

Teraz zmarł ojciec i co my mamy z bratem zrobić?

Spadkiem jest spółdzielcze własnościowe mieszkanie bez księgi wieczystej.

Już byłem u kilku prawników, zbieram opinie, bo nie wiem co mam zrobić, bo sytuacja jest skomplikowana i wielowątkowa.

Długi wynoszą ok. 50-60% wartości mieszkania.

Opcji jest dużo i nie wiem co byłoby najlepszym wyjściem.

Długi są u kilkunastu wierzycieli - banki, itp. Rodzice mieli osobne sprawy. Brali kolejne pożyczki jak szaleni w tajemnicy. W końcu mieli zajęte emerytury na bardzo duże kwoty. Papiery zniszczyli, dysponuje niewielkim materiałem dowodowym. To mnie cały czas szokuje, że emeryci z niskim świadczeniem, którzy nie pracowali mogli brać jednorazowo po kilkadziesiąt tysięcy, mimo iż wcześniejszych nie spłacali.

Mieszkanie zajął komornik na kilkanaście tys. zł, ale tylko za dług matki, ale sprawa po śmierci przez ten rok jest zawieszona.

Oprócz spraw, które ma komornik (rodzice nigdy nie odwoływali się i przez to dług pewnie jest znacznie zawyżony) są inne. Co jakiś czas przychodzą wezwania do zapłaty, z tym, że nie są one za potwierdzeniem odbioru, tylko normalnie wrzucane do skrzynki.

Ja bym się skłaniał do sprzedaży mieszkania, dogadania się z komornikiem i jak najszybszego zakończenia tych spraw.

Brat woli czekać, bo ktoś tak doradził, że pewnie niektóre sprawy będą przedawnione, może to potrwa kilka lat, można te sprawy przeciągać, itp.

A ewentualnie przekształciłoby się mieszkanie i założyłoby się księgę wieczystą w celu wzięcia kredytu hipotecznego, itp.

Ja nie chce tego robić i obawiam się, że brat będzie chciał mnie obciążyć dodatkowymi kosztami, bo po tym co rodzice zrobili, to nie mogę mieć zaufania.

Ja mam swoje oszczędności na koncie bankowym. Nie chciałbym ich stracić na poczet spłaty długów, nie chce mieć zajętej pensji, więc co byłoby najlepszym rozwiązaniem?

Panuje taka opinia u rodziny i brat tym się kieruje, że spłata długów jest lepszym rozwiązaniem, bo mieszkanie jest dużo więcej warte niż długi, bo to nasze mieszkanie własnościowe, a nie komunalne i za ewentualną sprzedaż mieszkania nie wystarczyłoby na mniejsze przez długi, a tak wzięłoby się kredyt tak jak mnóstwo osób.

Aby nie było takiej sytuacji, że te oszczędności zostaną zabrane, mieszkania nie będzie i jeszcze zostanie kredyt do spłacenia, bo jeszcze nie wiem jakie mogą być nowe wierzytelności, bo BIK zawiera niepełne dane.

Do wzięcia kredytu hipotecznego przez brata będzie potrzebna moja zgoda?

Jeśli on by nie płacił swoich rat (gdyby do tego doszło), to czy wobec mnie byłyby wyciągnięte konsekwencje?
 
Ostatnia edycja:
Aby nie było takiej sytuacji, że te oszczędności zostaną zabrane, mieszkania nie będzie i jeszcze zostanie kredyt do spłacenia, bo jeszcze nie wiem jakie mogą być nowe wierzytelności, bo BIK zawiera niepełne dane.
Przed tym akurat powinno was ochronić przyjęcie spadku z dobrodziejstwem inwentarza, które od 2015 r. jest domyślną formą dziedziczenia.
Dzięki temu spadkobierca odpowiada za długi spadkowe tylko do wartości spadku (swojego udziału).

Czy sporządzony został spis lub wykaz inwentarza?
W przypadku jego braku wierzyciele mogą dochodzić roszczeń w pełnej wysokości.
 
Rovan napisał:
Przed tym akurat powinno was ochronić przyjęcie spadku z dobrodziejstwem inwentarza, które od 2015 r. jest domyślną formą dziedziczenia.
Dzięki temu spadkobierca odpowiada za długi spadkowe tylko do wartości spadku (swojego udziału).

Czy sporządzony został spis lub wykaz inwentarza?
W przypadku jego braku wierzyciele mogą dochodzić roszczeń w pełnej wysokości.

Rok temu we trójkę przyjęliśmy spadek w postaci tego mieszkania, żadnego innego majątku nie ma.

Ojciec miał 2/3 mieszkania, a my z bratem po 1/6. Inwentarz nie został sporządzony.

Powiem tak: mieszkanie jest warte 400 tys. Długów jest ok. 250 tys. - matki 150 tys., ojca 100 tys., bo po roku nie wiem ile tego długu byłoby konkretnie do spłaty (przedawnienie, itp.).

Teraz ta kwota 250 tys. przechodzi w połowie na mnie i brata.

Stąd pytam się, co mogę zrobić, aby wyjść z tej sytuacji w sposób najbardziej pozytywny. Z jednej strony są długi, wierzyciele i komornik, a z drugiej brat.

Stąd lepszym pomysłem byłoby chyba sprzedanie mieszkania, bo jeśli miałby być kredyt, to swoją część długu splłaciłbym ze swoich oszczędności, a na resztę musiałbym wziąć kredyt. A wtedy byłoby ryzyko, że brat by nie płacił swojej części i finalnie wyszedłbym bardzo negatywnie.

Tu dochodzimy do sedna. Ile finalnie tego długu jest. Rok temu zostałem wprowadzony w błąd przez ojca. Długu miało być kilka tysięcy, a jest ok. 250 tys. Zniszczyli dokumenty, spadek przyjąłem w ciemno. BIK nie chciał mnie powiadomić bez aktu dziedziczenia i zostałem oszukany. Nawet o zajęciu mieszkania nie wiedziałem, bo w spółdzielni dopiero mnie poinformowali.

Bylem wtedy w jednym banku, bo myślałem, że to jedyny wierzyciel, a okazało się, że ich jest kilkunastu i przez moją obecność w ich placówce mam już informacje na swoim koncie o braku spłacania tego długu, bo wiedzą, że jestem spadkobiercą.

Teraz, aby coś zrobić muszę mieć zgodę brata, a on woli czekać.

Zresztą, komornik i z aktem dziedziczenia po matce nie chciał udzielić konkretów, tylko wspomniał o spotkaniu we trójkę. Do tego spotkania nigdy nie doszło, ale wspomniał o ewentualnej licytacji mieszkania.

Stąd, wolę już sprzedać mieszkanie przed licytacją, bo kwota będzie wyższa.

Dodatkowo, brat tez miał/ma różne negatywne sprawy finansowe, więc dochodzi kolejny temat i obawa z mojej strony.

Nie wiem, co nam zrobić. Czy przyjąć spadek po ojcu czy nie.
 
Ostatnia edycja:
Dalej, nie wiem ile konkretnie będzie do spłaty. Komornik powiedział, że do spłaty po matce może być połowa długu , a to duża rozbieżność, czy kwota na dwie osoby będzie łącznie wynosiła 150, 200 czy 250 tys. zł, bo niektóre sprawy mogą być przedawnione, w niektórych wierzyciele mogą zrezygnować ze zwrotu należności od nas.

Dodatkowo, komornik nie wiedział o wszystkich sprawach, bo są nowe w których wierzyciele dopiero żądają od matki spłaty, bo jeśli nie, to skierują sprawę do sądu, bo nie wiedzą o zgonie, domagają się sporych kwot, więc te tematy mogą nabrać realnych kształtów za 2-3 lata i takie czekanie jest niekorzystne.

A od kwoty realnego długu będą też zależały dalsze kroki, a nie mogę się dowiedzieć.
 
Ostatnia edycja:
Jak komornik zajął mieszkanie, to już go nie sprzedaż bez wiedzy i udziału komornika. O kredycie hipotecznym też zapomnij. Żaden bank przy zajęciu nie udzieli.
 
To jeszcze dwa pytania:

Kiedy nastąpiłoby ewentualne przeszukanie tego mieszkania przez komornika i zajęcie przedmiotów typu komputer, telewizor, meble? Po wyroku sądowym na mnie i na brata? Jakby ktoś napisał krok dalszych wydarzeń.

Czy trudniejsza jest do przeprowadzenia przez komornika eksmisja z mieszkania własnościowego czy komunalnego? Bo to nasze mieszkanie własnościowe jest łakomym kąskiem i polem do ewentualnych nadużyć że strony komornika. Sprzeda mieszkanie za 60% przez postawioną osobę (nadwyżkę policzy sobie dla siebie), my zostaniemy bez grosza - mimo iż tego długu jest w ok. 40-50% wartości mieszkania, ta postawiona osoba potem sprzeda mieszkanie na wolnym roku i będą mieć duży zysk.

Cały czas chodzi o to, że nie znamy prawdziwej i w miarę dokładnej kwoty długu, a to prowadzi do większego zysku dla komornika.
 
Ostatnia edycja:
Jakby ktoś napisał krok dalszych wydarzeń.
Pytasz poważnie, żeby ktoś napisał co i kiedy zrobią wierzyciele? Egzekucje prowadzone w stosunku do dłużników którzy w tym czasie zmarli zostają zawieszone, do czasu przedstawienia komornikowi postanowienia sądowego o stwierdzeniu nabycia spadku. Taką informację otrzymali od komornika i co mają robić to wiedzą. Pytanie czy przeprowadzą postępowanie spadkowe. Tego nikt nie wie.
Czy trudniejsza jest do przeprowadzenia przez komornika eksmisja z mieszkania własnościowego czy komunalnego?
Co to za różnica? Ważne że jest gdzie eksmitować. W ostateczności może to być noclegownia dla bezdomnych.
nasze mieszkanie własnościowe jest łakomym kąskiem i polem do ewentualnych nadużyć że strony komornika. Sprzeda mieszkanie za 60% przez postawioną osobę (nadwyżkę policzy sobie dla siebie)
Zaczynasz pisać herezje, choć o egzekucji z nieruchomości nie masz zielonego pojęcia. Zresztą nie wykazujesz żadnej aktywności by problem rozwiązać polubownie z wierzycielami i dojść do ugody. Twoje podejście to sprawy, to nie robić nic i czekać na komornika aż zajmie ruchomości, zlicytuje mieszkanie i na dodatek Was eksmituje poprzez wyniesienie z lokalu włącznie z tapczanem. To wszystko kosztuje. Zapłacisz Ty i brat. Samo przeprowadzenie eksmisji i opróżnienie pomieszczeń to koszt liczony w tysiącach.
Cały czas chodzi o to, że nie znamy prawdziwej i w miarę dokładnej kwoty długu, a to prowadzi do większego zysku dla komornika.
I nikt na świecie nie zna. Więc nie pytaj kolejny raz. Komornik ma większy "zysk" gdy drożej sprzeda nieruchomość. Sama licytacja, to przetarg publiczny o którym można dowiedzieć się w sieci, prasie lokalnej, UG, US, ZUS itp. Prowadzony pod nadzorem sądu.
 
wiegol napisał:
Pytasz poważnie, żeby ktoś napisał co i kiedy zrobią wierzyciele? Egzekucje prowadzone w stosunku do dłużników którzy w tym czasie zmarli zostają zawieszone, do czasu przedstawienia komornikowi postanowienia sądowego o stwierdzeniu nabycia spadku. Taką informację otrzymali od komornika i co mają robić to wiedzą. Pytanie czy przeprowadzą postępowanie spadkowe. Tego nikt nie wie.

Co to za różnica? Ważne że jest gdzie eksmitować. W ostateczności może to być noclegownia dla bezdomnych.

Zaczynasz pisać herezje, choć o egzekucji z nieruchomości nie masz zielonego pojęcia. Zresztą nie wykazujesz żadnej aktywności by problem rozwiązać polubownie z wierzycielami i dojść do ugody. Twoje podejście to sprawy, to nie robić nic i czekać na komornika aż zajmie ruchomości, zlicytuje mieszkanie i na dodatek Was eksmituje poprzez wyniesienie z lokalu włącznie z tapczanem. To wszystko kosztuje. Zapłacisz Ty i brat. Samo przeprowadzenie eksmisji i opróżnienie pomieszczeń to koszt liczony w tysiącach.

I nikt na świecie nie zna. Więc nie pytaj kolejny raz. Komornik ma większy "zysk" gdy drożej sprzeda nieruchomość. Sama licytacja, to przetarg publiczny o którym można dowiedzieć się w sieci, prasie lokalnej, UG, US, ZUS itp. Prowadzony pod nadzorem sądu.

W Polsce Komornicy nie takie rzeczy robili i to ponoć w zgodzie z prawem.

Ta sprawa na pierwszy rzut oka wydaje się dziwna. Jak emeryci mogli brać w kilkunastu miejscach pożyczki i to ze złą zdolnością, bo nie spłacali poprzednich.

Emeryt z bardzo złą historią jednorazowo bierze pożyczkę w wysokości dwuletniej emerytury? Przecież to są kpiny, naciąganie starych ludzi, którzy wpadli w problemy, nie znali przepisów.

To powinni spłacić ci którzy wyrazili na to zgodę.

Wyroki zapadały w esadąch, tu nie było opieki prawnej, bo to inny temat, ale w każdym widać wyraźnie, że ten dług jest w dużej mierze zawyżony i rodzice dali się oszukać.

A teraz nagle przychodzą wezwania z kolejnego muejsca, że do zapłaty są kolejne niewyobrażalne kwoty.

Jaką można mieć pewność, że to wszystko jest wiarygodne, że tu nie było jakiegoś przekrętu? Czy np. podrobienie podpisu nie wystąpiło.

Rodzice popełnili sporo błędów, ale jakby przy ,,pomocy" dzisiejszych wierzycieli.
 
Jak emeryci mogli brać w kilkunastu miejscach pożyczki i to ze złą zdolnością, bo nie spłacali poprzednich.
Prawo tego nie zabrania (udzielania pożyczek osobom już zadłużonym). To ryzyko wierzyciela. Być może wiedzieli, że istnieje majątek o znacznie wyższej wartości niż pożyczki, z którego będą mogli się zaspokoić.
Wyroki zapadały w esadąch, tu nie było opieki prawnej, bo to inny temat, ale w każdym widać wyraźnie, że ten dług jest w dużej mierze zawyżony i rodzice dali się oszukać.
Co najwyżej wykazali się wyjątkowym lenistwem i nie wnieśli sprzeciwów do wydanych nakazów zapłaty. O ile faktycznie kwoty były zawyżone. A to tylko Twoje przypuszczenie.
Jaką można mieć pewność, że to wszystko jest wiarygodne, że tu nie było jakiegoś przekrętu?
To oceniali Twoi rodzice nie Ty, na podstawie otrzymanych nakazów zapłaty. Co do roszczeń jeszcze nie zasądzonych, to spadkobiercy będą mieli prawo skarżyć otrzymane tytuły. Rolą wierzyciela jest wykazanie istnienia roszczenia i udokumentowanie jego wysokości - art. 6 kc.
 
Powrót
Góra