Sprawa sądowa za zaległy podatek GBR

  • Autor wątku Autor wątku frantztr
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
F

frantztr

Nowy użytkownik
Dołączył
09.2016
Odpowiedzi
4
Czy polak mieszkający w Niemczech może pozwać polaka mieszkającego w Polsce o regres, mimo tego, że ten z Pl zapłacił swoją część podatku? Do zapłaty zaległej należności podatkowej została część trzeciego wspólnika, który rozpłynął się w powietrzu? Jeżeli tak, to sąd którego kraju powinien rozstrzygnąć spór, Polski czy Niemiec? A jeżeli ten z Niemiec może i pozwie tego z Polski w niemieckim sądzie (z powództwa cywilnego), a ten z Pl przegra proces, tzn. będzie musiał zapłacić kwotę, która nie powinna należeć do niego, to czy może pozwać polaka z Niemiec za wyłudzenie pieniędzy w polskim sądzie?
Z góry dzięki za jakiekolwiek info
 
Wspólnicy GBR, czyli spółki cywilnej wg. prawa niemieckiego odpowiadają za podatkowe długi spółki solidarnie. Oznacza to, że Finanzamt (niem. urząd skarbowy) może żądać zapłaty całej kwoty podatku od każdego ze wspólników. Zapłata całości zaległości podatkowej przez jednego ze wspólników powoduje, że dług w Finanzamt-cie przestaje istnieć. Ale ten ze wspólników, który sam zapłacił cały podatek do Finanzamtu, może żądać od pozostałych wspólników zwrotu (regresu) w takim zakresie, jaki wynika z umowy spółki. Skoro było trzech wspólników, to ten, który sam zapłacił całość może żądać od pozostałych dwóch po 1/3 zapłaconej w Finanzamt-cie kwoty. Z tego co piszesz, rozumiem, że jeden ze wspóników, ten który mieszka w Niemczech, zapłacił całość zaległego podatku do Finanzamt-u, ponieważ najprawdopodobniej Finanzamt właśnie jego miał pod ręką, skoro Ty mieszkasz w Polsce, a ten trzeci "wyparował". A wiec, ten, który zapłacił wszystko do Finanzamt-u ma prawo żądać od Ciebie zwrotu 1/3 tego, co tam zapłacił. Ma prawo pozwać Cię także w Polsce; to nie musiał być sąd niemiecki. Wyjaśnij mi tylko jedną rzecz: Dlaczego piszesz, że to byłoby "wyłudzenie pieniędzy w polskim sądzie". Tego nie rozumiem. Bo jeśli on zapłacił cały podatek za wszystkich trzech wspólników, a teraz żąda od Ciebie 1/3 z tej zapłaconej przez niego kwoty, to nie jest to jakieś wyłudzenie. Przecież sąd polski, jeśli wyda przeciwko Tobie wyrok zasądzający, to nie jest to jakieś "wyłudzenie", lecz zasądzenie jakiejś kwoty, które sąd uważa za zgodne z prawem. Napisz trochę dokładniej, dlaczego twoim zdaniem temu rodakowi żyjącemu w Niemczech, który zapłacił podatek za wszystkich, ten regres się nie należy, i dlaczego jego pozew do polskiego sądu uważasz za wyłudzenie.
 
Sęk w tym, że ja swoją część solidarnego długu uczciwie spłaciłem. W sensie, ze dałem mu do ręki należną sumę pieniędzy (1/3 całości zaległości). Niemiecki rodak niestety musiał zapłacić część tego "utlenionego" ponieważ jak napisałeś znalazł się akurat pod ręką Finanzamt-u. Teraz żąda ode mnie zwrotu zapłaconej części tego trzeciego. Oczywiście będzie się o to ubiegał przed niemieckim sądem, żeby nie musieć narażać się na koszta związane z dojazdem do Pl.
Chyba, że teraz wygląda to tak, że dowody wpłat do Finanzamt-u są na jego nazwisko (bo tego niestety nie wiem), a moje nigdzie nie widnieje. W tej sytuacji rozumiem, że jestem ugotowany i będę musiał spłacić jeszcze raz swoją część i tego wyparowanego. Stąd też moje pytanie o wyłudzenie. Dla jasności- jeżeli ja jeszcze raz spłacę swoje i tego trzeciego bo tak zasądzi sąd w Niemczech to czy w polskim sądzie mogę wytoczyć proces o wyłudzenie przeciwko niemieckiemu rodakowi?
 
Teraz rozumiem, że na te pieniądze, które dałeś do ręki temu rodakowi w Niemczech (1/3 zaległości), nie masz żadnego dowodu, no i - jak rozumiem - on się wypiera, że dałeś mu pieniądze. Dobrze rozumiem?
A poza tym, to nie jest tak, że on może od Ciebie żądać także zwrotu tej części (1/3) za tego "utlenionego", czy wyparowanego. On ma prawo żądać zwrotu tej Twojej 1/3, a nie także za "wyparowanego". Za "wyparowanego" nie musisz mu zwracać. Nie można żądać regresu także za inne osoby, tylko za tę konkretną część, która przypada na konkretnego wspólnika. Nie ma solidarnej odpowiedzialności regresowej. Oczywiście, że jeśli on dostał od Ciebie pieniądze za Twoją część długu podatkowego, a teraz jeszcze raz żąda zapłaty od Ciebie, to jest to oczywiste wyłudzenie. Tu masz rację. problem widzę tylko w tym, że w razie, jeśli on będzie zaprzeczał, że dałeś mu te pieniądze, nie będziesz w stanie mu udowodnić, że mu je dałeś. Nie było żadnych świadków przy tym?
 
Dokładnie tak, ja dałem on się wypiera i straszy niemieckim sądem. Dowodu wpłaty do Finanzamt-u na moje nazwisko nie mam, ale mam świadków i smsy, że pieniądze dałem na rzecz spłaty zaległości podatkowej. Mnie przerażają tylko dojazdy do Niemiec w razie gdyby doszło do procesu bo to też jakby nie było są koszta.
Rozumiem, że jeśli mam świadków na to, że jestem uczciwy to mam się nie przejmować groźbami kolegi? Czy zbagatelizować telefoniczne nękanie i zapomnieć o wszystkim, czy zapłacić tyle ile żąda, a później walczyć o sprawiedliwość w polskim sądzie?
 
Najważniejsze jest tu to, czy masz wystarczające dowody na to, że przekazałeś mu te pieniądze. Oczywiście mogą to być świadkowie, mogą być to także sms-y. Tylko pamiętaj: To muszą być jednoznaczne dowody; tzn. świadkowie muszą dokładnie potwierdzić, że widzieli jak dawałeś mu pieniądze. Zaś w tych sms-ach musiałby być jakiś sms od niego, w którym potwierdza Ci, że pieniądze dostał, względnie z tego sms-a musiałoby wynikać, że on przyznaje, że te pieniądze od Ciebie dostał. Musisz to dokładnie sprawdzić. Jeśli zapadłby wyrok w niemieckim sądzie, że musisz mu zapłacić te żądane przez niego pieniądze, to pamiętaj, że sąd polski zapyta Cię, dlaczego dałeś się w Niemczech skazać i dlaczego nie broniłeś się. Dla sądu polskiego ten niemiecki wyrok (którego na szczeście jeszcze nie ma) będzie poważnym problemem. Bo najpierw nie reagujesz i nie bronisz się w niemieckim procesie, a potem w polskim sądzie żądasz zwrotu tego, co zasądził sąd niemiecki. To nie jest rozsądna droga, bo sąd polski nie przejdzie do porządku dziennego nad tym ewentualnym niemieckim wyrokiem. Zależy ile on od Ciebie chce. Jeśli jest to kwota poniżej 5 tys. Euro, to nie musisz mieć w Niemczech adwokata i możesz się sam reprezentować i sam napisać odpowiedź na pozew i dale korespondować; oczywiście przy pomocy jakiegoś tłumacza, bo pisma musiałby by być w języku niemieckim. A jeśli chodzi o jazdę na rozprawę, to musiałbyś komuś udzielić pełnomocnictwa, żeby za Ciebie poszedł na tę rozprawę. Na Twoim miejscu poczekałbym na jego ruch. Myślę, że on jest świadomy tego, że za to wyłudzenie od Ciebie pieniędzy może mieć w Niemczech poważną sprawę karną. Wydaje mi się że chodzi tu o coś innego, a mianowicie, że on myśli, że ma prawo żądać od Ciebie zwrotu także za tego "wyparowanego", bo może jakiś mądrała mu tak poradził. A tak nie jest, jak już wcześniej pisałem. On ma prawo regresu przeciwko Tobie tylko w wysokości Twojej 1/3-ciej.
 
Ekorda, dziękuję za obszerne wyjaśnienie sprawy. Zrobię tak jak radzisz - poczekam na jego ruch. Ja wręcz jestem pewien, że kolega ma mądrego doradcę, który chyba nie bardzo zna się na prawie. Jedno jest pewne, wszystkie odebrane telefony nie będę brał aż tak bardzo do siebie jak dotychczas. Ja jestem uczciwy, zarobiłem pieniądze to należny podatek zapłaciłem, szkoda tylko, że naiwność uśpiła moją czujność i nie mam żelaznych dowodów w postaci odpowiednich dokumentów. No cóż- polak mądry po szkodzie. Dodam jeszcze, że nie należę do ludzi zawistnych i ciągania po sądach wolałbym uniknąć.
W razie gdyby sprawa jednak nie ucichła, pociągnę ten wątek.
Pozdrawiam
 
Powrót
Góra