A
aluisak
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 12.2009
- Odpowiedzi
- 7
Witam. Sytuacja jest następująca.
Po intensywnych opadach śniegu zalega on na dachu bloku, rynny są zablokowane przez lód, wszędzie wiszą sople a ściana zewnętrzna budynku widać, że cieknie po niej woda a następnie zamarza.
Wczoraj wieczorem tuz przy oknie zaczęły pojawiać się zacieki. Dziś jest już koszmarnie. Farba z sufitu odchodzi, ze szczelin kapie woda, tapety odchodzą a sąsiadujący z zalanym pokojem drugi pokój w narożniku przecieka już też. Poustawiane zostały miski, żeby nie pozalewać sąsiadów ale to też jest nieuniknione, bo woda cieknie też już po ścianie.
Wszystko widać z zewnątrz budynku, bo wokół okna tynk w widoczny sposób jest mokry i to tylko w naszym mieszkaniu.
Wczoraj wieczorem zaczęto zrzucać śnieg z dachu, po dzisiejszej naszej interwencji i awanturze w spółdzielni zaczęto zrzucać śnieg od naszej strony.
Teraz pytanie. Od kogo i w jaki sposób domagać się pokrycia kosztów remontu, który będzie trzeba zrobić? Nadzorca po zadaniu mu tego pytania wyśmiał mnie i zapytał tylko "na jakim świecie pani żyje?"
Domyślam się, że to spółdzielnia będzie musiała pokryć koszty, tylko jak to wszystko zrobić, skoro spółdzielnia nie jest skora do pomocy?
Bardzo proszę o rady, bo póki co jestem załamana wizją grzyba i kolejnym remontem...
Po intensywnych opadach śniegu zalega on na dachu bloku, rynny są zablokowane przez lód, wszędzie wiszą sople a ściana zewnętrzna budynku widać, że cieknie po niej woda a następnie zamarza.
Wczoraj wieczorem tuz przy oknie zaczęły pojawiać się zacieki. Dziś jest już koszmarnie. Farba z sufitu odchodzi, ze szczelin kapie woda, tapety odchodzą a sąsiadujący z zalanym pokojem drugi pokój w narożniku przecieka już też. Poustawiane zostały miski, żeby nie pozalewać sąsiadów ale to też jest nieuniknione, bo woda cieknie też już po ścianie.
Wszystko widać z zewnątrz budynku, bo wokół okna tynk w widoczny sposób jest mokry i to tylko w naszym mieszkaniu.
Wczoraj wieczorem zaczęto zrzucać śnieg z dachu, po dzisiejszej naszej interwencji i awanturze w spółdzielni zaczęto zrzucać śnieg od naszej strony.
Teraz pytanie. Od kogo i w jaki sposób domagać się pokrycia kosztów remontu, który będzie trzeba zrobić? Nadzorca po zadaniu mu tego pytania wyśmiał mnie i zapytał tylko "na jakim świecie pani żyje?"
Domyślam się, że to spółdzielnia będzie musiała pokryć koszty, tylko jak to wszystko zrobić, skoro spółdzielnia nie jest skora do pomocy?
Bardzo proszę o rady, bo póki co jestem załamana wizją grzyba i kolejnym remontem...