Spółdzielnia mieszkaniowa - remont podłogi

  • Autor wątku Autor wątku rafkon1990
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
R

rafkon1990

Nowy użytkownik
Dołączył
02.2019
Odpowiedzi
12
W lutym 2019 r. wygrałem licytację w przetargu ma mieszkanie w zabytkowej kamienicy, którą zarządza spółdzielnia mieszkaniowa SM Orłowiec. Mieszkanie jest na 1 piętrze. Stan mieszkania jest, jak to się mówi potocznie "do remontu", nie mniej nie było żadnych przesłanek o koniecznym remoncie podłogi. W marcu 2019 roku odebrałem klucze do mieszkania, aby rozpocząć roboty remontowe.

Podłoga w łazience była nieco skrzywiona, więc postanowiłem usunąć gruz z podłogi i wyrównać poziom. Po usunięciu gruzu (2 tony) ujrzałem legary drewniane w krytycznym stanie - są spróchniałe na połowie długości (cała długość to około 5,2 m), do teraz się dziwię na czym jeszcze się to trzyma, bo same legary podczas dotykania kruszą się w pył. O fakcie powiadomiłem spółdzielnię mieszkaniową, aby dokonała stosownych napraw. Początkowo ociągali się, po kilkukrotnym upominaniem się, aby zajęli się sprawą, sporządzona została dokumentacja w postaci zdjęć z telefonu przez jednego z pracowników spółdzielni. Następnie została umówiona wizyta zaprzyjaźnionej ze spółdzielnią firmy budowlanej na oględziny i ewentualną wycenę. Wyceny nie otrzymałem (spółdzielnia również nie otrzymała, rozmawiałem z właścicielem firmy), ale z rozmowy z firmą budowlaną koszty można było szacować na 15 000 - 20 000 zł. Spółdzielnia początkowo zaproponowała partycypację w wysokości 2000 zł, na co się nie zgodziłem i zażądałem aby to spółdzielnia była podmiotem realizującym naprawę (głównie z powodu odpowiedzialności na jaką narażam sąsiadów z parteru) https://i.imgur.com/XG7O7GH.jpg

Dziś odebrałem pismo, że spółdzielnia odmawia naprawy oraz nie przyzna żadnej partycypacji.
Pozostaje jeszcze kwestia sąsiadów z piętra niżej, którzy również mają łazienkę w tym samym miejscu tak więc i im zagraża zawalenie się stropu. Sąsiedzi mają dwoje małych dzieci, czy musi dojść do kolejnej tragedii?

1. Gdzie mogę otrzymać jakieś stosowne pisma o fakcie, że mieszkanie zagraża życiu moim jak i sąsiadów? Kontaktowałem się z Inspektoratem Nadzoru Budowlanego, który odmówił mówiąc "oni się takimi rzeczami nie zajmują". Powinienem się w takim razie zgłosić do kogoś od BHP? a może straż pożarna? Zgaduję, że policja również takimi sprawami się nie zajmuje.

2. Czy w sprawie może mi pomóc rzecznik praw konsumenta (będę się z nim kontaktował po weekendzie)? Nie wiem czy to podchodzi pod sprawy konsumenckie.

3. Czy w takim przypadku lepiej iść odrazu na drogę sądową, wcześniej wysłać pismo "przedsądowe wezwanie do realizacji remontu"? W mieszkaniu nie da się mieszkać, bo do łazienki nie można wejść, czynsz każą sobie płacić (wysłałem wniosek o zamrożenie czynszu z powodów sanitarnych, który odrzucono). Na jakiej podstawie najlepiej się sądzić - czy ma to być odszkodowanie, sprzedaż mieszkania zagrażający życiu ? W tej sprawie również mam zamiar kontaktować się z prawnikiem po weekendzie.

4. Czy jestem zobowiązany dalej płacić za czynsz, skoro mieszkanie jest niezdatne do zamieszkania - nie z mojej winy?

PS. Spółdzielnia nie przygotowała należycie mieszkania do sprzedaży, zarówno strych jak i piwnica była pełna przedmiotów po poprzednim lokatorze (który zmarł). Przedmioty te w większości również usunąłem na swój koszty (spółdzielnia usunęła tylko część przedmiotów z piwnicy).

Dziękuję za wszelką pomoc, po weekendzie, jeśli coś ustalę, oczywiście podzielę się przebiegiem sprawy.
 
Ostatnia edycja:
Z czego wnioskujesz odpowiedzialność zarządcy za stan techniczny twojego lokalu? Kupiłeś - to masz. Legary są częścią składową posadzki - nie stropu. Gdyby to były belki stropowe - masz 100% racji, to jest część wspólna i za jej stan techniczny odpowiada wspólnota (właściciel), a w jej imieniu zarządca (spółdzielnia). Ale legary? Bez przesady. To część lokalu, jak drzwi czy tynki, nie część wspólna.
 
Latanabosaka napisał:
Z czego wnioskujesz odpowiedzialność zarządcy za stan techniczny twojego lokalu? Kupiłeś - to masz. Legary są częścią składową posadzki - nie stropu. Gdyby to były belki stropowe - masz 100% racji, to jest część wspólna i za jej stan techniczny odpowiada wspólnota (właściciel), a w jej imieniu zarządca (spółdzielnia). Ale legary? Bez przesady. To część lokalu, jak drzwi czy tynki, nie część wspólna.

Byłem dziś u prawnika i niestety nie masz racji. Legary pełnią tam rolę konstrukcji nośnej, tj. to one utrzymują podłogę i jest to konstrukcja wspólna - dla mnie jest to podłoga, dla sąsiadki sufit. Pod legarami jest bezpośrednio mieszanka trzciny cukrowej z gipsem przytwierdzona do legarów (i co parędziesiąt cm jest pojedyńcza deska przybita do legarów od spodu) - zatem jest to warstwa tynku sąsiadki. Być może doszło tu do nieporozumienia z nazwą legara - w moim środowisku oznacza długą belkę nośną. To co nazywam legarem to Ty nazywasz belką stropową.
W łazience bezpośrednio na belkach stropowych było zrobione odeskowanie (całe zgnite i spróchniałe), a odeskowanie było zakryte jakąś wylewką grubą na parę centymetrów (niezbyt wytrzymałą).

Kamienica jest własnością spółdzielni mieszkaniowej, nie wspólnoty. Dziś idę porozmawiam na ten temat z prezesem spółdzielni - zobaczymy jak się sprawy potoczą. Jeśli nie po mojej myśli, będę zmuszony to zgłosić do nadzoru budowlanego (art. 61 ust. 1).
 
rafkon1990 napisał:
Kamienica jest własnością spółdzielni mieszkaniowej, nie wspólnoty.
Spółdzielnia jest tylko zarządcą - za remont płacą właściciele poszególnych lokali mieszkalnych

rafkon1990 napisał:
Czy jestem zobowiązany dalej płacić za czynsz, skoro mieszkanie jest niezdatne do zamieszkania - nie z mojej winy?

czynsz płacą najemcy Ty płacisz opłaty z tytułu utrzymania nieruchomości wspólnej
 
Agnieszka3M napisał:
Spółdzielnia jest tylko zarządcą - za remont płacą właściciele poszególnych lokali mieszkalnych
Nie do końca rozumiem dlaczego jestem zmuszony zapłacić za naprawę konstrukcji nośnej, szczególnie jeśli podczas zakupu mieszkania nikt nie wiedział, że belki stropowe łazienki są w takim stanie? Jestem wyrozumiały i rozumiem, że spółdzielnia mnie o tym nie informowała, bo sama nie wiedziała o tym fakcie, wszystko wyszło w trakcie rozbiórki starej posadzki. Jeśli zacznie przeciekać dach to również osoba bezpośrednio pod dachem jest zobligowana do naprawienia tej szkody?

Prawnik, u którego byłem, poinformował mnie, że ja, jako osoba z prawem własności do lokalu jestem właścicielem przestrzeni w lokalu, natomiast zarządca, czyli spółdzielnia jest właścicielem murów i konstrukcji stropowych (mogłem nieco słowa przekręcić).

Ps. Byłem dziś na rozmowie z Prezesem spółdzielni, strasznie nieprzyjemna. Prezes słuchał mnie z telefonem przy uchu, wykonał rozmowę telefoniczną w trakcie opisywania przeze mnie sytuacji, a gdy opowiedziałem mu, że byłem o poradę u prawnika, zbył mnie mówiąc "to spotkamy się w sądzie". Rozmowa nie trwałą ani 2 minuty.
 
Ostatnia edycja:
rafkon1990 napisał:
natomiast zarządca, czyli spółdzielnia jest właścicielem murów i konstrukcji stropowych (mogłem nieco słowa przekręcić).
najpierw ustal czy do budynku ma zastoswanie prawo spółdzielcze czy ustawa o własności lokali.
Spółdzielnia może zarządzać Wspólnotą mieszkaniową
 
Nabyłem odrębne prawo własności do lokalu. Spółdzielnia ma w budynku kilka mieszkań, którymi zarządza. Obecnie nie jestem jeszcze właścicielem mieszkania, czekamy na dokumenty państwowe aby przepisać własność na mnie u notariusza.
 
rafkon1990 napisał:
Byłem dziś u prawnika i niestety nie masz racji. Legary pełnią tam rolę konstrukcji nośnej, tj. to one utrzymują podłogę i jest to konstrukcja wspólna - dla mnie jest to podłoga, dla sąsiadki sufit. Pod legarami jest bezpośrednio mieszanka trzciny cukrowej z gipsem przytwierdzona do legarów (i co parędziesiąt cm jest pojedyńcza deska przybita do legarów od spodu) - zatem jest to warstwa tynku sąsiadki. Być może doszło tu do nieporozumienia z nazwą legara - w moim środowisku oznacza długą belkę nośną. To co nazywam legarem to Ty nazywasz belką stropową.
OK, ale nie używaj pojęć których znaczenia nie znasz, bo to wprowadza w błąd. Legar to jest drewniany element do którego mocowane są deski podłogowe i stanowi część podłogi. Natomiast ty masz na myśli strop - nie podłogę, ani posadzkę. Strop jak najbardziej jest częścią wspólną i jego remont obciąża właścicieli - w tym ciebie. Zarządca powinien wykonać ekspertyzę, projekt, przenieść mieszkańców dwóch lokali do pomieszczeń tymczasowych zamiennych, wykonać remont i obciążyć kosztami tego wszystkiego (łącznie z kosztami najmu lokali zastępczych) właścicieli nieruchomości. W tym ciebie.
rafkon1990 napisał:
Prawnik, u którego byłem, poinformował mnie, że ja, jako osoba z prawem własności do lokalu jestem właścicielem przestrzeni w lokalu, natomiast zarządca, czyli spółdzielnia jest właścicielem murów i konstrukcji stropowych
Sugerowałbym zmianę prawnika.
 
Powrót
Góra