M
micharek32
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 03.2017
- Odpowiedzi
- 1
Witam,
W 2011 roku zostałem zatrzymany w Polsce przez Straż Graniczną posiadając ok 100 kg tytoniu bez polskich znaków akcyzy. Karę jaką przyznał mi Urząd Celny zapłaciłem i wyjechałem do Anglii w marcu 2011. Okazało się, że Prokuratura w Polsce wydała za mną list gończy (nie ENA) w 2012 roku (za używanie znaków towarowych do których nie miałem prawa, chodzi o ten sam tyton tylko już nie o akcyzę a o opakowania w jakich był). Nie było mnie w Polsce ponad 5 lat i nic o tym nie wiedziałem. Będąc w Anglii wynająłem adwokata który wpłacił poręczenie majątkowe w moim imieniu i zgodził się abym odpowiadał z wolnej stopy. Tydzień temu przyleciałem do Berlina (nie dlatego że bałem się lądować w Polsce, po prostu Berlin najbliższe lotnisko) i robili mi problemy na granicy, trzymali mnie 30 minut, kserowali bilety lotnicze, musialem podać swój adres w UK. W tym tygodniu jadę do Prokuratury i będę odpowiadał z wolnej stopy i poddam się karze. Nie grozi mi więzienie tylko grzywna.
I tutaj mam do szanownych forumowiczów dwa pytania:
- skoro nie został za mną wydany ENA to dlaczego robili mi problemy na lotnisku w Berlinie? Czy istnieje coś takiego jak "strefa przygraniczna" w Niemczech w której obowiązuje polski list gończy (który i tak został uchylony dosłownie dwa dni przed moim lądowaniem?
- czy b3dę mieć problemy z powrotem do UK? Nie byłem deportowany, nie został wydany za mną ena, w uk legalnie pracuję od 2011 i jedyny incydent jaki miałem z Policją to zabranie prawa jazdy za alkohol i grzywna. Boję się że skoro w Niemczech mieli do mnie problem (gdzie byłem tam dwa razy w życiu na lotnisku) to mnie nie wpuszczą do Uk.
Jak sk3 przed tym zabezpieczyć? Jakie dokumenty przygotować i przetłumaczyć?
Proszę o pomoc....
W 2011 roku zostałem zatrzymany w Polsce przez Straż Graniczną posiadając ok 100 kg tytoniu bez polskich znaków akcyzy. Karę jaką przyznał mi Urząd Celny zapłaciłem i wyjechałem do Anglii w marcu 2011. Okazało się, że Prokuratura w Polsce wydała za mną list gończy (nie ENA) w 2012 roku (za używanie znaków towarowych do których nie miałem prawa, chodzi o ten sam tyton tylko już nie o akcyzę a o opakowania w jakich był). Nie było mnie w Polsce ponad 5 lat i nic o tym nie wiedziałem. Będąc w Anglii wynająłem adwokata który wpłacił poręczenie majątkowe w moim imieniu i zgodził się abym odpowiadał z wolnej stopy. Tydzień temu przyleciałem do Berlina (nie dlatego że bałem się lądować w Polsce, po prostu Berlin najbliższe lotnisko) i robili mi problemy na granicy, trzymali mnie 30 minut, kserowali bilety lotnicze, musialem podać swój adres w UK. W tym tygodniu jadę do Prokuratury i będę odpowiadał z wolnej stopy i poddam się karze. Nie grozi mi więzienie tylko grzywna.
I tutaj mam do szanownych forumowiczów dwa pytania:
- skoro nie został za mną wydany ENA to dlaczego robili mi problemy na lotnisku w Berlinie? Czy istnieje coś takiego jak "strefa przygraniczna" w Niemczech w której obowiązuje polski list gończy (który i tak został uchylony dosłownie dwa dni przed moim lądowaniem?
- czy b3dę mieć problemy z powrotem do UK? Nie byłem deportowany, nie został wydany za mną ena, w uk legalnie pracuję od 2011 i jedyny incydent jaki miałem z Policją to zabranie prawa jazdy za alkohol i grzywna. Boję się że skoro w Niemczech mieli do mnie problem (gdzie byłem tam dwa razy w życiu na lotnisku) to mnie nie wpuszczą do Uk.
Jak sk3 przed tym zabezpieczyć? Jakie dokumenty przygotować i przetłumaczyć?
Proszę o pomoc....