Sprzedaż samochodu z wadą ukrytą.

  • Autor wątku Autor wątku KWR16
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
K

KWR16

Nowy użytkownik
Dołączył
12.2020
Odpowiedzi
3
Witam,

na początku Września tego roku sprzedałem auto (kilkunastoletni samochód mający 250 tys. przebiegu w dniu sprzedaży, transakcja między dwoma osobami fizycznymi), informując kupującego o wszystkich usterkach, które były mi znane. Do auta dołączyłem wydruk ze stacji diagnostycznej, z dodatkowego przeglądu, który robiłem miesiąc wcześniej.

Po 3 miesiącach kupujący odezwał się że w aucie trzeba wyremontować silnik i że niby objawy tej wady pojawiły się w kilka dni po zakupie, jak się okazało kupujący faktycznie tydzień po zakupie jednokrotnie wykonał do mnie telefon z obcego numeru, którego nie odebrałem i nigdy więcej aż do teraz nie próbował się skontaktować więc nie wiem czy faktycznie dzwonił w sprawie wady czy w jakiejkolwiek innej bo później nie podjął więcej prób kontaktu.

Kupujący twierdzi że już po zakupie auto się dusiło, szarpało, gasło i traciło moc i pierwsze objawy zanotował po wyjeżdżeniu około 200km a z biegiem czasu objawy się pogarszały. Mimo to jakieś 3 tygodnie po zakupie wykonał przegląd techniczny auta, który przeszedł i od tego czasu wyjeździł autem prawie 5000km. Teraz po 3 miesiącach użytkowania auta twierdzi że ukryłem przed nim wadę silnika, i że 3 miesiące jeździł uszkodzonym autem bo myślał że je naprawi. Jednocześnie kupujący cały czas upiera się że wada powstała od razu po zakupie auta i już tydzień po zakupie chciał je zareklamować z tytułu rękojmi. Kupujący żąda ode mnie żebym mu zapłacił za naprawę auta (jednocześnie sam nie wie co tak naprawdę w silniku się zepsuło i o jakiej kwocie mówimy)

Wiem że jako sprzedawca odpowiadam za towar, który sprzedaję i że kupującemu przysługuje prawo rękojmi ale jak ma się to do sytuacji, w której kupujący twierdzi że objawy wystąpiły od razu a jednocześnie 3 miesiące nie miał z tym problemu i wyjeździł nim kilka tys. kilometrów, jednocześnie twierdząc że auto od początku było uszkodzone?

Jak dla mnie są tutaj dwie możliwości. Jeżeli faktycznie auto było uszkodzone od razu przy zakupie to czy nie powinien zawiadomić mnie o wadzie od razu? I czy fakt że wyjeździł 5 tys. kilometrów autem wiedząc że rzekomo jest uszkodzone nie miał wpływu na to że teraz trzeba remontować silnik?

Z drugiej strony jeżeli kupujący 3 miesiące milczał, to można założyć że auto jednak działało aż do teraz, to jeżeli kupujący przejeździł starym autem, które za mojego posiadania nie miało remontu silnika o czym kupujący wiedział i po 5 tysiącach kilometrów jakaś część w silniku uległa awarii to czy można mówić tutaj o zatajeniu prze zemnie wady czy jest to zwykła usterka, typowa dla auta w tym wieku?


Mam również smsy, w których kupujący potwierdza że wadę wykrył od razu po zakupie auta. W związku z tym czy faktycznie grozi mi jakaś odpowiedzialność finansowa za naprawę auta?

Z góry dziękuje za odpowiedź.
 
Tematów odnośnie rękojmi setki, wystarczy zapoznać się choćby z kilkoma.
 
Oczywiście że jest ich setki, i praktycznie wszystkie dotyczą zakupów od handlarza (nie wiem jaki ma to wpływ ale z tego co się orientuje ma to jakieś znaczenie przy rękojmi) a po drugie w każdym z tych tematów kupujący auto wykrywał wadę w kilka dni po zakupie auta. W związku z tym uznałem iż mój przypadek jest trochę inny. Nawet jeśli był poruszany na tym forum to niestety nie udało mi się takiego znaleźć.
 
czekaj aż przyśle ci coś listem poleconym.
dopiero wtedy również listem poleconym odpowiedz na roszczenie. Albo je uznaj albo odrzuć w całości w zależności od tego ja Ty widzisz temat.
 
No właśnie chodzi o to że nie chce kupującemu kazać iść do prawnika i wysyłać coś listem poleconym jeżeli mam możliwość dogadania się wcześniej nie ponosząc tego kosztów.

To że mogę zgodzić albo nie też wiem i widzę to tak że kupujący powinien mnie o tym poinformować od razu a nie 3 miesiące od wykrycia wady, pytanie brzmi czy mogę zgodnie z prawem w w takiej sytuacji się nie zgodzić. Czy ktoś może jest w stanie udzielić bardziej że tak powiem "prawnej" porady?
 
Porada jest taka że takich wątków na forum jest masa. W skrócie to kupujący szuka jelenia i ma nadzieję że oddasz mu pieniądze. A jak oddasz za "remont silnika" to za chwilę wróci po kasę za remont hamulców. Potem elektryki. Będzie doił licząc że boisz się sądów jak diabeł wody święconej i byle mieć spokój zabulisz ile będzie chciał. Moja rada - czekać na pismo reklamacyjne. Jak przyjdzie - odrzuć lub uznaj. Uznasz to jak wyżej. Nie uznasz niech idzie do sądu, ale to on musi udowodnić że była wada ukryta, że o niej wiedziałeś i zataiłeś. Przy nastoletnim aucie z dużym przebiegiem nie wróżę mu sukcesu
 
Nie chodzi mi o wadę ukrytą w sensie prawnym, miałem na myśli to że świadomie sprzedał z uszkodzonym silnikiem i nie poinformował o problemie. Tylko że w 3 miesiące można zrobić autem 20tys km bez zmiany i dolewek oleju, z minimalnym stanem płynu i dlaczego sprzedający ma za to odpowiadać. Dla mnie to kolejny wał jakich ostatnio sporo.
 
Powrót
Góra