Sprzedaz samochodu

  • Autor wątku Autor wątku Blutut11
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
B

Blutut11

Nowy użytkownik
Dołączył
06.2023
Odpowiedzi
6
Witam.

Sprzedałem jako osoba prywatna samochód osobie prywatnej. Samochód przeszło 20 letni, z przebiegiem 350 tys km.

Auto jeździło, nic się z nim nie dzialo. Po kilku dniach kupujący wydzwania do mnie, że płyn mu się gotuje.

Obawiam się, ze wyjdę na oszusta, ale w momencie sprzedaży nie były mi znane żadnej usterki i samochód normalnie jeździł. Nie miałem żadnych problemów z nim.

Czytałem w sieci o rękojmi. Kupujący w dniu zakupu zabrał samochód na stację diagnostyczna i zrobił przegląd. Wszystko było ok.

Czy teraz może żądać ode mnie jakiś pieniędzy, skoro ja sprzedałem mu auto.sprawne ? Wiadomo że z takim przebiegiem i w takim wieku w każdej chwili coś może się zepsuć.

Nie chciałbym się ciągać po sądach
 
W życiu nie miałem do czynienia z sądami i boje się że będę ciągany po sądach.

Czy ewentualna sprawa, jest do wygrania przeze mnie, jeśli auto w momencie sprzedaży nie wskazywało "gotującego się.plynu" a przebieg i wiek auta sprawiają że posypać się w nim coś może dosłownie w każdej chwili.
 
spokojnie...poczytaj inne tematy, jest ich setki. troche ci to rozjasni temat. tylko ni zgadzaj sie oddawac kasy czy dokładac do ewentualnego kosztu naprawy bo tym samym uznasz roszczenie.
 
karolla0905 napisał:
spokojnie...poczytaj inne tematy, jest ich setki. troche ci to rozjasni temat. tylko ni zgadzaj sie oddawac kasy czy dokładac do ewentualnego kosztu naprawy bo tym samym uznasz roszczenie.

Czyli w sumie co mam mówić? Żeby kupujący spadał na drzewo?
 
Nie musisz z nim rozmawiać i dyskutować. Czekać na pismo. Wtedy będzie się można ustosunkować. Ile kosztowało auto i co to za model? Cena była rynkowa?
 
Audi a4, 99 rok. Cena 4900- sprzedane za 4400 .

Wszystko było sprawne gdy sprzedawałem . Normalnie użytkowane. Dziennie robione jakieś 50 km. A teraz gość dzwoni i mówi że coś nie tak. No w tym wieku i z tym przebiegiem, to w każdej chwili może się coś posypać. Ale chyba brał to pod uwagę kupując 25 letnie auto...?

Ja kupiłem teraz auto za 20 tys (15letnie) intez wymieniłem rozrzad, filtry, olej , klocki hamulcowe, naprawiłem klimatyzację. W sumie prawie 5 tys. Zł zostawiłem u mechanika.

Naprawdę jestem zniesmaczony ta sytuacja i trochę zszokowany, bo mi nie przyszło do głowy, żeby do byłego właściciela uderzać, skoro kupiłem stare auto, to coś może się w nim psuć.

Dodam że czeka mnie jeszcze wymiana sprzegla w nim .
 
Jeśli to usterka spowodowana zużyciem eksploatacyjnym albo wręcz można ją było by zauważyć w dniu sprzedaży to nie jest to wada. Poczekaj na pismo, sprawdź co z autem, ustosunkuj się do reklamacji czyli odpisz, że uznajesz albo nie uznajesz. Tyle. Oszustem nie jesteś.
 
Nie jestem specjalistą w dziedzinie mechaniki samochodowej, ale szybkim wrzuceniu opisu usterki zgłoszonej przez kulujacego znalazłem cały ciąg możliwych przyczyn łącznie z walnieta uszczelka pod głowica.

Tak jak wspomniałem. Samochód użytkowałem normalnie ostatniego dnia sprzedaży i nie wykazywał on żadnych niepokojących objawów. Kupujący w dniu sprzedaży dokonał oględzin auta, odkręcał pokrywe pojemnika plynu chłodniczego, zabrał samochód na stacją diagnostyczna. Zrobił przegląd, mimo że ten wymagany był na koniec roku.
Samochód ma 25 lat i przejechane prawie 400 tys km, więc w każdej chwili mogło coś się posypać.
 
Samochód ma 25 lat i przejechane prawie 400 tys km, więc w każdej chwili mogło coś się posypać.
Kwestia jeszcze co masz w umowie na temat wad.
 
(...) kupujący potwierdza znajomosc stanu technicznego pojazdu(...)
 
Czyli nic. No to czekaj na pismo i odezwij się jak je dostaniesz. Najlepiej przytocz treśc bez danych.
 
Powrót
Góra