A
Adamos97
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 07.2023
- Odpowiedzi
- 2
Witam,
chciałem się zwrócić do Państwa z naprawdę nietypową sprawą. Otóż kilka lat temu odbyłem kurs finansowany z funduszy europejskich, był on darmowy i przysługiwało stypendium za przebyte dni szkolenia, jednakże obowiązywały pewne zasady by na taki kurs uczęszczać, mianowicie trzeba było być w przedziale wiekowym 18-29 lat, jak i jedną z paru opcji, by się załapać było spełnienie wymogu "ubogiego pracującego", czyli według regulaminu kursu osoba, która zarabia nie więcej, niż najniższa krajowa, w tamtym okresie czasu. Moja sytuacja była taka, że pracowałem na pół etatu oraz w tym samym miejscu pracy, lecz przy innej firmie miałem również umowę zlecenie na dodatkową ilość godzin. Kiedy dostałem dokumentacje do wypełnienia ze strony organizatorów kursu nie zastanawiałem się dokładnie nad tą kwestią, ani nikt w zasadzie dokładnie o to nie dopytał, mi również nie przyszło wychylać się z tą kwestią, więc w dokumentacji podałem tylko ową umowę o prace, ze względu na to, że umowa zlecenie jest niemiarodajna, bo ciężko powiedzieć ile tak naprawdę dodatkowo byłbym w stanie zrobić godzin. Nie pamiętam dokładnie, czy w miesiącu przystąpienia do kursu wykonałem taką ilość godzin na zleceniu, by przekroczyć najniższą krajową, choć z owego pisma, wynika, że jest to powodem przez który rzekomo zatajony mam pokryć koszty organizacji kursu, dodam fakt, iż w tamtym okresie nie miałem ukończonych 26lat, co za tym idzie nie miałem odprowadzanego podatku. Po kilku latach od ukończenia kursu dostałem pismo, w którym owa firma zarzuca mi zatajenie informacji o zarobkach i rząda zwrotu pełnej kwoty za kurs, wyposażenie, doractwo zawodowe i tym podobne koszty wliczające się w kurs. Kwota jest naprawdę spora, gdyż jest to kilka tysięcy złotych, a termin płatności dostałem naprawdę krótki, gdyż wynosi do 5 dni roboczych od dnia otrzymania korespondencji, dodam, że nie była ona wysłana za potwierdzeniem odbioru i owa korespondencja nie została napisana pod rygorem. Wszystko wskazuje na to, że korespondencja jest autentyczna, z tego powodu, że w liście widnieje pieczęć jak i kontakt do firmy. Cała sprawa jest na tyle dla mnie zagadkowa, że nie wiem co z tym zrobić. Po pierwsze korespondencja wysłana zwykłym listem priorytetowym, po drugie termin płatności naprawdę dużej sumy do 5 dni roboczych. Co w sytuacji jeżeli tego nie zapłacę? Wtedy postępowanie skierują na drogę sądową? Jaki może być finał tej sytuacji? Kwota jest bardzo wygórowana, żadnej informacji co ile kosztuje do tego krótki termin dokonania płatności. Zadnim podejmę jakiekolwiek kroki postanowiłem się w tej sprawie skonsultować. Z góry dziękuję za pomoc.
Pozdrawiam
chciałem się zwrócić do Państwa z naprawdę nietypową sprawą. Otóż kilka lat temu odbyłem kurs finansowany z funduszy europejskich, był on darmowy i przysługiwało stypendium za przebyte dni szkolenia, jednakże obowiązywały pewne zasady by na taki kurs uczęszczać, mianowicie trzeba było być w przedziale wiekowym 18-29 lat, jak i jedną z paru opcji, by się załapać było spełnienie wymogu "ubogiego pracującego", czyli według regulaminu kursu osoba, która zarabia nie więcej, niż najniższa krajowa, w tamtym okresie czasu. Moja sytuacja była taka, że pracowałem na pół etatu oraz w tym samym miejscu pracy, lecz przy innej firmie miałem również umowę zlecenie na dodatkową ilość godzin. Kiedy dostałem dokumentacje do wypełnienia ze strony organizatorów kursu nie zastanawiałem się dokładnie nad tą kwestią, ani nikt w zasadzie dokładnie o to nie dopytał, mi również nie przyszło wychylać się z tą kwestią, więc w dokumentacji podałem tylko ową umowę o prace, ze względu na to, że umowa zlecenie jest niemiarodajna, bo ciężko powiedzieć ile tak naprawdę dodatkowo byłbym w stanie zrobić godzin. Nie pamiętam dokładnie, czy w miesiącu przystąpienia do kursu wykonałem taką ilość godzin na zleceniu, by przekroczyć najniższą krajową, choć z owego pisma, wynika, że jest to powodem przez który rzekomo zatajony mam pokryć koszty organizacji kursu, dodam fakt, iż w tamtym okresie nie miałem ukończonych 26lat, co za tym idzie nie miałem odprowadzanego podatku. Po kilku latach od ukończenia kursu dostałem pismo, w którym owa firma zarzuca mi zatajenie informacji o zarobkach i rząda zwrotu pełnej kwoty za kurs, wyposażenie, doractwo zawodowe i tym podobne koszty wliczające się w kurs. Kwota jest naprawdę spora, gdyż jest to kilka tysięcy złotych, a termin płatności dostałem naprawdę krótki, gdyż wynosi do 5 dni roboczych od dnia otrzymania korespondencji, dodam, że nie była ona wysłana za potwierdzeniem odbioru i owa korespondencja nie została napisana pod rygorem. Wszystko wskazuje na to, że korespondencja jest autentyczna, z tego powodu, że w liście widnieje pieczęć jak i kontakt do firmy. Cała sprawa jest na tyle dla mnie zagadkowa, że nie wiem co z tym zrobić. Po pierwsze korespondencja wysłana zwykłym listem priorytetowym, po drugie termin płatności naprawdę dużej sumy do 5 dni roboczych. Co w sytuacji jeżeli tego nie zapłacę? Wtedy postępowanie skierują na drogę sądową? Jaki może być finał tej sytuacji? Kwota jest bardzo wygórowana, żadnej informacji co ile kosztuje do tego krótki termin dokonania płatności. Zadnim podejmę jakiekolwiek kroki postanowiłem się w tej sprawie skonsultować. Z góry dziękuję za pomoc.
Pozdrawiam