V
Veronica93
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 11.2021
- Odpowiedzi
- 4
Witam, otóż mam taki problem..
W marcu tego roku facet wjechał mi w tył samochodu. Oczywiście jego wina. Nie miał czasu czekać na policję, wywnioskowałam po samochodzie z wypożyczalni przy lotniskowej że się spieszy na samolot. Dał zrobić zdjęcie dowodu rejestracyjnego pojazdu, dowodu osobistego i prawa jazdy (które było angielskie), pan był oczywiście polskiego pochodzenia. Zrobiłam zdjęcia jego pojazdu, swojego, uszkodzeń i odjechał. Po dwóch telefonach na 112 osoby z centrali "oznajmiły" że skoro sprawca już odjechał z miejsca zdarzenia, to że Oni nie będą wysyłać policji, bo nie ma sensu i żebym złożyła zawiadomienie w swoim mieście o tej kolizji.. bo akurat kolizja miała miejsce w mieście w którym byłam przejazdem w drodze do domu. Tak więc na drugi dzień złożyłam zawiadomienie w swoim mieście i notatka poszła dalej do miasta w którym miała miejsce kolizja. Tego samego dnia zgłosiłam też szkodę u ubezpieczyciela. Parę dni temu dostałam dopiero odpowiedź od policji, że sprawca nie zachował należytej ostrożności i wjechał w mój pojazd. Że nie mogą ustalić jego miejsca zamieszkania i że jeśli nie uda się to do marca przyszłego roku, to termin tego zarządzenia minie, ponieważ karalność za te wykroczenie ustaje po upływie roku od daty popełnienia czynu. Po przesłaniu tego pisma do ubezpieczyciela otrzymałam odpowiedź, że nie ma w tym piśmie nic na temat sposobu ukarania sprawcy i że jeśli Go przesłuchają i bezsprzecznie zostanie udowodnione że to On prowadził pojazd i był sprawcą, to dopiero wrócą do likwidacji szkody. Tylko że najprawdopodobniej facet siedzi w Anglii i nie wiadomo czy do marca w ogóle pojawi się w Polsce aby policja Go przesłuchała. Czy w tym przypadku ubezpieczyciel może odmawiać wypłaty odszkodowania i czekać aż sprawca zostanie przesłuchany i się przyzna bądź nie? Co mogę w tej sytuacji zrobić? Napisać pismo do rzecznika ubezpieczonych?
Bardzo proszę o pomoc..
W marcu tego roku facet wjechał mi w tył samochodu. Oczywiście jego wina. Nie miał czasu czekać na policję, wywnioskowałam po samochodzie z wypożyczalni przy lotniskowej że się spieszy na samolot. Dał zrobić zdjęcie dowodu rejestracyjnego pojazdu, dowodu osobistego i prawa jazdy (które było angielskie), pan był oczywiście polskiego pochodzenia. Zrobiłam zdjęcia jego pojazdu, swojego, uszkodzeń i odjechał. Po dwóch telefonach na 112 osoby z centrali "oznajmiły" że skoro sprawca już odjechał z miejsca zdarzenia, to że Oni nie będą wysyłać policji, bo nie ma sensu i żebym złożyła zawiadomienie w swoim mieście o tej kolizji.. bo akurat kolizja miała miejsce w mieście w którym byłam przejazdem w drodze do domu. Tak więc na drugi dzień złożyłam zawiadomienie w swoim mieście i notatka poszła dalej do miasta w którym miała miejsce kolizja. Tego samego dnia zgłosiłam też szkodę u ubezpieczyciela. Parę dni temu dostałam dopiero odpowiedź od policji, że sprawca nie zachował należytej ostrożności i wjechał w mój pojazd. Że nie mogą ustalić jego miejsca zamieszkania i że jeśli nie uda się to do marca przyszłego roku, to termin tego zarządzenia minie, ponieważ karalność za te wykroczenie ustaje po upływie roku od daty popełnienia czynu. Po przesłaniu tego pisma do ubezpieczyciela otrzymałam odpowiedź, że nie ma w tym piśmie nic na temat sposobu ukarania sprawcy i że jeśli Go przesłuchają i bezsprzecznie zostanie udowodnione że to On prowadził pojazd i był sprawcą, to dopiero wrócą do likwidacji szkody. Tylko że najprawdopodobniej facet siedzi w Anglii i nie wiadomo czy do marca w ogóle pojawi się w Polsce aby policja Go przesłuchała. Czy w tym przypadku ubezpieczyciel może odmawiać wypłaty odszkodowania i czekać aż sprawca zostanie przesłuchany i się przyzna bądź nie? Co mogę w tej sytuacji zrobić? Napisać pismo do rzecznika ubezpieczonych?
Bardzo proszę o pomoc..