S
Sis2010
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 02.2023
- Odpowiedzi
- 6
Czytam ostatnio na jednym z forum perfumowych o aferze ze sklepem makeup.pl i zastanawiam się jak to możliwe, że sprzedawa może żądać od kupujących zwrotu towaru albo dopłaty do cen tego towaru, po ponad tygodniu od zakupu produktów? Towar został opłacony i wysłany.
Problem wygląda tak, że według kupujących 13 lutego w sklepie pojawiły się perfumy w promocyjnych cenach sięgających nawet 1/4 ceny (a może i więcej). Po paru godzinach ceny zmieniły się. Niektórzy dzwonili na infolinię albo pytali na messangerze o te ceny, że cena A zmieniła się na cenę wyższą B i czy towar zostanie wysłany. Na co dostawali odpowiedź, że towar zostanie wysłany po cenie jaką dostali w w mailu.
Towar został opłacony przez kupujących i sklep go wysłał , nie wiem w jakiej ilości przypadków, bo część zamówień zostało anulowanych. 24 lutego kupujący zaczęli dostawać maile od sklepu, w których sprzedawca twierdzi, że w dniach od 13 do 17 lutego w sklepie wystąpił "błąd natury techniczno-informatycznej", żąda zwrotu towaru albo dopłaty, która w niektórych przypadkach znacznie przekracza obecnie ceny produktów na stronie sklepu. Przykładowo kupujący zapłacił 100 zł i ma dopłacić ponad 370 zł, (czyli w sumie produkt kosztowałby 470 zł) a ten sam produkt kosztuje na stronie sklepu 285 zł. Sklep podaje różne ceny dopłat do tych samych perfum, w innych przypadkach podaje łączną kwotą, zamiast osobnych kwot do każdego towaru. W niektórych przypadkach argumentuje swoje postepowanie faktem, że kupujący był w stanie zauważyć, że cena była podejrzanie niska i że ceny w sklepie były podane w euro. (W przypadku niektórych produktów ta cena euro miałaby sens, w produktach za pół ceny nie ma to absolutnie żadnego sensu). Sklep czeka na zwrot albo dopłatę 7 dni, podaje numer konta, na które należy wpłacać pieniądze, po tym czasie grozi skierowaniem sprawy do sądu. Dodatkowo nazywa te maile "pismem".
Czy jeżeli UOKIK nie zareaguje w tej sprawie to będzie to zachęta dla innych sklepów żeby po tygodniu upominać się o jakieś horrendalne kwoty, bo to kupujący "ma obowiązek orientować się w cenach rynkowych produktów"? Z tego co widzę w screenie maila z forum, sklep nie podaje żadnego artykułu prawnego do którego się odwołuje, tylko jakiś tekst, coś o świadomym wykorzystaniu błędu przez kupującego.
Problem wygląda tak, że według kupujących 13 lutego w sklepie pojawiły się perfumy w promocyjnych cenach sięgających nawet 1/4 ceny (a może i więcej). Po paru godzinach ceny zmieniły się. Niektórzy dzwonili na infolinię albo pytali na messangerze o te ceny, że cena A zmieniła się na cenę wyższą B i czy towar zostanie wysłany. Na co dostawali odpowiedź, że towar zostanie wysłany po cenie jaką dostali w w mailu.
Towar został opłacony przez kupujących i sklep go wysłał , nie wiem w jakiej ilości przypadków, bo część zamówień zostało anulowanych. 24 lutego kupujący zaczęli dostawać maile od sklepu, w których sprzedawca twierdzi, że w dniach od 13 do 17 lutego w sklepie wystąpił "błąd natury techniczno-informatycznej", żąda zwrotu towaru albo dopłaty, która w niektórych przypadkach znacznie przekracza obecnie ceny produktów na stronie sklepu. Przykładowo kupujący zapłacił 100 zł i ma dopłacić ponad 370 zł, (czyli w sumie produkt kosztowałby 470 zł) a ten sam produkt kosztuje na stronie sklepu 285 zł. Sklep podaje różne ceny dopłat do tych samych perfum, w innych przypadkach podaje łączną kwotą, zamiast osobnych kwot do każdego towaru. W niektórych przypadkach argumentuje swoje postepowanie faktem, że kupujący był w stanie zauważyć, że cena była podejrzanie niska i że ceny w sklepie były podane w euro. (W przypadku niektórych produktów ta cena euro miałaby sens, w produktach za pół ceny nie ma to absolutnie żadnego sensu). Sklep czeka na zwrot albo dopłatę 7 dni, podaje numer konta, na które należy wpłacać pieniądze, po tym czasie grozi skierowaniem sprawy do sądu. Dodatkowo nazywa te maile "pismem".
Czy jeżeli UOKIK nie zareaguje w tej sprawie to będzie to zachęta dla innych sklepów żeby po tygodniu upominać się o jakieś horrendalne kwoty, bo to kupujący "ma obowiązek orientować się w cenach rynkowych produktów"? Z tego co widzę w screenie maila z forum, sklep nie podaje żadnego artykułu prawnego do którego się odwołuje, tylko jakiś tekst, coś o świadomym wykorzystaniu błędu przez kupującego.