Sprzedaż wysyłkowa, klient nie chce odesłać wadliwego elementu a żąda wymiany eleme

  • Autor wątku Autor wątku Czasem_pytam
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
C

Czasem_pytam

Użytkownik
Dołączył
04.2012
Odpowiedzi
162
Witam,
Ja, sprzedawca, firma, sprzedaż wysyłkowa po 25 grudnia 2014 r
klient: osoba prywatna
towar: wysyłany w kilku elementach, do złożenia - bez filozofii, typu "rurka w rurkę". Montaż nie odbywa się raz na zawsze, towar może być rozmontowany np. na zimę do przechowywania, nie nastręcza więc szczególnego problemu.

Klient zamówił towar wysyłkowo, brak protokołu szkody, przyjęcie od kuriera bez zastrzeżeń. Po zamontowaniu wszystkich elementów klient zgłosił zgięty element (korbka do kręcenia jest lekko przygięta i haczy podczas kręcenia, co zapewne powstało podczas transportu w skutek nacisku na ten element innych paczek). Na dobrą sprawę wystarczy lekko tę korbkę odgiąć i problem przestaje istnieć, natomiast klient chce wymiany na nową - czyli jego żądaniem jest usunięcie wady poprzez naprawę.

Ok, w ramach dobrej praktyki handlowej, mogę taki element wymienić, ale po poproszeniu klienta o odesłanie wadliwego elementu, ten odmawia, twierdząc najpierw, że my pierwsi mamy przysłać element na wymianę a on wówczas odeśle swój. A po kolejnej prośbie o odesłanie twierdzi, że powołuje się na Art. 561 w indeksie 3, z zastrzeżeniem art. 561 w indeksie 1, par 1 i że mam sobie przyjechać w takim razie na drugi koniec Polski i zdemontować element, bo inaczej on sobie wezwie firmę aby dokonała demontażu.

Uważam, że skoro ja robię ukłon w jego stronę godząc się na wymianę elementu z dyskusyjną wadą, on również mógłby odesłać element do wymiany. Nie widzę problemu w pokryciu kosztów tej wysyłki, ale uważam, że skoro chwilę wcześniej sam proponował demontaż i odesłanie towaru (z tym, że już PO otrzymaniu wymienionego elementu) to informacja, że aby zrobić nam na złość wezwie firmę do demontażu, jest zwykłym szantażem.

Wiem, że w świetle cytowanych przez niego artykułów w zasadzie mógłby mieć rację, potrzebuję aby ktoś wypowiedział się, czy jeśli wcześniej klient sam rzecz zmontował i jej rozmontowanie nie jest problematyczne, bo może to zrobić również samodzielnie (co w zasadzie sam potwierdza) mogę jakoś nakazać mu, aby jednak mimo wszystko najpierw odesłał element zanim mu przyślemy ten na wymianę ? I jakoś wykazać, że w tym wypadku art. 561 indeks 1 nie ma zastosowania? Cóż, martwię się, że jeśli najpierw wyślę mu dobrą korbkę, tej zagiętej już nigdy nie zobaczę. Kiedyś już miałam taki przypadek. Proszę o poradę.
 
Czasem_pytam napisał:
natomiast klient chce wymiany na nową - czyli jego żądaniem jest usunięcie wady poprzez naprawę.
Raczej nie, klient chce usunięcia wady poprzez wymianę na nowy a nie naprawę, ty za to masz prawo 1 raz naprawić
Czasem_pytam napisał:
bo inaczej on sobie wezwie firmę aby dokonała demontażu.
Ty w takim razie stwierdzisz wadę mechaniczną i reklamację odrzucisz.

Napisz jeszcze kiedy klient dostał towar i kiedy zgłosił wade
 
Ostatnia edycja:
Holian napisał:
Raczej nie, klient chce usunięcia wady poprzez wymianę na nowy a nie naprawę, ty za to masz prawo 1 raz naprawić
Ty w takim razie stwierdzisz wadę mechaniczną i reklamację odrzucisz.

No niekoniecznie, on chce wymienić wadliwy element z całości, więc nie chce wymiany towaru na nowy, ale naprawy, skoro wymieniam tylko jeden element z całości.

Co do odrzucana reklamacji: średnio mi się uśmiecha przerzucanie się tą paczką po całej Polsce, bieganie po rzeczoznawcach (skoro wada wystąpiła przed upływem roku to domniemywa się że istniała w chwili zakupu, a jeśli uważam inaczej, powinnam to udowodnić, chociaż i tak gołym okiem widać, że zgięte jest w transporcie, co więcej nie widzę problemu, aby klient sam to odgiął, to są na prawdę milimetry), łatwiej jest mi wymienić wadliwy element a i klient zwykle jest wtedy zadowolony. Ten jest jakiś dziwny. Tak się upiera, że rzeczywiście zaczynam miec podejrzenie, że mi tej korbki nie odeśle.

Nie wydaje mi się być istotne, kiedy dostał, a kiedy zgłosił. Ma na to 24 miesiące. Nie musiał przecież składać od razu. Dostał 14 maja, zgłosił 20-go
 
Ostatnia edycja:
Czasem_pytam napisał:
No niekoniecznie, on chce wymienić wadliwy element z całości, więc nie chce wymiany towaru na nowy, ale naprawy, skoro wymieniam tylko jeden element z całości.
Fakt, mój błąd

Czasem_pytam napisał:
Nie wydaje mi się być istotne, kiedy dostał, a kiedy zgłosił. Ma na to 24 miesiące. Nie musiał przecież składać od razu. Dostał 14 maja, zgłosił 20-go
Ma 2 miesiące od zauważenia usterki, a ciężko jest czegoś takiego nie zauważyć, skoro nie da się tego używać.

Ty jako sprzedawca tego też możesz być rzeczoznawcą (tak często robią sklepy obuwnicze), ty tylko stwierdzasz wadę mechaniczną i piłeczka jest po stronie klienta (on musi udowodnić, że taki towar dostał, czego IMO nie zrobi bo zapewne protokołu szkody nie ma). Oczywiście szkoda sobie psuć opinie o sklepie przez jednego %^&@$!.
Swoją drogą nawet jeśli nie uznasz reklamacji to z tego co mi wiadomo i tak musisz pokryć koszt demontażu. Inna spraw to kultura klienta, który zamontować sam potrafił ale zdemontować już nie umie ;/ (Tu by można próbować odnieść się do zasad współżycia społecznego)

W samych przepisach nie kojarzę żeby był obowiązek odsyłania towaru do sprzedawcy, bo to nie zawsze się opłaca (sprzedawca musi pokryć koszty wysyłek) a koszt naprawy może czasami być "groszowy".

PS. Gdybyś wymienił a klient nie chciał odesłać zawsze możesz powołać się na Art. 405. kc
 
Ostatnia edycja:
Holian napisał:
Fakt, mój błąd

Ma 2 miesiące od zauważenia usterki, a ciężko jest czegoś takiego nie zauważyć, skoro nie da się tego używać.

W tej chwili nie obowiązuje już termin dwumiesięczny.

Loco możesz się odnieść do problemu ? Da się jakoś obejść ten koszt demontażu, skoro klient deklarował, że sam zdemontuje (znaczy umie, a rzecz nie jest zamontowana "na stałe") a w momencie kiedy okazało się nie po jego myśli, nagle będzie wzywał firmę do demontażu na koszt sprzedającego. To tak jakby do złożenia namiotu wzywać firmę.
 
Wymiana wadliwego elementu na właściwy (czyli traktujemy to jako naprawę, ponieważ nie chce wymienić całego towaru a jedynie wadliwy element), przy czym odmawia wysłania tegoż elementu na wymianę a domaga się, abyśmy my najpierw wysłali jemu element właściwy a następnie on odeśle ten wadliwy, w przeciwnym wypadku żąda, aby przyjechac do niego na drugi koniec Polski i zrobić wymianę na miejscu, inaczej wezwie firmę która na nasz koszt dokona demontażu i transportu CAŁOŚCI towaru, nie tylko wadliwego elementu. Ja z kolei mam obawę, że jeśli doślę prawidłowy element to nigdy w życiu nie zobaczę już tego wadliwego aby móc dokonać reklamacji u swojego dostawcy i zostanę ze zdekompletowanym towarem, którego już nie sprzedam.
 
Widziałam, jest lekkie zgięcie prowadnika korbki i tym sposobem korbka podczas kręcenia lekko haczy o element do którego jest przymocowana. To są milimetry, na dobra sprawę można te kilka milimetrów samemu odgiąć z powrotem. Uszkodzenie wygląda na mechaniczne powstałe bądź w transporcie (jakiś ciężar mógł lekko przygiąć ten element) bądź mogące powstać w trakcie montażu kiedy ktoś przez nieuwagę na to np. nadepnął. Jednak w ramach dobrej praktyki handlowej chciałam ją klientowi wymienić jesli miałoby to poprawić jego samopoczucie po transakcji. Nie spodziewałam się, że będzie robił takie problemy. Na chwilę obecną oficjalną reklamację wraz z dokładnym żądaniem zgłosił dopiero wczoraj a ja na nią jeszcze nie odpisałam. Wcześniej tylko informował o lekkim zgięciu korbki i haczeniu i prosił o wymianę na inną, wolną od podobnej wady. Odpisałam, że ok, wymienimy, ale proszę o odesłanie wadliwej ... i zaczęło się
 
Czasem_pytam napisał:
Odpisałam, że ok, wymienimy
No to uznałeś reklamację za zasadną.
W takiej sytuacji moim zdaniem najrozsądniejszym wyjściem będzie jednak wysłanie dobrej części i oczekiwanie na uszkodzoną.
 
Dobrze. Co, jeśli jednak klient nie odeśle wadliwej ? Na jaki przepis mogę się powołać, aby go do tego zmusić ?
 
Nie masz może opcji wysłania kuriera z towarem z opcją jednoczesnego odbioru reklamacji?
 
Nawet jeśli tak zamówię kuriera, to jeśli klient nie wręczy mu paczki na wymianę, to kurier go przecież do tego nie zmusi. Często też inny kurier doręcza a inny odbiera paczki.
 
Ostatnia edycja:
Nie za bardzo masz wyjście. Uzyskaj jasną deklarację konsumenta o odesłaniu wadliwej części i terminie tej czynności i wysyłaj wymienianą.
 
A czy nie ma czasem przepisu mówiącego o tym, że usterka mogła powstać w trakcie montażu i nie może być reklamowane jeżeli montaż nie był przeprowadzany przez ekipę? O ile dobrze pamiętam, to takie coś istniało przy montażu mebli Bodzio.

Proszę nie traktować mojej wypowiedzi jako wskazówek, bo nie znam się, ale pamiętam o takim czymś z życia i chciałem tylko zwrócić na to uwagę :) Może co takiego istnieje i bardziej obeznani się na ten temat wypowiedzą?
 
ok, w momencie kiedy klient zobowiąze się mailowo, że wadliwą część odeśle niezwłocznie (w terminie 14 dni) od momentu otrzymania części prawidłowej, a tego nie zrobi, mam go wezwać pisemnie, a jeśli zignoruje także to, pozostaje tylko sąd ?
 
Nolias napisał:
A czy nie ma czasem przepisu mówiącego o tym, że usterka mogła powstać w trakcie montażu i nie może być reklamowane jeżeli montaż nie był przeprowadzany przez ekipę? O ile dobrze pamiętam, to takie coś istniało przy montażu mebli Bodzio.

Proszę nie traktować mojej wypowiedzi jako wskazówek, bo nie znam się, ale pamiętam o takim czymś z życia i chciałem tylko zwrócić na to uwagę :) Może co takiego istnieje i bardziej obeznani się na ten temat wypowiedzą?

Sprzedawca jest odpowiedzialny za ewentualny wadliwyt montaż, jeśli klient przeprowadza go sam
 
Czasem_pytam napisał:
ok, w momencie kiedy klient zobowiąze się mailowo, że wadliwą część odeśle niezwłocznie (w terminie 14 dni) od momentu otrzymania części prawidłowej, a tego nie zrobi, mam go wezwać pisemnie, a jeśli zignoruje także to, pozostaje tylko sąd ?
Tak.
 
I wówczas w pozwie domagam się czego ? Zwrotu wadliwego elementu, czy zapłaty za utaconą korzyść ? Tzn. nowy towar z którego wyjmę korbkę na wymianę nie może zostać sprzedany, czyli utracił wartość handlową.

I jeszcze jedno: jeśli klient będzie odmawiał jednoznacznego zdeklarowania się co do terminu odesłania części, co bbudzi uzasadnioną obawę, że części nie odeśle, co mogę zrobić ?
 
Powrót
Góra