Spłacony dług a pozew sądowy wierzyciela.

  • Autor wątku Autor wątku jagusia76
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
J

jagusia76

Nowy użytkownik
Dołączył
04.2015
Odpowiedzi
5
Witam, Szanownych Użytkowników!

W dniu 05-01-2015 zostało wysłane do mnie pismo z Banku w sprawie wiszącego zadłużenia z tytułu kredytu odnawialnego.
Poinformowano mnie w nim że mogę złożyć pismo w sprawie restrukturyzacji w ciągu 14 dni od daty otrzymania pisma a jak nie, to skierują sprawę do Sądu.
Rozmawiałam z Panią w Banku która mnie poinformowała, jak mniej więcej ma wyglądać to pismo a ja się zobowiązałam że chcę spłacić dług itp. i proszę oo czas.
Złożyłam takową prośbę niestety, nie zachowując terminu 14 dniowego, w dniu 12.02.2015, czyli miesiąc od daty otrzymania pisma od banku.

W dniu 17.03.2015 (czyli miesiąc ponad później!!!) dostałam od banku pismo z odmową mojej propozycji restrukturyzacji i brak jakichkolwiek propozycji co dalej mimo opisu sytuacji w jakiej jestem.
A mam bardzo ciężką sytuacje, jestem samotną mamą bez jakiejkolwiek pomocy rodziny, straciłam pracę jak mój mąż się wyprowadził i jestem od ponad roku bezrobotna, co przedstawiłam w piśmie do banku.
Na szczęście mam przyjaciół i otrzymałam pożyczkę i dosłownie dzisiaj 16.04.2015 spłaciłam całość zadłużenia!
A teraz clou sprawy.
Pani z Banku poinformowała mnie że muszę jeszcze zapłacić koszty Sądowe bo oni zdążyli sprawę skierować do Sądu. Na moje rozgoryczenie i prośbę żeby ten pozew wycofali, bo przecież zapłaciłam, stwierdziła że tego się nie da wycofać....poczytałam troszkę i nie jestem taka pewna...czy się nie da czy im to wisi....ale jak walczyć o swoje?
Rozumiem, nie jestem bez winy, miałam dług ale spłaciłam wraz z odsetkami i kosztami pism upominawczych na Boga!!!
BŁAGAM poradźcie, jak mogę uniknąć tych kosztów sądowych, sprawa jeszcze się nawet nie odbyła, wszystko gdzieś jest tylko złożone więc...?


Pozdrawiam i dziękuję :help:

P.S: mam nadzieję że to odpowiedni wątek.
 
Jeżeli jeszcze nie otrzymałaś pozwu, to być może kosztów nie będzie. Znam takie postanowienia sądowe.
I nie słuchaj bredni, że pozwu nie mozna wycofać.
 
Dziękuję za tak szybką odpowiedź, tylko pytanie czy mam teraz siedzieć i czekać z założonymi rękami czy mogę jakoś zadziałać zawczasu?
Do Sądu pisać nie ma sensu ale może do banku?

Szlag mnie trafia, całe życie utrzymywałam siebie, dom i moich byłych...i wiodłam naprawdę dostanie życie, każdemu może się przytrafić taka historia, przez ten bank przelało się tyle mojej kasy (włącznie z kredytem hipotecznym który spłaciłam w całości zamiast po 25 latach po 10) że powinni o tym długu w ogóle zapomnieć...poza tym nie siedzę z założonymi rękami a traktują człowieka jak jakąś patologie która tylko czyha jak by tu jakiś przekręt zrobić.

Z pewnością zamykam ten rachunek w tym Banku (Pekao S.A.) i napiszę jeszcze dziś pismo w tej sprawie ale chciałabym spać spokojnie i móc coś zdziałać w sprawie tego pozwu...
 
Bardzo proszę kogokolwiek o udzielenie informacji czy mogę jakoś starać się zawczasu powstrzymać tę Sądową machinę (sprawa opisana w pierwszym poście)???
 
korf napisał:
Znasz datę masz odpis pozwu?
te chamy z Banku złożyli to tuż przed moją wpłatą, więc nie ma jeszcze żadnej sprawy w tym cała paranoja...nie mam jeszcze nic. Po tym jak wpłaciłam Pani mnie poinformowała że będą jeszcze koszty sądowe bo pozew juz poszedł do sądu...mimo że według mnie byłam w trakcie jakichś negocjacji....
 
Ostatnia edycja:
Więc jak dostaniesz kwity, to będzie można poczytać i podpowiedzieć. Na obecnym etapie to czyste wróżenie.
 
Ok, więc będę się odzywać jak będę miała kwity.
Miałam nadzieję że jest jakiś sposób żeby powiadomić sąd o tym że roszczenie jest nieaktualne.
 
jagusia76 napisał:
Miałam nadzieję że jest jakiś sposób żeby powiadomić sąd o tym że roszczenie jest nieaktualne.
Bez przesady, to nie gabinet CzeKa - imię nazwisko co rozstrzelać. Będziesz mieć okazję wnieść zarzuty.
 
Powrót
Góra