Sprzedaż samochodu

  • Autor wątku Autor wątku gabi000777
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
G

gabi000777

Nowy użytkownik
Dołączył
12.2016
Odpowiedzi
7
Witam!
Dnia 27.12.2016r sprzedałam samochód-Toyotę Corollę Verso rok 2008. Kupiec zapoznał się ze stanem wizualnym i technicznym auta miał jedynie zastrzeżenia do ciśnienia w zbiorniku od płynu chłodniczego. Podpisał umowę, zapłacił i wrócił autem do domu ok.450km. W godzinach wieczornych otrzymałam telefon-facet stwierdził że autem jechało mu się bardzo dobrze ale ma zastrzeżenia do tego ciśnienia więc w dniu następnym podjedzie do mechanika i w razie czego będzie chciał zwrócić samochód. W dniu dzisiejszym tj.28.12.2016 dzwoniąc do mnie powiedział że ostatecznie będzie chciał auto zwrócić ponieważ mechanik odradził mu kupno samochodu z silnikiem 2.2 136KM. Postraszył policją jeśli nie zwrócę pieniędzy. Poniżej załączam jeden z paragrafów umowy którą kupujący podpisał. Co poradzicie w takim przypadku?
 

Załączniki

    Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą przeglądać załączniki.
VIN nie ma związku z silnikiem ani odrobinę. Czy w umowie jest pojemność i moc? Zakładam że jeśli nie tam, to na pewno w Karcie pojazdu lub Dowodzie Rejestracyjnym.
 
Nie w umowie nie ma podanej ani pojemności, ani mocy. Jest numer VIN, rok produkcji, numer rejestracyjny, numer nadwozia, kolor, przebieg.
 
Tak czy owak, ja bym mu podziękował za udaną transakcję i życzył przyjemnej jazdy. Pojemność silnika, moc są podane w dokumentach które otrzymał z pojazdem. To że nie skonsultował z mechanikiem przed zakupem to już jego problem. Ciśnienie w zbiorniku nie powinno być wadą ukrytą. Jeśli jesteś w stanie udowodnić że został o tym poinformowany lub wiedział przed zakupem (ogłoszenie, nagranie rozmowy, itp) to ja spałbym spokojnie.
 
Kupujący oglądał auto, stwierdził że ma zastrzeżenia co do ciśnienia w zbiorniku płynu chłodniczego. Jego zdaniem jeden z wężyków był zbyt "twardy". Po oględzinach zdecydował się podpisać umowę i kupić samochód. Dotychczas samochód był cały czas w użytku na krótkich dystansach. Serwisowany do końca 2015roku bez żadnych awarii i zastrzeżeń. Kupujący "straszy" radcami prawnymi i policją. Oczywiście żąda zwrotu wszystkich pieniędzy.
 
Straszyć sobie może. Policja nie zajmuje się reklamacjami, radcami prawnymi bym sie nie przejmował na tym etapie, bo najpewniej to tylko straszenie. Proszę mu powiedzieć żeby napisał reklamację z tytułu rękojmi.

Wtedy może Pani ją uznać lub odrzucić. Uznanie może się wiązać np z obniżeniem ceny. Odrzucenie może skutkować tym że skieruje sprawę do sądu.

Wg mnie nie ma podstaw do żądania zwrotu. Proszę też pilnować czy nie naprawił tego na własną rękę. Jeśli to zrobi, zamyka sobie automatycznie drogę do roszczeń z tytułu rękojmi.
 
Dodam jeszcze, że kupujący sam pisał umowę i wartość samochodu została przez niego zaniżona.
 
Na czym polega to roszczenie z tytułu rękojmi(jestem laikiem w tej dziedzinie)
 
Dziękuję bardzo za rady :) Mam nadzieje że wszystko skończy się dobrze
:rolleyes:
 
Powrót
Góra