Sprzedaż wierzytelności przed komornikiem

  • Autor wątku Autor wątku dmb
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
D

dmb

Użytkownik
Dołączył
03.2012
Odpowiedzi
50
Witam,

W 2011 roku (wrzesień) wykonywałem prace brukarskie u klienta prywatnego.
Umowa była ustna, płatność miała nastąpić po wykonaniu zlecenia.
Towar kupiłem z własnych środków, praca została również przeze mnie wykonana.
Nie wystawiłem faktury do zleceniodawcy bo nie chciał.
Mam jedynie faktury na kupione materiały.

Po wykonaniu właściciele posesji nagle "przepadli" - ile razy do nich jeździłem, ani razu nie wychodzili do mnie. Po pewnym czasie zrezygnowałem.

Sam nie posiadam środków by złożyć pozew sądowy.
Ostatnio wznowiłem staranie się o zapłatę.
Pewna firma zaproponowała wykup wierzytelności za 1%(!) wartości kapitału bez odsetek oraz dodatkowych 25% kwoty odebranej lub bezwzględne 5% kwoty kapitału - umowa sprzedaży miałaby być notarialna. Posiłkują się faktem, że sprawa nie jest prosta, że dużo będą musieli wyłożyć...
Czy takie stawki to norma czy raczej żart?

Kwota kapitału to blisko 90.000 zł.

Co powinienem zrobić w takiej sytuacji?
Czy ta firma ma w ogóle prawo do wykupu takiej wierzytelności i czy jeśli to zrobi to kogo wtedy będzie reprezentować (kogo będzie wierzytelność)?
Mnie czy już siebie?
Innymi słowy: Odkupią ode mnie wierzytelność i otworzą sprawę sądową w swoim imieniu? Że to małżeństwo jest im winne tą kwotę+odsetki?

Z góry dziękuję za pomoc.
Pozdrawiam.
 
Znalazłeś jelenia to sprzedawaj. Przecież w tej sprawie nie masz żadnych środków dowodowych (przynajmniej tak wynika z twojego opisu). Ponadto sprawa przedawniona (zlecenie - 2 lata).
 
Tego rodzaju prace stanowią umowę o dzieło więc niestety roszczenia w stosunku do dłużnika ulegają przedawnieniu po 2 latach od dnia oddania dzieła - art. 646 kc.
Również w takim przypadku proponowałbym sprzedaż wierzytelności ale potarguj się z nimi trochę.
 
tomosus napisał:
Również w takim przypadku proponowałbym sprzedaż wierzytelności ale potarguj się z nimi trochę.
Znalazł chętnego głupka, to niech sprzedaje póki się tamten jeszcze nie rozmyślił. Przecież z tego co pisze, to - brak podpisanej faktury, brak umowy pisemnej, przedawnienie...
No ludzie, to ja równie dobrze mogę twierdzić że sąsiadowi 12 lat temu pożyczyłem 200 tys zł i miał mi oddać po roku i teraz chcę zwrotu, aczkolwiek papierów na to żadnych nie mam. Zaniedba taki swojego interesu a potem zdziwiony że go ktoś wydymał i pretensje do Tuska że takie prawo w tym kraju...
 
Dopowiem jedno - prócz mnie wykonywało to dwóch moich pracowników (świadkowie).
Faktury były dostarczane na podany adres - tego zlecenia - przez znanych mi kierowców (kolejni świadkowie) oraz potwierdzane osobistym stawiennictwem właściciela pewnej lokalnej hurtowni (i kolejni świadkowie).

A przedawnienie nie anuluje się po zawezwaniu do próby ugodowej?
 
Nie masz umowy, albo chociaż podpisanych faktur za wykonanie usługę - praktycznie nie masz dowodów. Możesz próbować w sądzie ze świadkami, ale jak tamci mają głowę na karku to cię zjedzą w sądzie i na tym się zabawa zakończy.
Jakie to było zawezwanie, złożone do sądu?
 
Powrót
Góra