M
mikolas123x
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 01.2016
- Odpowiedzi
- 11
Dzień dobry,
Ponad 2 miesiące temu sprzedałem 17 letnie japońskie auto klasy premium. Stan samochodu był rewelacyjny, dużo w niego włożyłem np. Regularna wymiana oleju, wymiana w skrzyni. Zrobiłem 20 tysięcy kilometrów w rok, przed każdą trasą sprawdzałem stan oleju, zdarzały się małe dolewki ale to jak każde auto szczególnie japońskie. Dzwoni do mnie kupujący ze on chce zwrócić auto (po 2 miesiącach) że bierze olej, że był w serwisie oficjalnym i mu powiedzieli że jest nagar w silniku i zatarte jakieś tam części silnika (koszt minimum 20 tysięcy). Auto było u mnie dbane, bo dużo jeździło. Moja linia obrony jest:- kupujący zadzwonił po 2 miesiącach
- W umowę k-s z wzoru dostępnego w internecie zostały wyłączone roszczenia
- Instrukcja auta informuje o możliwym poborze oleju 1L na 1000km (kupujący mówił o prawie litrze na 1500)
Niestety podejrzewam, że auto zostało przykatowane przez tą osobę co skutkowało tymi usterkami, wartość auta to ok. 50k a kupujący powiedział że nie odpuści i spotkamy się w sądzie. Nie dostałem jeszcze żadnego pisma od niego. Co Państwo o tym sądzą?