A
ariari
Użytkownik
- Dołączył
- 02.2012
- Odpowiedzi
- 31
Dzien dobry... Jakis czas temu otrzymałem nakaz zapłaty wystawiony przez sąd elektroniczny w Lublinie. Złożyłem sprzeciw z wnioskiem o skierowanie sprawy do zwykłego trybu i przeprowadzenie oceny pod wzgledem przedawnienia. Podałem argumenty, daty i paragrafy. Dodatkowo zawnioskowalem o rozpatrzenie sprawy pod moja nieobecność - z powodu długotrwałego pobytu za granicą i brakiem możliwości pojawienia się . Dziś otrzymałem odpowiedź z sadu rejonowego wzywającą mnie na rozprawę za dwa tygodnie od dziś pod rygorem niewzględnienia mojej argumentacji w przypadku nieobecności.
I dwa pytania z tej okazji do znających procedury sądowe :
1. Nie mam fizycznej możliwości pojawienia się na rozprawie w tak krotkim czasie -czy wniosek o zmianę terminu rozprawy moze byc odrzucony ?
2. Wyraźnie określiłem w sprzeciwie powody, dla których nie moge uczestniczyć w rozprawie i spotkalo sie to z taka reakcja - OBOWIĄZKOWE stawiennictwo pod rygorem nieuwzględnienia argumentów przedawnienia i to w tak krótkim czasie. Czy to jest stosowana i akceptowana praktyka w sądach czy też coś tu ....nie gra ? Czy mogę domagać się - jednak - uwzględnienia braku obecności i - jednak - uwzględnienia argumentów.
Nie da sie ukryć , że troche wpadłem w stres i panikę. Sprawa dotyczy kredytu z 1998 roku - ale to chyba nie jest ważne . Wobec takiego postawienia sprawy przez sąd podejrzewam, że jednak tak czy inaczej powinienem skorzystać z pomocy adwokata. I trzecie pytanie - czy jeśli ustnowię pełnomocnika ( adwokat ) to moja obecnośc (lub jej brak) dalej może być kwestią decydująca ?
I dwa pytania z tej okazji do znających procedury sądowe :
1. Nie mam fizycznej możliwości pojawienia się na rozprawie w tak krotkim czasie -czy wniosek o zmianę terminu rozprawy moze byc odrzucony ?
2. Wyraźnie określiłem w sprzeciwie powody, dla których nie moge uczestniczyć w rozprawie i spotkalo sie to z taka reakcja - OBOWIĄZKOWE stawiennictwo pod rygorem nieuwzględnienia argumentów przedawnienia i to w tak krótkim czasie. Czy to jest stosowana i akceptowana praktyka w sądach czy też coś tu ....nie gra ? Czy mogę domagać się - jednak - uwzględnienia braku obecności i - jednak - uwzględnienia argumentów.
Nie da sie ukryć , że troche wpadłem w stres i panikę. Sprawa dotyczy kredytu z 1998 roku - ale to chyba nie jest ważne . Wobec takiego postawienia sprawy przez sąd podejrzewam, że jednak tak czy inaczej powinienem skorzystać z pomocy adwokata. I trzecie pytanie - czy jeśli ustnowię pełnomocnika ( adwokat ) to moja obecnośc (lub jej brak) dalej może być kwestią decydująca ?