T
Tankujący
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 06.2021
- Odpowiedzi
- 2
Witam
Piszę do Państwa ponieważ nie wiem co robić. Jestem osobą prywatną i sprzedałem innej osobie prywatnej samochód 12 letni. Nowemu właścicielowi opuściłem prawie 10% wartości samochodu ( 1,999 tys złotych), bo wiadomo że samochód nie jest nowy. I po kilku dniach od sprzedaży pojawiają się problemy w postaci telefonu, że okazała się do wymiany gumowa uszczelka na której pojawiło się delikatne "zapocenie". Ja jako właściciel nie wiedziałem o tym, na wykonywanym badaniu technicznym nie było problemów. A od ostatniej wizyty na stacji diagnostycznej, przejechałem 3 tys km tym samochodem. Rozmawiałem z diagnostą to powiedział że ta uszczelka to jest część eksploatacyjna, zwykła gumowa uszczelka o wartości 60 zł, która z latami będzie powoli puszczać. Problem się pojawia że koszty dojścia do tej uszczelki wynoszą około 500zł. A po rozmowie z nowym właścicielem dochodzę do wniosku że ja mam się z nim "dogadać" że mi nie odpuści tego. I tutaj pojawia się moje pytanie czy ja jako sprzedawca mam obowiązek się z nim dogadać? Bo w końcu opuściłem mu te 2 tys złotych na ewentualne naprawy.
Pozdrawiam
Piszę do Państwa ponieważ nie wiem co robić. Jestem osobą prywatną i sprzedałem innej osobie prywatnej samochód 12 letni. Nowemu właścicielowi opuściłem prawie 10% wartości samochodu ( 1,999 tys złotych), bo wiadomo że samochód nie jest nowy. I po kilku dniach od sprzedaży pojawiają się problemy w postaci telefonu, że okazała się do wymiany gumowa uszczelka na której pojawiło się delikatne "zapocenie". Ja jako właściciel nie wiedziałem o tym, na wykonywanym badaniu technicznym nie było problemów. A od ostatniej wizyty na stacji diagnostycznej, przejechałem 3 tys km tym samochodem. Rozmawiałem z diagnostą to powiedział że ta uszczelka to jest część eksploatacyjna, zwykła gumowa uszczelka o wartości 60 zł, która z latami będzie powoli puszczać. Problem się pojawia że koszty dojścia do tej uszczelki wynoszą około 500zł. A po rozmowie z nowym właścicielem dochodzę do wniosku że ja mam się z nim "dogadać" że mi nie odpuści tego. I tutaj pojawia się moje pytanie czy ja jako sprzedawca mam obowiązek się z nim dogadać? Bo w końcu opuściłem mu te 2 tys złotych na ewentualne naprawy.
Pozdrawiam