K
kazula
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 01.2021
- Odpowiedzi
- 6
Pomóżcie! Pls!
Czytałem na forum podobne tematy i wszyscy piszą jedynie o wykroczeniu i niewielkiej grzywnie. Ja mam sprawę karną. Co robić?
Przed supermarketem przed świętami zaparkowany był samochód w sposób skandaliczny. Nalepiłem na nim tzw. Karnego Ku**sa. Namierzył mnie ochroniarz i zatrzymał. Wezwali przez magafony właściciela auta z pytaniem co ze mną zrobić. To była młoda parka. Dziewczyna zaraz zadzwoniła (przy nas) do swojego kolegi, jak się już dowiedziałem prywatnego detektywa z pytaniem co zrobić? Ten jej doradził coś przez telefon a po jakiejś pół godzinie się zjawił na miejscu z zrobił drakę. Wezwali policję na żądanie dziewczyny. Policjant chciał mi dać mandat 200 zł. Ale ona za radą kolegi detektywa nie zgodziła się. Potem 500 zł. ale oni dalej nie godzili się na postępowanie mandatowe. Detektyw twierdził, że to jest sprawa karna. Policjanci ustąpili. Żle zaparkowane auto w ogóle ich nie obchodziło. Wczoraj byłem na komendzie na przesłuchaniu. Sprawa nie jest już o wykroczenia. Policja prowadzi ją w kierunku uszkodzenia mienia (w aktach jest dowód, że usunięcie tych 2 nalepek kosztowało 480 złotych), publicznego pomówienia i znieważenia obsceniczną grafiką, i to co najpoważniejsze czyli samosądu, bo zdaniem zawiadamiających o przestępstwie sam wymierzyłem karę sprawcom domniemanego wykroczenia zamiast wezwać powołane do tego organy. Co więcej, ponieważ dyrekcja centrum handlowego nie złożyła zawiadomienia to zdaniem policjantów ponieważ jest to teren prywatny na którym właściciel ustala zasady parkowania to przyjmują że parkowanie było prawidłowe wobec braku dowodów, że było inaczej. Wszystko postawione na głowie.
Czytałem na forum podobne tematy i wszyscy piszą jedynie o wykroczeniu i niewielkiej grzywnie. Ja mam sprawę karną. Co robić?
Przed supermarketem przed świętami zaparkowany był samochód w sposób skandaliczny. Nalepiłem na nim tzw. Karnego Ku**sa. Namierzył mnie ochroniarz i zatrzymał. Wezwali przez magafony właściciela auta z pytaniem co ze mną zrobić. To była młoda parka. Dziewczyna zaraz zadzwoniła (przy nas) do swojego kolegi, jak się już dowiedziałem prywatnego detektywa z pytaniem co zrobić? Ten jej doradził coś przez telefon a po jakiejś pół godzinie się zjawił na miejscu z zrobił drakę. Wezwali policję na żądanie dziewczyny. Policjant chciał mi dać mandat 200 zł. Ale ona za radą kolegi detektywa nie zgodziła się. Potem 500 zł. ale oni dalej nie godzili się na postępowanie mandatowe. Detektyw twierdził, że to jest sprawa karna. Policjanci ustąpili. Żle zaparkowane auto w ogóle ich nie obchodziło. Wczoraj byłem na komendzie na przesłuchaniu. Sprawa nie jest już o wykroczenia. Policja prowadzi ją w kierunku uszkodzenia mienia (w aktach jest dowód, że usunięcie tych 2 nalepek kosztowało 480 złotych), publicznego pomówienia i znieważenia obsceniczną grafiką, i to co najpoważniejsze czyli samosądu, bo zdaniem zawiadamiających o przestępstwie sam wymierzyłem karę sprawcom domniemanego wykroczenia zamiast wezwać powołane do tego organy. Co więcej, ponieważ dyrekcja centrum handlowego nie złożyła zawiadomienia to zdaniem policjantów ponieważ jest to teren prywatny na którym właściciel ustala zasady parkowania to przyjmują że parkowanie było prawidłowe wobec braku dowodów, że było inaczej. Wszystko postawione na głowie.