D
DuDuS
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 10.2007
- Odpowiedzi
- 2
sprzedalem samochod po okresie niecalego roku kupujacy odzywa sie iz samochod samochod mial "wady" i wyszlo to przy przegladzie ktory mu zrobil
tweirdzac iz samochod byl rozbity itd itp i naprawiany
w dniu sprzedazy poinformowalem kupujacego, ze samochod przed sprowadzeniem byl uszkodzony i naprawiony (bez wdawania sie w szczegoly-bo takowych nie posiadalem) takie informacje mialem od poprzedniego wlasciciela samochod byl sprawnynie mialem zadnych zastrzezen, w mojej historii uzytkowania mial tylko drobna stluczke o czym rowniez poinformowalem kupujacego proponowalem mu wizyte w ASO celem weryfikacji stanu technicznego nie chcial skorzystac z takiej mozliwosci
byl tak napalony ze osobiscie musialem mu proponowac zajrzenie pod maske by zobaczyl komore silnika - w tym elemencie zglaszal najwiecej faktow uszkodzenia oraz stwierdzil nie dzialajace poduszki powietrzne i oraz brak niektorych - sam bylem nieswiadomy tych usterek az do faktu gdy zostalem o tym poinformawany po prawie roku przez kupujacego ktory straszy mnie w obecnej chwili sadem lub bysmy sie "dogadali"
dodam tez iz w umowie byl dodany punkt:
Sprzedający oświadcza, że pojazd nie ma wad technicznych, które są mu znane i o których nie powiadomił Kupującego, a Kupujący potwierdza znajomość stanu technicznego pojazdu.
i moje pytanie:
czy mam powody do obaw odnosnie ciagania sie po sadach ?
czy poinformowac kupujacego zeby dal mi spokoj?
pzdr
DuDuS
tweirdzac iz samochod byl rozbity itd itp i naprawiany
w dniu sprzedazy poinformowalem kupujacego, ze samochod przed sprowadzeniem byl uszkodzony i naprawiony (bez wdawania sie w szczegoly-bo takowych nie posiadalem) takie informacje mialem od poprzedniego wlasciciela samochod byl sprawnynie mialem zadnych zastrzezen, w mojej historii uzytkowania mial tylko drobna stluczke o czym rowniez poinformowalem kupujacego proponowalem mu wizyte w ASO celem weryfikacji stanu technicznego nie chcial skorzystac z takiej mozliwosci
byl tak napalony ze osobiscie musialem mu proponowac zajrzenie pod maske by zobaczyl komore silnika - w tym elemencie zglaszal najwiecej faktow uszkodzenia oraz stwierdzil nie dzialajace poduszki powietrzne i oraz brak niektorych - sam bylem nieswiadomy tych usterek az do faktu gdy zostalem o tym poinformawany po prawie roku przez kupujacego ktory straszy mnie w obecnej chwili sadem lub bysmy sie "dogadali"
dodam tez iz w umowie byl dodany punkt:
Sprzedający oświadcza, że pojazd nie ma wad technicznych, które są mu znane i o których nie powiadomił Kupującego, a Kupujący potwierdza znajomość stanu technicznego pojazdu.
i moje pytanie:
czy mam powody do obaw odnosnie ciagania sie po sadach ?
czy poinformowac kupujacego zeby dal mi spokoj?
pzdr
DuDuS