Sprzedaż części prawa własności do garażu

  • Autor wątku Autor wątku dune2
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
D

dune2

Użytkownik
Dołączył
10.2011
Odpowiedzi
81
Sytuacja wygląda tak i jest dosyć skomplikowana.
Cztery lata temu zmarł mój Tata który razem ze swoją siostrą czyli moją ciotką miał po rodzicach czyli moim dziadku i babci prawo własności do garażu.Tata miał 50 % właśności i ciotka także. Mój Tata nie potrzebował tego garażu więc pozwalał ciotce korzystać z niego w całości bez żadnych opłat a ona parkowała tam samochód przez wiele lat. Jedyny koszt który ponosiła to płaciła podatek od nieruchomości.
Jako że po śmierci Taty zarówno ciotka jak i jej dzieci liczyły na to że ja i moja Mama (jestem jedynakiem) podzielimy się "majątkiem" z nimi to początkowo przez parę miesięcy udawali miłych i pomocnych. No ale im się to znudziło i postanowili zerwać z nami wszelkie relacje i prawie 4 lata nie mamy z nimi kontaktu.
Dosłownie 2 tygodnie temu moja Mama dostała zawiadomienie z Urzędu Miasta że otrzymaliśmy w spadku po Tacie łącznie to 50 % prawa własności do tego garażu. Załatwiliśmy różne formalności z tym związane i stwierdziliśmy że garaż jest nam zbędny bo mieszkamy daleko od niego dlatego postanowiliśmy skontaktować się z ciotką i jej dziećmi i zaproponować wykupienie naszej połowy prawa własności. Było to sporym zaskoczeniem dla nich bo chyba nie spodziewali się że możemy się o to upomnieć i pomimo że nie udało się skontaktować bezpośrednio z ciotką to rozmawiałem z jej synem który z nią mieszka czyli moim kuzynem i telefonicznie poinformowałem go o naszej decyzji i kwocie której oczekujemy. Garaż mieści się w Sopocie w bardzo dobrej lokalizacji bo blisko plaży i pomimo że ma tylko 16m2 i "swoje lata" to wart jest ok 90-120 tyś zł.
Zaproponowałem kwotę 45 tyś a więc niezbyt wygórowaną ale od razu usłyszałem że nie są zainteresowani wykupieniem naszego prawa własności i że ogólnie nie potrzebują tego garażu co jest kłamstwem bo wiem że regularnie trzymają tam samochód i to "luksusowy".
No ale skoro stwierdził że jak nie potrzebują to powiedziałem dobrze to sprzedajmy go i podzielmy się po połowie pieniędzmi. To także nic nie dało ponieważ usłyszałem że nie mają zamiaru go sprzedawać. Jasne więc że po prostu nie chcą się dogadać polubownie bo uznawali go chyba już za swój.
Po tej rozmowie napisałem smsa do ciotki i pozostałych jej dzieci że daje im czas na zastanowienie się do świąt ale nie otrzymałem żadnej odpowiedzi a co więcej zablokowali mój numer telefonu.Wiem bo sprawdzałem z innego numeru i jest połączenie a z mojego od razu włącza się poczta głosowa.
Stwierdziłem więc że pozostaje mi skontaktować się z biurem nieruchomości i sprzedać to 50 % należące do mnie i Mamy komuś innemu ale tak jak spodziewałem się kwota jaką mogę otrzymać od zainteresowanego "inwestora" będzie dużo niższa niż połowa wartości garażu.
Liczyć mogę na max 30 % wartości połowy garażu a wiec po odliczeniu kosztów które weźmie biuro nieruchomości pewnie na jakieś 10 tyś zamiast 45.
Co gorsze nie posiadamy z Mamą nawet klucza do tego garażu a na prośby smsowe wysłane z innego numeru telefonu by nam zrobili kopię nie ma żadnej reakcji.
No i w związku z tym mam pytanie co zrobić.
Pierwsza kwestia to jak zdobyć klucz do tego garażu.
Czy napisać oficjalne pismo i wysłać pocztą za zwrotnym potwierdzeniem odbioru by mieć dowód na to że ciotka została o tym poinformowana czyli o tym że chcemy klucz i sprzedać swoje 50 % prawa własności ?
Czy pójśc na policję i zglosić że jako współwłaściciele Mama i ja nie mamy klucza a ciotka nie chce nam dać kopii czy stanąć przed garażem i zadzwonić na policję z prośba o interwencje czy jest jakaś inna metoda by zmusić ciotkę do dania nam klucza bo bez niego nawet nie mam jak zrobić zdjęc żeby sprzedać poprzez agencję nieruchomości.
No i druga kwestia czy w sytuacji gdy nie chcą oni spłacić naszej części prawa własności jedyne co pozostaje to odsprzedanie ich osobie trzeciej poprzez agencję za bardzo małą kwotę ?
Czy jest jeszcze jakiś inny sposób na uzyskanie większej kwoty nie wiem może jakiś pozew sądowy tylko czego on miałby dotyczyć ?
Z góry dziękuję za pomoc bo zwłaszcza dla mojej Mamy a ma już swoje lata jest to bardzo stresująca sytuacja.
 
Żadne smsy, znaki dymne, gołębie pocztowe a pismo wysłane listem poleconym za potwierdzeniem odbioru albo za pokwitowaniem do rąk własnych ciotki, wzywające do wydania rzeczy do współposiadania. Wyznaczyć stosowny termin (np. 14 dni) na wydanie oraz poinformować, że w przypadku nie spełnienia roszczenia, wystąpisz z pozwem cywilnym w tej sprawie oraz będziesz dochodził zapłaty za korzystanie z rzeczy ponad posiadany udział (na zasadzie art. 224,225 kc). Pytanie czy nie doszło do zasiedzenia tej nieruchomości? Skoro ojciec użyczył ciotce garaż, to powinniście udokumentować, że ciotka jest posiadaczem zależnym a nie samoistnym. Potrafisz udokumentować? Lepszym rozwiązaniem jest sądowe zniesienie współwłasności poprzez przejęcie przez jednego ze współwłaścicieli garażu na własność, że spłatą pozostałych, stosownie do posiadanego udziału. Wszystko w cenie rynkowej. W ostateczności sąd może zarządzić sprzedaż garażu poprzez przetarg publiczny i podział środków pomiędzy współwłaścicieli o ile żaden nie będzie chciał przejąć na własność. Przetarg przeprowadzi komornik. To najmniej korzystny sposób, ze względu na to, że może sprzedać się za cenę wywoławczą (3/4 wartości szacunkowej przy I przetargu lub 2/3 przy II) oraz koszty przetargu. Trzeba też założyć, że przetarg będzie nieskuteczny i nie znajdzie się nabywca a koszty i tak pozostaną do zapłaty.
 
Tak właśnie napisałem pismo i mam zamiar wysłać za zwrotnym potwierdzeniem obioru żeby mieć dowód później że ciotka została poinformowana.
Co do zasiedzenia nieruchomości to niezbyt rozumiem jak to możliwe w przypadku gdy urząd miasta poinformował moją Mamę że Tata miał prawo własności do połowy garażu i że teraz ono przechodzi na nas ? Zgodnie z zaleceniem urzędu miasta mama złożyła wniosek o wpis do w księdze wieczystej w którym wniosła o wpis prawa własności dla siebie i dla mnie w miejsce Taty czyli odpowiednio będziey mieli po 1/4 z Mamą czyli łącznie 1/2 tak jak miał Tata.
To że Tata pozwalał swojej siostrze latami korzystać z garażu bo sam nie miał takiej potrzeby nie oznacza przecież utraty prawa do współwłasności jak i spadkobierców którymi jesteśmy razem z Mamą.
Teraz czekamy tylko na pismo z sądu potwierdzające zmianę ale że od smierci Taty upłyneły 4 lata to moja ciotka nie wie na jakim etapie to się toczy i dlatego napisałem pismo wzywające ją do wydania nam kluczy do garażu i w którym proponuję jej prawo pierwokupu naszej współwłasności za średnią cenę rynkową co w przypadku garażu w Sopocie blisko plaży wynosi ok 100 tyś więc oczekujemy z Mamą ok 50 tyś.
Jednocześnie poinformowałem ją w pismie że jeśli nie będzie chciała wykupić naszej części sprzedamy nasze prawo współwłasności osobie postronnej co może wiązać się dla niej z róznymi niedogonościami. Zaznaczyłem także że do 15 maja chcę otrzymać klucz do garażu a w przypadku jego nie otrzymania przejdziemy z Mamą na drogę prawną.
No i tu zasadnicze pytanie o udział policji.
Pani z agencji nieruchomości powiedziała że klucz jest niezbędny do tego by odsprzedać komuś nasze prawo współwłasności więc jakoś ten klucz muszę zdobyć.
Nie przychodzi mi nic innego na myśl jak stanąć pod garażem z dokumentami jak już będą wszystkie potrzebne czyli potwierdzenie sądowe i wezwanie policji że współwłaściciel uniemozliwia nam korzystanie z garażu.

A i nie rozumiem także tego
(na zasadzie art. 224,225 kc). Pytanie czy nie doszło do zasiedzenia tej nieruchomości? Skoro ojciec użyczył ciotce garaż, to powinniście udokumentować, że ciotka jest posiadaczem zależnym a nie samoistnym. Potrafisz udokumentować?
Niby jak mamy udokumentować że ciotka jest posiadaczem zaleznym skoro w urzędzie miasta widnieje że 1/2 była własnością Taty a teraz przejdzie to na nas.Przeciez to jednoznaczne i co tu dokumentować ?
 
Co do zasiedzenia nieruchomości to niezbyt rozumiem jak to możliwe w przypadku gdy urząd miasta poinformował moją Mamę że Tata miał prawo własności do połowy garażu i że teraz ono przechodzi na nas ?
Przy nieruchomościach zasiedzieć można właśnie prawo własności tej nieruchomości. Tu był samoistny posiadacz w złej wierze (wiedział, że nie jest właścicielem całości a tylko włada całą nieruchomością) więc okres wymagany do zasiedzenia to 30 lat władania (w dobrej wierze jest 20 lat, ale tu nie ma to zastosowania).
To że Tata pozwalał swojej siostrze latami korzystać z garażu bo sam nie miał takiej potrzeby nie oznacza przecież utraty prawa do współwłasności jak i spadkobierców którymi jesteśmy razem z Mamą.
Nabyłeś nieruchomość w takim stanie prawnym, jaki istniał na dzień otwarcia spadku (śmierci ojca). Ujawnienie praw do nieruchomości w KW nie przerywa biegu zasiedzenia. Jeśli ten czas do zasiedzenia już i tak upłynął a posiadacz wykaże, że do zasiedzenia doszło, to tego biegu nie da się już przerwać, ponieważ upłynął wymagany prawem czas.
To że Tata pozwalał swojej siostrze latami korzystać z garażu bo sam nie miał takiej potrzeby nie oznacza przecież utraty prawa do współwłasności jak i spadkobierców którymi jesteśmy razem z Mamą.
Radzę być ostrożnym. Jeśli sprzedaż z wadą prawną, to transakcja może zostać cofnięta a ty zobowiązany do naprawienia wszelkich wyrządzonych szkód. Dlatego powinno dojść do zniesienia współwłasności z ciotką. Na twój pozew o wydanie rzeczy do współposiadania, może odpowiedzieć wnioskiem o zasiedzenie.
zasadnicze pytanie o udział policji.
Co policji do tego? Macie roszczenia cywilne. Nie da się rozwiązać ugodowo, to pozostaje sądowa droga cywilna.
Niby jak mamy udokumentować że ciotka jest posiadaczem zaleznym skoro w urzędzie miasta widnieje że 1/2 była własnością Taty
Raczej czym a nie jak. Umową najmu lub użyczenia. Tu było użyczenie, tylko w myśl art. 6 kc potrafisz to udowodnić? Bo taki może być zarzut z twojej strony. Poczytaj w sieci co to takiego zasiedzenie w złej wierze i kiedy do niego dochodzi. Ewidentnie tego nie rozumiesz a zasiedzieć można właśnie własność nieruchomości. Ewentualny pozew o zasiedzenie zostanie wytoczony przeciwko właścicielom, czyli tobie i matce.
 
Szczerze kompletnie już się pogubiłem i nic z tego nie rozumiem.
Tak jak pisałem czytałem w necie ale pewnie źle że zasiedzenie może dotyczyć tylko sytuacji gdy nie ma innego spadkobiercy gdy współwłaściciel umrze. A tutaj jest i to dwoje bo moja mama i ja co jest zapisane i o czym poinformował nas urząd miasta Sopotu.
Dlatego też powiedziano mamie żebyśmy złożyli wniosek o wpis do księgi wieczystej i już przyznano jej numer i teraz mamy czekać tylko na formalne pismo z sądu.
Garaż ma na pewno więcej niż 30 lat ponieważ należał do dziadka i babci czyli rodziców ciotki i mojego taty i za ich życia podarowali córce czyli ciotce mieszkanie do nich należące ale garażu nie. I co istotne dziadek i babcia zmarli odpowiednio w 2006 i 2007 r więc wtedy prawo współwłasności przeszło na Tatę. Nie minęło więc nawet 20 lat więc nie może być mowy o zasiedzeniu. Poza tym Tata też czasem coś tam trzymał w tym garażu ale ciotka głównie go używała parkując auto więc nie widzę żadnych podstaw do zasiedzenia bo przecież tata był współwłaścicielem który z niego po prostu mniej korzystał niż ciotka.
No i niby jak ciotka miałaby wykazać to zasiedzenie skoro nie będzie w stanie udowodnić że mój tata także z niego nie korzystał. Dlatego uważam że jest to w praktyce niemożliwe by wykazała ona zasiedzenie skoro tata też z tego garażu korzystał mimo że w mniejszym stopniu ale tego i ja nie jestem w stanie udowodnić więc to tylko słowo przeciwko słowu.
Co do sprzedaży i wady prawnej to "biznesmeni" którzy wykupują takie prawa do współwłasności potrafią sobie radzić w takich sprawach wiem to od agentki nieruchomości która zajmuje się aktualnie sprzedażą jednego z naszych mieszkań.
Dlatego powinno dojść do zniesienia współwłasności z ciotką. Na twój pozew o wydanie rzeczy do współposiadania, może odpowiedzieć wnioskiem o zasiedzenie.
To jest nierealne ponieważ ciotka nie będzie chciała zniesienia współwłasności bo w jej mniemaniu garaż należy się jej tak jak mieszkanie które otrzymała kosztem mojego taty w prezencie od rodziców za ich życia. Poza tym ja tez nie jestem zainteresowany wykupieniem praw do współwłasności tego garażu a nawet jakbym chciał ciotka się na to nie zgodzi bo używa tego garażu.
W związku z tym wniosek ciotki o zasiedzenie nie dałby żadnego rezultatu po jej mysli.
Nie było żadnej umowy najmu czy użyczenia więc nie mam czego udowadniać ja i moja mama jesteśmy spadkobiercami i to jest całkowicie oczywiste.
No a zdanie że pozew o zasiedzenie może wytoczony przeciwko współwłaścicielom czyli mnie i mojej matce to już jakieś kuriozum.
A co do policji to oczywiście że jest ona także pewną opcją ponieważ jak zapewne wiesz jest ona centralnym organem administracji rządowej, właściwym w sprawach ochrony bezpieczeństwa ludzi oraz utrzymania bezpieczeństwa i porządku publicznego.
W sytuacji gdy właściciel lub współwłaściciel nieruchomości nie zostaje dopuszczony do swojej współwłasności ze złej woli drugiego współwłaściciela który w tym wypadku nie chce wydać klucza to jest to sytuacja w której może dojść do konfrontacji i zakłóceniem porządku publicznego. Dlatego mając wszystkie dokumenty potwierdzające moje i mamy prawo do współwłasności pokazując go policjantom podczas wezwania do interwencji mogą oni udać się z nami do ciotki i nakazać jej wydanie nam kluczy.
Jest to jednak ostateczność i póki co nie mam zamiaru korzystać z tego rozwiązania ponieważ czekamy z mamą na dokumenty z sądu które finalnie potwierdzą nasze prawo do współwłasności.

Poza tym dosłownie wczoraj otrzymałem pocztą pismo od ciotki (było zaadresowane na mnie a nie na mamę) w którym w jednym zdaniu stwierdziła cytuję dokładnie "że wydanie klucza do garażu nastąpi po udokumentowaniu nabycia prawa współwłasności garażu. Stosowne potwierdzenie należy odesłać listownie na adres skrytki pocztowej".
To trochę wyjaśnia ale jak już otrzymam dokumenty z sądu potwierdzające mamy i moją współwłasność to wyślę je nie na skrytkę pocztową jak sobie życzy ciotka ale na jej adres zamieszkania żeby otrzymać zwrotne potwierdzenie odbioru.

Mimo tego i tak napisałem pismo do ciotki które wyśle w najbliższy piątek w którym zaproponuję jej odkupienie naszego prawa współwłasności informując że jak tego nie zrobi to odsprzedamy to osobie postronnej.
 
zasiedzenie może dotyczyć tylko sytuacji gdy nie ma innego spadkobiercy gdy współwłaściciel umrze.
Spadkobierca jest zawsze. Nawet jak wszyscy powołani do dziedziczenia spadek odrzucą, to na końcu przyjmie go gmina.
dziadek i babcia zmarli odpowiednio w 2006 i 2007
Wreszcie podajesz daty (chociaż rok nie jest datą) a to bardzo istotne. Nie upłynęło 30 lat samoistnego władania, więc podstawowy warunek do zasiedzenia nie jest spełniony. Przerwij bieg zasiedzenia, tym wezwaniem o którym pisałem wyżej. Pozew o wydanie rzeczy do współposiadania czy o zniesienie współwłasności przerwie kolejny raz bieg przedawnienia.
niby jak ciotka miałaby wykazać to zasiedzenie skoro nie będzie w stanie udowodnić że mój tata także z niego nie korzystał.
Nie da się udowodnić twierdzeń negatywnych, czyli takich które nie miały miejsca, chyba że poprzez twierdzenia pozytywne. To twoim ewentualnym zarzutem było by twierdzenie, że tato korzystał. Więc i po twojej stronie leży ciężar dowodu. To tak na marginesie i na przyszłość.
Dlatego mając wszystkie dokumenty potwierdzające moje i mamy prawo do współwłasności pokazując go policjantom podczas wezwania do interwencji mogą oni udać się z nami do ciotki i nakazać jej wydanie nam kluczy.
Jesteś w błędzie. To roszczenia wynikające z kodeksu cywilnego. Nie ma ani przestępstwa ani wykroczenia. Najemcy którzy utracili tytuł prawny do lokalu, czyli zajmują go bezumownie, zajmują go długie lata i policja palcem nie ruszy. Co jakiś czas można o tym usłyszeć/poczytać w mediach.
 
Powrót
Góra