P
Petent1
Użytkownik
- Dołączył
- 07.2023
- Odpowiedzi
- 32
Opiekowałam się starszym mężczyzną około 10 lat. Na podstawie umowy ustnej pobierałam wynagrodzenie. W pewnym momencie zaoferował, że przepisze na mnie swój cały majątek za dożywotnią opiekę. Sporządził testament w formie aktu notarialnego. W jego skład weszło mieszkanie.
Kiedy zmarł, jego córka odezwała się i napisała, że będzie chciała wystąpić o zachowek. Nie utrzymywali kontaktu przez kilkadziesiąt lat. Ich stosunki były wrogie. Winić za to w dużej mierze można obie strony, choć część osób twierdzi, że to jego córka została podpuszczona przez matkę po rozwodzie rodziców.
Sprawa o uznanie za niegodną nie wchodzi w grę, ponieważ prawo do zachowku przejdzie na jej dzieci. Mogę tylko zawalczyć w sprawie o zachowek, którą wytoczy.
Na ewentualne rozprawy sądowe będę dysponować:
- świadkami, którzy zeznają, że jego córka nie opiekowała się nim, nie utrzymywała kontaktu, nie wysyłała pomocy z innego kraju, a raz nawet przyjechała po pieniądze ( ojciec nie wyrządził jej żadnego zła, choć sam również nie wychodził z dużą inicjatywą, jeśli chodzi o odnawianie kontaktu)
- wywiad podopiecznego z psychiatrą, w którym mówi o tym, jak bardzo był nieszczęśliwy i jak wrogie stosunki łączyły go z córką
Ostateczną decyzję podejmę oczywiście ja i prawdopodobnie pójdę z tym jeszcze do jakiegoś adwokata, ale chciałabym wysłuchać opinii ludzi bardziej doświadczonych i posiadających bogatszą wiedzę od mojej.
Czy zważywszy na sytuację, że opiekowałam się nim 10 lat i pobierałam wynagrodzenie, a córka nie utrzymywała kontaktu i oboje byli do siebie negatywnie nastawieni, oraz dysponując wymienionymi przeze mnie powyżej dowodami, powinnam zapłacić jej zachowek, bo mam niewielkie szanse na zwycięstwo i narażę się na dodatkowe koszty, czy może jest spora szansa, iż zachowek uda się odrobinę obniżyć, sprawiając ostatecznie, że będę mniej stratna?
Kiedy zmarł, jego córka odezwała się i napisała, że będzie chciała wystąpić o zachowek. Nie utrzymywali kontaktu przez kilkadziesiąt lat. Ich stosunki były wrogie. Winić za to w dużej mierze można obie strony, choć część osób twierdzi, że to jego córka została podpuszczona przez matkę po rozwodzie rodziców.
Sprawa o uznanie za niegodną nie wchodzi w grę, ponieważ prawo do zachowku przejdzie na jej dzieci. Mogę tylko zawalczyć w sprawie o zachowek, którą wytoczy.
Na ewentualne rozprawy sądowe będę dysponować:
- świadkami, którzy zeznają, że jego córka nie opiekowała się nim, nie utrzymywała kontaktu, nie wysyłała pomocy z innego kraju, a raz nawet przyjechała po pieniądze ( ojciec nie wyrządził jej żadnego zła, choć sam również nie wychodził z dużą inicjatywą, jeśli chodzi o odnawianie kontaktu)
- wywiad podopiecznego z psychiatrą, w którym mówi o tym, jak bardzo był nieszczęśliwy i jak wrogie stosunki łączyły go z córką
Ostateczną decyzję podejmę oczywiście ja i prawdopodobnie pójdę z tym jeszcze do jakiegoś adwokata, ale chciałabym wysłuchać opinii ludzi bardziej doświadczonych i posiadających bogatszą wiedzę od mojej.
Czy zważywszy na sytuację, że opiekowałam się nim 10 lat i pobierałam wynagrodzenie, a córka nie utrzymywała kontaktu i oboje byli do siebie negatywnie nastawieni, oraz dysponując wymienionymi przeze mnie powyżej dowodami, powinnam zapłacić jej zachowek, bo mam niewielkie szanse na zwycięstwo i narażę się na dodatkowe koszty, czy może jest spora szansa, iż zachowek uda się odrobinę obniżyć, sprawiając ostatecznie, że będę mniej stratna?