Sprzedaż auta . Problem

  • Autor wątku Autor wątku Wladek2601
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
W

Wladek2601

Nowy użytkownik
Dołączył
04.2022
Odpowiedzi
5
Witam serdecznie. Mam kilka pytań odnośnie sprzedaży auta jako osoba prywatna. Otóż 3 tygodnie temu sprzedałem swoje auto gościu przyjechał obejrzeli, chciał jechać nawet na stację diagnostyczną zgodziłem się wszystko było w jak najlepszym porządku. Sprzedający pytał się czy silnik bierze olej powiedziałem mu że tak ok 1l na 1000km.gosciu przyjął to do świadomości i kupił. I po około 3 tygodniach od zakupu dzwoni do mnie i straszy mnie sądem że mu zajechany silnik sprzedałem że jest do remontu bo był w 2 serwisach i tak mu powiedzieli. Dodam jeszcze że ja przed sprzedażą jakieś 2 tygodnie rozwniez byłem na serwisie wymiana oleju oto ogólny przegląd.mowilem nawet im żeby sprawdzili czy ten pobór oleju to jest normalny czy coś nie tak. Odebrałam samochód powiedzieli że wszystko jest ok że te silniki tak mają sprawdzali cisnienia na cylindrach i wszystko jest ok i teraz dzwoni do mnie ten kupujący że silnik szrot że w serwisie powiedzieli że do remontu. Chcę żebym mu oddał za koszty naprawy 10 tyś. I straszy sądem bo to niby wada ukryta. I teraz moje pytania, czy jest to faktycznie wada ukryta? Czy jest w stanie ugrać coś w sądzie biorąc pod uwagę że wypiera się że on nie wiedział o poborze oleju?
 
Temat tego rodzaju wałkowany kilka razy w tygodniu, szukaj. Co do zużycia oleju - rozumiem, że w umowie masz zapis, że poinformowałeś o zużyciu oleju 1L na 1000km? Takie zużycie oleju u niektórych producentów jest górną granicą normy, u innych już poza normę wykracza. Podstawowe pytanie - wiek auta, przebieg?

Wysłane z mojego M2002J9G przy użyciu Tapatalka
 
Ostatnia edycja:
Nie mam zapisu że auto bierze olej w umowie. Zostało to przekazane słownie kupującemu. 7 lat. Jak sprzedawałem miał 243 tyś.i jest to faktyczny przebieg gdyż auto było z salonu.
 
Czy ktoś jest w stanie mi doradzić w tym temacie? Bo Sam nie wiem czy jest się czym przejmować
 
Dasz kasę na remont silnika, za pół roku zgłosi się po coś innego. Niech idzie do sądu. Jeszcze musi tam wygrać
 
A jak jest z tymi sprawami jest się czego obawiać? Jak można stwierdzić że dana usterka istniała w dniu zakupu? Powiem tylko że auto w żaden sposób nie było drutowane tylko cały czas serwisowane w jednym i tym samym miejscu . Auto dodatkowo posiada przejrzystą historię.i udokumentowany przebieg 243 tyś Więc jak można udowodnić że usterka już istniała. Przecież pewnych awarii nie da się przewidzieć. Nawet tych w silniku. Przecież tam też się wszystko zużywa i ma prawo się skończyć . A nie ma przecież tzn kontrolek że za chwilę wypali,, dziurę w bloku,, więc jak interpretować takie zarzuty ?
 
Zwróć uwagę, że pewne rzeczy w samochodzie podlegają zużyciu eksploatacyjnemu, a co za tym idzie - nie są wadą. Np. zużycie sprzęgła, klocków hamulcowych, opon, itp.

Wysłane z mojego M2002J9G przy użyciu Tapatalka
 
Rozumiem a teoretyczny,, zatarty silnik,, w momencie zakupu jak twierdzi kupujący?? Przecież nawet nie ma możliwości żeby takie wady nawet jeżeli istniałyby naprawdę co nie jest prawdą bo wiem co miałem są przecież nie możliwe do ukrycia i raczej nie ma możliwości żeby tego nie zauważyć w momencie zakupu a już tym bardziej na stacji diagnostycznej. Czy dobrze rozumiem??. To jak się bronić przed takim zarzutem
 
Rozumiem a teoretyczny,, zatarty silnik,, w momencie zakupu jak twierdzi kupujący??
Gdyby silnik był zatarty w chwili zakupu, to kupujący nie byłby w stanie jeździć nim trzy tygodnie.


To jak się bronić przed takim zarzutem
Odrzucić ewentualną reklamację, jeśli uważasz, że wady nie było. Czekać na pozew i to kupujący musi udowodnić swoje twierdzenie (art. 6 kc)
 
Powrót
Góra