T
TeddyAlien
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 05.2007
- Odpowiedzi
- 1
Umiera facet, brak testamentu. Dziedziczą żona i 3 dzieci.
Sąd dzieli cały majątek następująco: 1/2 wszystkiego dla żony w ramach wspólnoty majątkowej a reszta (pozostałe 1/2) na 4 części - czyli tak naprawdę żona kasuje lwią część 62,5% a reszta po 12,5% z całości.
Oczywiście najbardziej zadowolona jest żona. No i słusznie pewnie.
I teraz ciąg dalszy - okazuje się, (sporo później w wyniku postępowania w Urzędzie) że facet zostawił niezapłacony podatek w kwocie - ponad 10 koła do US. US wydaje decyzję , że podatek mają zapłacić spadkobiercy i już.
I tu zaczyna się jazda - żona twierdzi, że podatek powinni płacić wszyscy w równych częściach po 1/4 i próbuje to wymusić na dzieciach - podpiera się niby znajomymi niby prawnikami i takie tam. US ma w dupie i twierdzi, że nie interesuje go kto wpłaci - aby pieniądze wpłynęły. Jak były pieniądze do wzięcia to była pierwsza teraz zastrasza innych żeby płacić, a sama nie chce.
Pomijam, że wydaję się to nielogiczne i nieetyczne bo powinno się dziedziczyć w równej części zarówno to na plus jak i na minus ale przecież u nas prawo i urzędy nie są logiczne.
Ktoś coś podpowie ? Czy żona ma rację ?
Sąd dzieli cały majątek następująco: 1/2 wszystkiego dla żony w ramach wspólnoty majątkowej a reszta (pozostałe 1/2) na 4 części - czyli tak naprawdę żona kasuje lwią część 62,5% a reszta po 12,5% z całości.
Oczywiście najbardziej zadowolona jest żona. No i słusznie pewnie.
I teraz ciąg dalszy - okazuje się, (sporo później w wyniku postępowania w Urzędzie) że facet zostawił niezapłacony podatek w kwocie - ponad 10 koła do US. US wydaje decyzję , że podatek mają zapłacić spadkobiercy i już.
I tu zaczyna się jazda - żona twierdzi, że podatek powinni płacić wszyscy w równych częściach po 1/4 i próbuje to wymusić na dzieciach - podpiera się niby znajomymi niby prawnikami i takie tam. US ma w dupie i twierdzi, że nie interesuje go kto wpłaci - aby pieniądze wpłynęły. Jak były pieniądze do wzięcia to była pierwsza teraz zastrasza innych żeby płacić, a sama nie chce.
Pomijam, że wydaję się to nielogiczne i nieetyczne bo powinno się dziedziczyć w równej części zarówno to na plus jak i na minus ale przecież u nas prawo i urzędy nie są logiczne.
Ktoś coś podpowie ? Czy żona ma rację ?