P
plastykprawo
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 09.2017
- Odpowiedzi
- 1
Witam,
moja szkoła sprzedaje prace uczniów często bez ich zgody mówiąc, że coś idzie do archiwum - sprzedają nie raz po kilkaset złotych (jest to uwzględnione w statucie, że szkoła ma do tego prawo). Dodatkowo ostatnio była taka sytuacja jak niszczyli stare archiwalne prace uczniów, którzy już nie chodza do tej szkoły i których prace się nie sprzedały - tylko po to, żeby było miejsce na blejtramie co jest niszczeniem czyjejś pracy. Lub choćby to, że raz sobie totalnie dla rozrywki na wolnej lekcji robiłem pracę na komputerze a później je widziałem na aukcji... totalnie zero zapytania się, zero zgody z czego to nie było w ramach zajęć tylko mieliśmy tak zwaną "luźną lekcje" I tutaj mam dwa pytania: Czy to wszystko jest zgodne z prawem? Oraz czy kartka od rodzica, na której byłoby napisane, że nie zgadzam się na sprzedaż pracy mojego syna w szkole oraz archiwizowanie pracy mogłoby zadziałać, żeby mój wkład, gdzie samemu sobie płace za wszystkie materiały nie były sprzedawane przez szkołę? Nie raz te materiały wynoszą nawet po 100 zł, a następnie szkoła sprzedaje moje prace po 300. Też była taka sytuacja w tej szkole, że jest w statucie ujęte coś takiego, że jeśli praca jest zarchiwizowana nie mogą jej sprzedać komuś z zewnątrz do lat 5. Po czym po 2 latach praca jednej uczennicy została sprzedana komuś z zewnątrz, nie na aukcji w szkole. Czy to też jest zgode z prawem czy nie?
Pozdrawiam.
moja szkoła sprzedaje prace uczniów często bez ich zgody mówiąc, że coś idzie do archiwum - sprzedają nie raz po kilkaset złotych (jest to uwzględnione w statucie, że szkoła ma do tego prawo). Dodatkowo ostatnio była taka sytuacja jak niszczyli stare archiwalne prace uczniów, którzy już nie chodza do tej szkoły i których prace się nie sprzedały - tylko po to, żeby było miejsce na blejtramie co jest niszczeniem czyjejś pracy. Lub choćby to, że raz sobie totalnie dla rozrywki na wolnej lekcji robiłem pracę na komputerze a później je widziałem na aukcji... totalnie zero zapytania się, zero zgody z czego to nie było w ramach zajęć tylko mieliśmy tak zwaną "luźną lekcje" I tutaj mam dwa pytania: Czy to wszystko jest zgodne z prawem? Oraz czy kartka od rodzica, na której byłoby napisane, że nie zgadzam się na sprzedaż pracy mojego syna w szkole oraz archiwizowanie pracy mogłoby zadziałać, żeby mój wkład, gdzie samemu sobie płace za wszystkie materiały nie były sprzedawane przez szkołę? Nie raz te materiały wynoszą nawet po 100 zł, a następnie szkoła sprzedaje moje prace po 300. Też była taka sytuacja w tej szkole, że jest w statucie ujęte coś takiego, że jeśli praca jest zarchiwizowana nie mogą jej sprzedać komuś z zewnątrz do lat 5. Po czym po 2 latach praca jednej uczennicy została sprzedana komuś z zewnątrz, nie na aukcji w szkole. Czy to też jest zgode z prawem czy nie?
Pozdrawiam.