Z
Zerus
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 08.2018
- Odpowiedzi
- 1
Witam,
Wyprowadziłem się niedawno z pokoju, w którym mieszkałem przez kilka lat. Na rok przed tym wydarzeniem babka chciała ode mnie 900 funtów za "rzekomo" przemieszkane przeze mnie miesiące - kiedy nie mieszkałem. Po kilku mailach, które wymieniliśmy ustatliliśmy że nie mieszkałem, więc nie powinnienem płacić (yay!).
Po miesiącu przyszło do mnie zestawienie z którego wynikało, że na przestrzeni tych lat brakuje rentu w wysokości funtów tysiąc cuśtam - ale z racji, że jest ludzka to mi obniży - do 900.
Po rocznej dyspucie (babka zbyt często nie odpisywała na maile i nie chciała się ze mną spotkać żeby wyjaśnić to jak ludzie) - uzgodniliśmy że przeleję jej 300 funtów i będzie okej.
Nie zdążyłem nawet zrobić przelewu, wyprowadziłem się i dostałem kolejnego maila, jakoby szkody które wyrządziłem spowodowały, że musiała wymienić w pokoju wszystko - włącznie z wykładzinami - i w związku z tym mam zapłacić jej kolejne 800 funtów. Grozi mi, że jeśli nie zapłacę w terminie siedmiu dni, to pójdzie z tym do sądu i przez komornika mnie namierzą po moim miejscu zamieszkania.
Czytając przez różne fora - szkody, jeśli jakiekolwiek to zwykłe wear and tear (z najbardziej "poważnych" - poplamiony materac, farba poodpadała na jednej ze ścian, zostawiłem jakieś rzeczy których nie chcę.)
W odpowiedzi poprosiłem o zdjęcia (takie rzekomo zrobiła), skany rachunków i wypisałem wiązankę rzeczy które mi się nie podobały (jak na przykład to, że wszystkie naprawy wykonywaliśmy ze współlokatorem, czy to że wydaje mi się że nie obeszła się właściwie z moim depositem [ponoć jakiś numerek powinnienem dostać?] czy council taxem płaconym przez innych domowników). Dodałem też, że kwota ta pojawia się po raz trzeci (która "przypadkiem" pokrywa się z ceną wymiany bojlera, który został wymieniony na krótko przed zaistnieniem pierwszego problemu) i czuję się zastraszony (grożeniem mi prawnikami i sądem) i poszukam pomocy prawnej - bo całość wygląda mi na wymuszenie.
Domyślam się, że bzdury które powypisywałem nie mają racji bytu.
Prosiłbym o poradę co mógłbym w takiej sytuacji zrobić, jak wygląda moja sytuacja prawna? Będę musiał płacić tą niebotyczną kwotę, o której mowa?
Jeśli chodzi o umowę najmu - miałem ją przez dwa z tych czterech lat - z czego ostatnia która podpisałem została mi przedstawiona do podpisania "na już" bo "ktoś jutro bedzie sprawdzał czy mamy umowy". W umowie najmu był określony deposit - i moim zdaniem to on powinnien być przeznaczony na cokolwiek sobie nie wymyślą.
Dziękuję bardzo za wszelką pomoc,
Pozdrawiam,
Zerus
Wyprowadziłem się niedawno z pokoju, w którym mieszkałem przez kilka lat. Na rok przed tym wydarzeniem babka chciała ode mnie 900 funtów za "rzekomo" przemieszkane przeze mnie miesiące - kiedy nie mieszkałem. Po kilku mailach, które wymieniliśmy ustatliliśmy że nie mieszkałem, więc nie powinnienem płacić (yay!).
Po miesiącu przyszło do mnie zestawienie z którego wynikało, że na przestrzeni tych lat brakuje rentu w wysokości funtów tysiąc cuśtam - ale z racji, że jest ludzka to mi obniży - do 900.
Po rocznej dyspucie (babka zbyt często nie odpisywała na maile i nie chciała się ze mną spotkać żeby wyjaśnić to jak ludzie) - uzgodniliśmy że przeleję jej 300 funtów i będzie okej.
Nie zdążyłem nawet zrobić przelewu, wyprowadziłem się i dostałem kolejnego maila, jakoby szkody które wyrządziłem spowodowały, że musiała wymienić w pokoju wszystko - włącznie z wykładzinami - i w związku z tym mam zapłacić jej kolejne 800 funtów. Grozi mi, że jeśli nie zapłacę w terminie siedmiu dni, to pójdzie z tym do sądu i przez komornika mnie namierzą po moim miejscu zamieszkania.
Czytając przez różne fora - szkody, jeśli jakiekolwiek to zwykłe wear and tear (z najbardziej "poważnych" - poplamiony materac, farba poodpadała na jednej ze ścian, zostawiłem jakieś rzeczy których nie chcę.)
W odpowiedzi poprosiłem o zdjęcia (takie rzekomo zrobiła), skany rachunków i wypisałem wiązankę rzeczy które mi się nie podobały (jak na przykład to, że wszystkie naprawy wykonywaliśmy ze współlokatorem, czy to że wydaje mi się że nie obeszła się właściwie z moim depositem [ponoć jakiś numerek powinnienem dostać?] czy council taxem płaconym przez innych domowników). Dodałem też, że kwota ta pojawia się po raz trzeci (która "przypadkiem" pokrywa się z ceną wymiany bojlera, który został wymieniony na krótko przed zaistnieniem pierwszego problemu) i czuję się zastraszony (grożeniem mi prawnikami i sądem) i poszukam pomocy prawnej - bo całość wygląda mi na wymuszenie.
Domyślam się, że bzdury które powypisywałem nie mają racji bytu.
Prosiłbym o poradę co mógłbym w takiej sytuacji zrobić, jak wygląda moja sytuacja prawna? Będę musiał płacić tą niebotyczną kwotę, o której mowa?
Jeśli chodzi o umowę najmu - miałem ją przez dwa z tych czterech lat - z czego ostatnia która podpisałem została mi przedstawiona do podpisania "na już" bo "ktoś jutro bedzie sprawdzał czy mamy umowy". W umowie najmu był określony deposit - i moim zdaniem to on powinnien być przeznaczony na cokolwiek sobie nie wymyślą.
Dziękuję bardzo za wszelką pomoc,
Pozdrawiam,
Zerus
Ostatnia edycja: