K
kowalikxxx
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 02.2007
- Odpowiedzi
- 3
Witam. Kolegę spotkała mnie następująca sytuacja:
ponad pół roku temu kumple wracali nad ranem z baru i znaleźli telefon. Byli na bani i wydzwonili pewnie z 20-30 minut z karty, która w nim była. Później bawili się nim itd. Jeden z kolegów wziął go do domu. Włożył do niego swoją kartę ale nie użytkował go, bo kilka dni później sprzedałem go znajomemu.
Mija pół roku. Znajomy który go kupił miał telefon z komendy, czy posiada taki model telefonu - przyznał się i podał dane kumpla od którego kupił.
Znalazcy postawiono zarzut kradzieży. Wartość telefonu oceniono na 300zł, była to nokia 6310i - myślę, że mniej warta.
Nie przyznał się, mówił że kupił z ogłoszenia, 30 km od domu (telefon skradziono 4 km od miejsca jego zamieszkania) ale nie podpisał zeznań - dano mu tydzień na zastanowienie się, czy się przyznaje (sprawa odbyłaby się zaocznie- bez jego udziału), czy chce zeznawać w sądzie.
Teraz ma niby trzy wyjścia:
1) przyznać się do kradzieży i poddać dobrowolnie każe - proponowano mu to na posterunku (policja mówi, że kara wyniesie około 400zł i pół roku w zawieszeniu) - dotychczas nie był karany ani notowany, wkrótce kończy studia i taki "zawias" może utrudnić mu znalezienie pracy
2) złożyć nowe wyjaśnienia i powiedzieć prawdę I PODPISAć SIę POD TYM - tylko czy ktoś uwierzy, ze znalazł?? Świadków na to nie ma, nie utrzymuje kontaktu z "kolegami" którzy przy tym byli, nie zna ich danych personalnych.
3) podpisać zeznania, że kupił z ogłoszenia- jednakże policja ma chyba biling i wyjdzie, ze telefon logował się jeszcze w nocy z jego karty, tuż po wyjęciu oryginalnej - dojdzie paragraf za składanie fałszywych zeznań.
Co zrobić w tej sytuacji??
Jakie będzie dla niego najlepsze wyjście i jaka grozi kara??
Ma kilka dni czasu na zastanowienie i umówiony termin wizyty na komendzie.
Podsumowując:
- telefon nie został skradziony, tylko znaleziony na chodniku, prokuratura nie bedzie w stanie udowodnić kradzieży (choć go o to oskarża), ale on nie może udowodnić swojej niewinności.
Pomijając fakt, ze postąpił źle - co ma zrobić?
Sytuacja opisana dokładnie i zgodna z prawdą. Proszę o wszelkie rady w tej sprawie.
Pozdrawiam.
ponad pół roku temu kumple wracali nad ranem z baru i znaleźli telefon. Byli na bani i wydzwonili pewnie z 20-30 minut z karty, która w nim była. Później bawili się nim itd. Jeden z kolegów wziął go do domu. Włożył do niego swoją kartę ale nie użytkował go, bo kilka dni później sprzedałem go znajomemu.
Mija pół roku. Znajomy który go kupił miał telefon z komendy, czy posiada taki model telefonu - przyznał się i podał dane kumpla od którego kupił.
Znalazcy postawiono zarzut kradzieży. Wartość telefonu oceniono na 300zł, była to nokia 6310i - myślę, że mniej warta.
Nie przyznał się, mówił że kupił z ogłoszenia, 30 km od domu (telefon skradziono 4 km od miejsca jego zamieszkania) ale nie podpisał zeznań - dano mu tydzień na zastanowienie się, czy się przyznaje (sprawa odbyłaby się zaocznie- bez jego udziału), czy chce zeznawać w sądzie.
Teraz ma niby trzy wyjścia:
1) przyznać się do kradzieży i poddać dobrowolnie każe - proponowano mu to na posterunku (policja mówi, że kara wyniesie około 400zł i pół roku w zawieszeniu) - dotychczas nie był karany ani notowany, wkrótce kończy studia i taki "zawias" może utrudnić mu znalezienie pracy
2) złożyć nowe wyjaśnienia i powiedzieć prawdę I PODPISAć SIę POD TYM - tylko czy ktoś uwierzy, ze znalazł?? Świadków na to nie ma, nie utrzymuje kontaktu z "kolegami" którzy przy tym byli, nie zna ich danych personalnych.
3) podpisać zeznania, że kupił z ogłoszenia- jednakże policja ma chyba biling i wyjdzie, ze telefon logował się jeszcze w nocy z jego karty, tuż po wyjęciu oryginalnej - dojdzie paragraf za składanie fałszywych zeznań.
Co zrobić w tej sytuacji??
Jakie będzie dla niego najlepsze wyjście i jaka grozi kara??
Ma kilka dni czasu na zastanowienie i umówiony termin wizyty na komendzie.
Podsumowując:
- telefon nie został skradziony, tylko znaleziony na chodniku, prokuratura nie bedzie w stanie udowodnić kradzieży (choć go o to oskarża), ale on nie może udowodnić swojej niewinności.
Pomijając fakt, ze postąpił źle - co ma zrobić?
Sytuacja opisana dokładnie i zgodna z prawdą. Proszę o wszelkie rady w tej sprawie.
Pozdrawiam.