C
Ciekawy92
Użytkownik
- Dołączył
- 06.2016
- Odpowiedzi
- 33
Witam,
Mam problem z kupującym, który kupił ode mnie auto .
Sprzedawałem auto , z uszkodzonym czujnikiem egr oraz rura egr.
Czujnik egr był uszkodzony juz w grudniu natomiast auto było mało używane i uznaliśmy , że nie będziemy tego wymieniać . W między czasie pękła także rura egr , wtedy auto czasami zaczęło szarpać na wolnych obrotach .wystawilismy auto na sprzedaż. Oczywiście każdemu zainteresowanemu autem mówiliśmy o wadach których wiemy.Ponadto auto było wystawione poniżej ceny rynkowej adekwatnie do stanu. Przyjechał obejrzeć go kupiec , który miał do nas około 350 km . Autem był zainteresowany , dodatkowo zmierzył czujnikiem grubość lakieru auta (mówiliśmy przez tel ze od poprzedniego właściciela wiemy ze auto było malowane) wyszło ze pojazd był malowany , lecz kupującemu to nie przeszkadzalo. Przy zakupie auta zaczęło szarpać silnikiem (myśleliśmy ze to uszkodzona rura egr) kupujący skontaktował się telefonicznie z zaprzyjaznionym mechanikiem , który stwierdził że do wymiany mogą być wtryski. Mimo to kupujący uznał ze nie koniecznie musi to być właśnie to i uznał ze chce kupić auto. Na wady auta opuścillismy kupującemu 2800 zł z ceny wyjściowej na pokrycie usterek auta. Kupujący na umowę chciał zawyżyc cenę zakupu o ponad 1000 zł bo powiedział ze potrzebuje tego do AC . W uwagach w umowie w pisaliśmy ze do wymiany jest egr. Oczywiście przy samym zakupie byłem obecny sam. Natomiast to ze kupujący kontaktował się z mechanikiem a także ze cena za którą auto zostało sprzedane wysłałem sms do żony w trakcie trwania transakcji. Kupujący wrócił autem do domu 350 km Po 16 dniach kupujący dzwoni i pisze do nas ze w aucie są zepsute wtryski i został oszukany przez nas , ponieważ w umowie jest ze egr. Żąda od nas zwrotu za naprawę auta lub pisze nam abyśmy zabrali auto z jego podwórka laweta.mimo tego ze wiedział o egr a jego własny mechanik jeszcze przy oględzinach auta stwierdził że są to wtryski. Kupujący twierdzi ze w niedziele widział się z prawnikiem i kieruje sprawę do sądu. Czy wgl przysługuje mu jak kolwiek prawo zwrotu nam auta ?
Mam problem z kupującym, który kupił ode mnie auto .
Sprzedawałem auto , z uszkodzonym czujnikiem egr oraz rura egr.
Czujnik egr był uszkodzony juz w grudniu natomiast auto było mało używane i uznaliśmy , że nie będziemy tego wymieniać . W między czasie pękła także rura egr , wtedy auto czasami zaczęło szarpać na wolnych obrotach .wystawilismy auto na sprzedaż. Oczywiście każdemu zainteresowanemu autem mówiliśmy o wadach których wiemy.Ponadto auto było wystawione poniżej ceny rynkowej adekwatnie do stanu. Przyjechał obejrzeć go kupiec , który miał do nas około 350 km . Autem był zainteresowany , dodatkowo zmierzył czujnikiem grubość lakieru auta (mówiliśmy przez tel ze od poprzedniego właściciela wiemy ze auto było malowane) wyszło ze pojazd był malowany , lecz kupującemu to nie przeszkadzalo. Przy zakupie auta zaczęło szarpać silnikiem (myśleliśmy ze to uszkodzona rura egr) kupujący skontaktował się telefonicznie z zaprzyjaznionym mechanikiem , który stwierdził że do wymiany mogą być wtryski. Mimo to kupujący uznał ze nie koniecznie musi to być właśnie to i uznał ze chce kupić auto. Na wady auta opuścillismy kupującemu 2800 zł z ceny wyjściowej na pokrycie usterek auta. Kupujący na umowę chciał zawyżyc cenę zakupu o ponad 1000 zł bo powiedział ze potrzebuje tego do AC . W uwagach w umowie w pisaliśmy ze do wymiany jest egr. Oczywiście przy samym zakupie byłem obecny sam. Natomiast to ze kupujący kontaktował się z mechanikiem a także ze cena za którą auto zostało sprzedane wysłałem sms do żony w trakcie trwania transakcji. Kupujący wrócił autem do domu 350 km Po 16 dniach kupujący dzwoni i pisze do nas ze w aucie są zepsute wtryski i został oszukany przez nas , ponieważ w umowie jest ze egr. Żąda od nas zwrotu za naprawę auta lub pisze nam abyśmy zabrali auto z jego podwórka laweta.mimo tego ze wiedział o egr a jego własny mechanik jeszcze przy oględzinach auta stwierdził że są to wtryski. Kupujący twierdzi ze w niedziele widział się z prawnikiem i kieruje sprawę do sądu. Czy wgl przysługuje mu jak kolwiek prawo zwrotu nam auta ?