A
AnnaC84
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 03.2009
- Odpowiedzi
- 6
Witam!
Tak jak w tytule napisałam mam pewien problem z podziałem spadku po moich dziadkach. Sprawa jest dość skomplikowana więc opiszę wszystko od początku...
Chodzi o niewielkie siedlisko porolnicze, domek jednorodzinny, budynki godpodarcze i ogród warzywny w sumie ok.40 arów. Żeby dokładnie wszystko opisać zacznę od faktu że mój tata miał dwie siostry, gdy obydwie wyszły za mąż dziadek dał każdej wielki posag i w ten sposób je spłacił. Zastrzegł że siedlisko ma należeć do mojego taty bo "dziewczyny zostały spłacone i nie mają już tutaj żadnych praw" niestety to było w latach 70 i nie uregulowano tej sprawy od razu, dziadek potem zmarł a jak tylko babcia chciała przepisać wszystko na tatę to moje ciotki odwodziły ja od tego pomysłu a babcia nie chciała sie z nimi kłócić. Dodam że obydwie mieszkaja na drugim końcu Polski i przyjeżdźały czasem na wakacje i święta a poza tym nic je nie obchodziło. Ważne jest że mój tata własnymi siłami i środkami zrobił w domu łazienkę, doprowadził wodę i kanalizację, a także centralne ogrzewanie. Siostry sie nic nie dołozyły. Tata czuł sie w obowiążku aby babcia na starośc miała jak najwygodniej, żeby nie musiała w zimę wychodzić do studni po wodę itd. miała też problemy z poruszaniem się. My mieszkamy ok.30km od domu mojej babci i jak babcia żyła to przyjeżdżaliśmy niemal codziennie jak tylko babcia tego potrzebowała. Babcia zmarła w 2004roku. Rodzice wiele razy rozmawiali z ciotkami i pytali się czy któraś z nich albo z ich dzieci chcę się zająć tym domem, chętnych nie było. Przez ponad 3 lata wynajmowaliśmy dom lokatorom, osoby z naszej rodziny które mieszkały tam tylko dlatego żeby dom nie stał pusty. W 2007 roku doszło do kolejnej rozmowy taty z siostrami i obydwie stwierdziły że zrzekną na rzecz taty i prosiły żeby zaczął załatwiać wszystkie potrzebne formalności. Przyjechały w wakacje 2008 i... starsza z nich się rozmyśliła
stwierdziła że ona chce żeby chęść dostała jej córka która mieszka w STANACH

. To komplenta głupota bo ona tu raczej na dobre nie wróci. Nawet jak wróci do POlski na stałe to tak będzie mieszkał w swoim mieście a nie przyjdzie na wieś na mazowsze. Niestety miesiąc temu ciocia zmarła nagle, a sprawa ciągle była nieuregulowana. Kuzynka tydzień temu przyjechała ze stanów i przyjechała też do nas. Zachowywała sie jak wielka Pani na włościach i właścicielka wszystkiego, puszyła się i nie dała nikomu dość do słowa. Krzyczała że musi spełnić wolę swojej mamy... ja to rozumiem ale prawdę mówiąc to jej mam nie powinna się rozporządzać tą ziemią bo przecież już dawno temu dziadek jeą spłacił. Drugą ciotke przekonał jej mąż żeby się zrzekła więc one stwierdziła że ona nic nie chce i mamy sie dogadywać zkuzyneczką.
Moje pytanie jest następujące... jak przeprowadzic całą tę sprawę i udowodnić że ani druga siostra taty ani kuzyneczka ze stanów nie mają praw do ziemi i nakłonic je do zrzeknięcia się na rzecz mojego taty. Rodzice chcą tam zamieszkać na starość, czekamy tylko az mój brat za rok skończy szkołę. My z mężem kupiliśmy kawałek ziemi niedaleko i tam sie pobudowaliśmy, wprowadzamy sie latem.
Może ktoś był w podobnej sytuacji.
Tak jak w tytule napisałam mam pewien problem z podziałem spadku po moich dziadkach. Sprawa jest dość skomplikowana więc opiszę wszystko od początku...
Chodzi o niewielkie siedlisko porolnicze, domek jednorodzinny, budynki godpodarcze i ogród warzywny w sumie ok.40 arów. Żeby dokładnie wszystko opisać zacznę od faktu że mój tata miał dwie siostry, gdy obydwie wyszły za mąż dziadek dał każdej wielki posag i w ten sposób je spłacił. Zastrzegł że siedlisko ma należeć do mojego taty bo "dziewczyny zostały spłacone i nie mają już tutaj żadnych praw" niestety to było w latach 70 i nie uregulowano tej sprawy od razu, dziadek potem zmarł a jak tylko babcia chciała przepisać wszystko na tatę to moje ciotki odwodziły ja od tego pomysłu a babcia nie chciała sie z nimi kłócić. Dodam że obydwie mieszkaja na drugim końcu Polski i przyjeżdźały czasem na wakacje i święta a poza tym nic je nie obchodziło. Ważne jest że mój tata własnymi siłami i środkami zrobił w domu łazienkę, doprowadził wodę i kanalizację, a także centralne ogrzewanie. Siostry sie nic nie dołozyły. Tata czuł sie w obowiążku aby babcia na starośc miała jak najwygodniej, żeby nie musiała w zimę wychodzić do studni po wodę itd. miała też problemy z poruszaniem się. My mieszkamy ok.30km od domu mojej babci i jak babcia żyła to przyjeżdżaliśmy niemal codziennie jak tylko babcia tego potrzebowała. Babcia zmarła w 2004roku. Rodzice wiele razy rozmawiali z ciotkami i pytali się czy któraś z nich albo z ich dzieci chcę się zająć tym domem, chętnych nie było. Przez ponad 3 lata wynajmowaliśmy dom lokatorom, osoby z naszej rodziny które mieszkały tam tylko dlatego żeby dom nie stał pusty. W 2007 roku doszło do kolejnej rozmowy taty z siostrami i obydwie stwierdziły że zrzekną na rzecz taty i prosiły żeby zaczął załatwiać wszystkie potrzebne formalności. Przyjechały w wakacje 2008 i... starsza z nich się rozmyśliła
Moje pytanie jest następujące... jak przeprowadzic całą tę sprawę i udowodnić że ani druga siostra taty ani kuzyneczka ze stanów nie mają praw do ziemi i nakłonic je do zrzeknięcia się na rzecz mojego taty. Rodzice chcą tam zamieszkać na starość, czekamy tylko az mój brat za rok skończy szkołę. My z mężem kupiliśmy kawałek ziemi niedaleko i tam sie pobudowaliśmy, wprowadzamy sie latem.
Może ktoś był w podobnej sytuacji.