Sprzedaż samochodu a zwrot po 3 dniach

  • Autor wątku Autor wątku Mateeusz_21
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

Mateeusz_21

Użytkownik
Dołączył
02.2015
Odpowiedzi
32
Witam. Sprzedałem swoje 19 letnie auto sprzedający oglądał wszystko było opisane w ogłoszeniu oraz jezdził dodatkowo zemną przed zakupem auta.. Po 3 dniach napisał sms że po umyciu samochodu wyszła korozja na klapie bagażnika oraz na mase a dodatkowo auto zgasło mu 3 razy na autostradzie i że będzie jeszcze dziś u lakiernika albo jutro po wycene... Jestem trochę w szoku bo auto ma prawie 20 lat tym bardziej auto oglądali, widzieli i nie było zastrzeżen co do blacharki a jeżeli chodzi o śilnik to tez jestem zaskoczony bo auto mam od 3 lat i nigdy nie miałem problemu a codziennie nim jezdzę 60km... Też nie mam pewnośći czy chcą obniżenia ceny aby im coś zwrócił albo ogólnie uszkodzili auto, rozmyślili się i chcą zwrócić... Dzwoniłem nie odbieraja tylko piszą sms
 
Poczekaj aż cos z głoszą z tytułu rękojmi (mają 2 lata) i wtedy się będziesz zastanawiał jak to rozstrzygnąć.
 
W świetle orzecznictwa korozja nie zawsze stanowi wadę w rozumieniu k.c. Istotny jest wiek pojazdu, stan zaawansowania korozji - np. czy są to jedynie jakieś naloty rdzy, czy istnieją zaawansowane ogniska korozji i perforacja podłoża. Co do problemów mechanicznych - może być większy problem, zwłaszcza, że potencjalna wada ujawniła się dość szybko. W każdym razie trzeba poczekać na wiadomość od kupującego i odnieść się do przedstawionych przez niego roszczeń. Należy też pamiętać o art. 560 k.c. i przewidzianym tam "kontruprawnieniu" sprzedawcy, który może usunąć wadę we własnym zakresie.
 
Był dzisiaj ze swoją listą od mechanika co jest do roboty i że auto nie przeszło by przeglądu na dzien dzisiejszy... Pogoniłem go i czekam na pisamo rzekomo dziś wysłali pocztą.. A co z kasa jak wpisana 3k ?
 
Mateeusz_21 napisał:
Był dzisiaj ze swoją listą od mechanika co jest do roboty i że auto nie przeszło by przeglądu na dzien dzisiejszy... Pogoniłem go i czekam na pisamo rzekomo dziś wysłali pocztą.. A co z kasa jak wpisana 3k ?
Niczym się nie przejmuj Takich cwaniaków jak kupujący jest teraz wysyp
 
Dokładnie. Niczym się nie przejmuj - tylko odpowiadaj na pisma. Na każde. I odrzucaj roszczenia. Koleś sobie jaja robi? "po umyciu wyszła korozja"? To mógł umyć przed zakupem. Albo nie kupować brudnego auta.
20letnie auto ma prawo mieć wady. A kupujący ma prawo sobie te wady zdiagnozować we własnym zakresie i na własny koszt PRZED zakupem. Nie po zakupie. Bo inaczej to jak ktoś potrzebuje auta na weekend to w piątek ja kupuje a w poniedziałek zwraca.
 
Mateeusz_21 napisał:
Dzwoniłem nie odbieraja tylko piszą sms
To taka taktyka, żeby było udokumentowane. Ważne, abyś w żaden sposób nie dał do zrozumienia, że jesteś gotów negocjować czy rozmawiać, bo w ten sposób możesz doprowadzić do sytuacji dla siebie niekorzystnej. Stój na stanowisku "odrzucam roszczenie w całości jako bezzasadne". Nie tłumacz się, nie wyjaśniaj stanowiska, tylko je przedstaw. Nie pytaj o opinię biegłego, nie dopytuj o szczegóły, okoliczności, nie doradzaj rozwiązania, nie tłumacz się itd... Pamiętaj, że w prawie tzw. "przyzwoitość ludzka i uczciwe podejście" to w konsekwencji mogą być argumenty przeciwko tobie. Dziwne, smutne, ale prawdziwe.

Co do twojej odpowiedzialności, to odpowiadasz za wady ukryte o których wiedziałeś (mogłeś wiedzieć lub powinieneś) i zataiłeś je przed kupującym. W praktyce korozję na masce trudno uznać za taką wadę o ile w jakiś specjalny sposób jej nie maskowałeś. Co do wady silnika, to wiele będzie zależeć od opinii biegłego, który będzie musiał określić okoliczności występowania tego "gaśnięcia" i jego przyczynę. Czyli prościej mówiąc gaśnięcie może występować dopiero po 2 godzinach jazdy albo po rozpędzeniu auta powyżej 150 km/h, a dalej sędzia oceni w oparciu o sytuację faktyczną czy to była czy nie wada ukryta. Ale skoro kupujący miał możliwość sprawdzenia auta bez ograniczeń to moim zdaniem nie masz się czego obawiać. Jak nie dasz się na etapie przedsądowym wciągnąć w jakąś pułapkę, to sprawa do wygrania, a realnie nawet nie trafi do sadu. Pamiętaj że powód (kupujący) będzie musiał wyskoczyć z kilku tysięcy złotych żeby w ogóle sprawa trafiła na wokandę (opłaty sądowe + opinia biegłego) bez tego sprawa nie ruszy.

Ostatnio sporo takich cwaniaczków. Nowa metoda naciągania. Bardziej psychologia niż prawo. Odkąd metody na wnuczka, policjanta itp. przestały być skuteczne, a sprawcy zaczęli lądować gdzie ich miejsce, to wymyślili legalne metody łupienia i to jedna z nich. Dla ciebie istotne pilnować terminów i formalności gdyby jednak puścili sprawę do sądu, bo zapewne w pierwszym etapie dostaniesz wyrok zaoczny. Składasz sprzeciw i po takim wyroku. I pamiętaj że obecnie to bardziej gra psychologiczna niż prawna.
 
Powrót
Góra