spadek po babci

  • Autor wątku Autor wątku Michał30
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

Michał30

Użytkownik
Dołączył
05.2009
Odpowiedzi
79
Witam serdecznie. Moja sytuacja wyglada następująco: moi rodzice rozwiedli się kiedy byłem małym dzieckiem. Matce przyznano prawo do opieki a ojciec płacił alimenty. Kontakt z nim był sporadyczny ale regularny. Po kilkunastu latach ojciec zwrócił się do mamy z prośbą o zawieszenie alimentów (wciąż mi przysługujących), w zamian za to za zaoszczędzone w ten sposób pieniądze wykupił na swoje nazwisko mieszkanie spółdzielcze w którym mieszkała moja babcia (czyli jego matka ) a które po jej śmierci miałem odziedziczyć (taka uzgodniono). Minęło ponad 10 lat, babcia zmarła miesiąc temu ale - jak możecie sie domyślić - na mieszkanie raczej nie mam co liczyć. Z tego co wiem, jest ono szykowane dla mojej przyrodniej siostry (córki ojca z drugiego małżeństwa). Babcia do ostatniej chwili powtarzała, że jej wolą jest przekazanie mieszkania mnie, cała rodzina również wie o tym. Zdaje sobie sprawę, że skoro należy do ojca to praw raczej żadnych nie mam i tylko jego dobrą wolą jest ewentualnie przepisanie go na mnie (na co liczyć nie mogę) . Czy jest jednak możliwe powołanie się na tą ustną umowę sprzed 10 lat? Ojciec na dobrą sprawę mieszkanie wykupił z moich pieniędzy i wszyscy o tym wiedzą. Wiem że to dosyć nietypowa sprawa, jeżeli ktoś mi pomoże to byłbym wdzięczny. Pozdrawiam
 
W tym przypadku mieszkanie nie wchodziło w skład masy spadku, bo stanowiło własność Twojego ojca, stąd wszelkie dywagacje nie mają sensu. Babcia nie mogła Tobie podarować tego co sama nie posiadała.
Z drugiej strony można dopatrzyć się podstępnego działania ze strony Twojego ojca. Art. 405 kodeksu cywilnego stanowi, że kto bez podstawy prawnej uzyskał korzyść majątkową kosztem innej osoby, obowiązany jesy do wydania korzyści w naturze, a gdyby to nie było możliwe, do zwrotu jej wartości. Teoretycznie możnaby rozważyć możliwość skargi z tyt. bezpodstawnego wzbogacenia, ale aby wygrana w ew. procesie jest najwyżek na 50%.
 
Żadne z tych opowieści i ustnych ustaleń (deklaracji) nie ma mocy prawnej.
Przykro mi.
Ale jest inny aspekt w tej sprawie.
Jeżeli sądownie przyznano alimenty, to można żądać przez sąd i komornika spłaty należnych alimentów 3 lata (plus odsetki) wstecz oraz płatności bieżących.
Tylko sąd ma prawo uchylić obowiązek alimentacyjny a nie mama.
Nie zgadzam się z przedmówcą na ten pomysł.
 
Ostatnia edycja:
Kerimus: masz rację, że pomysł z bezpodstawnym wzbogaceniem jest całkowicie chybiony. Kupił przecież ze swoich pieniędzy (a czy je z alimentów zaoszczędził, to nie ma znaczenia).
 
Tak myslałem że raczej lipa ale wolałem się zorientować. Z odzyskaniem alimentów to będzie raczej krucho - to się działo ok 10 lat temu, po prostu teraz ta sprawa wypłynęła wraz ze śmiercią babci.
Dziękuje Wam bardzo za podpowiedzi . Jezeli nasunie się komuś jeszcze coś w tej sprawie (chociaż nie sądze) to byłbym wdzięczny za sugestie.
Serdecznie pozdrawiam.
 
Karemus i Nausica dziękuję za polemiczne wypowiedzi, szkoda tylko że niezbyt uważnie przeczytaliście mój post, a zwłaszcza rzekomy mój pogląd co do trafności proponowanego rozwiązania. Jesteście tak bardzo pewni na nie, na 100%, a ja twierdzę jak w powiedzeniu nigdy nie mów nigdy. A wasze dywagacje co do formy pisemnej są także raczej chybione, bo skąd wywodzicie nieważność umowy ustnej? Przy założeniu że umowa ustna była skuteczna, to można mówić o bezpodstawnym wzbogaceniu.
Ponadto można także postawić tezę, że umowa takowa była w stosunku do małoletniego dziecka nieważna ze względu na przekroczenie zarządu majątkiem dziecka na jego szkodę.
Ta sprawa ma wiele wątków, jest trudna, ale nie tak beznadziejna jak wy twierdzicie.
 
Oj slav...
Ustne ustalenia dotyczące "przeznaczenia mieszkania" są nieskuteczne, bo rozrządzenia na wypadek śmierci wymagają (z małym wyjątkiem formy pisemnej).
Po drugie sam sobie przeczysz - skoro jest skuteczna umowa, to gdzie miejsce na bezpodstawne wzbogacenie?
Jaka umowa była w stosunku małoletniego nieważna, bo tu chyba Cię nie rozumiem.
 
Nauzicaa, w tej sprawie testament nie wchodzi w grę, bo umowa została zawarta pomiędzy matką dziecka i ojcem zobowiązanym do alimentacji, pod warunkiem zawieszającym ( śmierć babci ). Umowa o zaniechanie płatności alimentów była umową nienazwaną, takowa nie występuje w k.c. Jest dla mnie sprawą oczywistą, że ojciec dziecka odniósł na podstawie tej umowy korzyść materialną w postaci sumy nie zapłaconych alimentów. Skoro po ziszczeniu się ustalonego w umowie warunku ojciec nie wykonał darowizny na rzecz syna to oznacza to że nie spełnił umowy. Problem w tym czy umowa zobowiązująca kogoś do darowizny w zamian za nie zapłacone alimenty jest skuteczna. Skoro nie - to jednak fakt uzyskania korzyści materialnej bez podstawy prawnej jest oczywisty, a zatem stąd mój pomysł o roszczeniu z art. 405 k.c.
Drugie rozwiązanie, które nasunęło mi sie w trakcie dyskusji to odstąpienie od powództwa z art. 405 k.c. i rozpatrzenie skuteczności czynności matki w przedmiocie zaniechania dochodzenia należnych synowi alimentów. Matka dokonała czynności prawnej sprzecznej z interesem syna, przekraczając zarząd jego majątkiem zwalniając dłuznika z długu. Z tych przyczyn wierzyciel czyli syn mógłby po dojściu do pełnoletności domagać się od ojca zapłaty alimentów. Nie wiadomo jednak ile lat minęło od dojścia syna do pełnoletności i czy sąd nie uwzględni zgłoszonego przez ojca zarzutu przedawnienia.
 
Slav wg mnie wnioski nietrafne...

Zgodnie z przyjętym orzecznictwem uważa się, że samo roszczenie alimentacyjne nie może być przedmiotem swobodnej decyzji stron, w szczególności nie może być przedmiotem umowy ani też innej ugody, która by w skutkach prowadziła do jego ograniczenia.
Zatem pisemna umowa lub oświadczenie tej treści, w którym ktoś zrzeka w przyszłości roszczeń alimentacyjnych, nie ma mocy prawnej. Ograniczenia w zakresie alimentacji mogą zostać jedynie wprowadzone mocą odpowiednich przepisów prawnych.
Alimentów można co najwyżej nie dochodzić i w tym wypadku nie były one po prostu dochodzone...

Co do drugiego wniosku Kerimus już napisał żee jeżeli wyrokiem sądowym zostały orzeczone świadczenia alimentacyjne okres ich przedawnienia mija po upływie 3 lat dla każdej z "rat"...
 
Michał30 napisał:
Babcia do ostatniej chwili powtarzała, że jej wolą jest przekazanie mieszkania mnie
Jakby był sporządzony testament....

Ponadto - przyłączam się do zdania MarLewa, Nauzicai i Kerimusa.
 
Powrót
Góra