M
miko463
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 10.2019
- Odpowiedzi
- 1
Zatankowałem na stacji benzynowej Agip benzynę i gaz. Poszedłem do kasy, zapłaciłem i odjechałem. Było to 22.09.2019.
11.10 przyszedł do mnie list ze stacji, iż nie zapłaciłem za 10 litrów benzyny 15,49 euro. Dodatkowo są dołączone dwa wydrukowane zdjęcia jak tankuję lpg i benzynę. A do tego doliczają sobie jeszcze 75 euro za Verwaltungsaufwand czyli koszty administracyje.
Jako, że złodziejem nie jestem to od razu dzwonię do kierownika stacji, który wysłał mi list, celem wyjaśnienia sytuacji. Facet oczywiście twierdzi, że nie zapłaciłem, bo on ma "otwarty rachunek" za benzynę. Mówił, że przeglądał nagrania z kamer i faktycznie jestem przy kasie i płacę, ale wyciągam z portfela tylko 20 euro - czyli za mało. Twierdzi, że musiałem powiedzieć, że płacę tylko za Lpg. Straszy mnie, że to przed prokuratorem się będę tłumaczył i przed policją i krótko mówiąc, żebym mu d... swoimi wyjaśnieniami mu nie zawracał, bo on ma wszystko na kamerze, po czym nagle się rozłącza. :/
Jestem pewny tego, że powiedziałem kasjerce, iż chcę zapłacić za gaz i benzynę. Moja wina - nie zwróciłem uwagi na zbyt niską należność do zapłaty, ale to kasjerka chyba powinna bardziej uważać?
Moje pytanie - kto ma rację w świetle prawa? Czy stacja może sobie doliczyć dodatkowo opłatę za koszty administracyjne? Czy policja uwierzy w moje zapewnienia, że powiedziałem że chcę zapłacić za oba paliwa? Jak udowodnić, że nie była to kradzież tylko widocznie błąd kasjera lub mój nieumyślny błąd, bo nie spojrzałem na paragon i nie sprawdziłem, że coś się nie zgadza?
11.10 przyszedł do mnie list ze stacji, iż nie zapłaciłem za 10 litrów benzyny 15,49 euro. Dodatkowo są dołączone dwa wydrukowane zdjęcia jak tankuję lpg i benzynę. A do tego doliczają sobie jeszcze 75 euro za Verwaltungsaufwand czyli koszty administracyje.
Jako, że złodziejem nie jestem to od razu dzwonię do kierownika stacji, który wysłał mi list, celem wyjaśnienia sytuacji. Facet oczywiście twierdzi, że nie zapłaciłem, bo on ma "otwarty rachunek" za benzynę. Mówił, że przeglądał nagrania z kamer i faktycznie jestem przy kasie i płacę, ale wyciągam z portfela tylko 20 euro - czyli za mało. Twierdzi, że musiałem powiedzieć, że płacę tylko za Lpg. Straszy mnie, że to przed prokuratorem się będę tłumaczył i przed policją i krótko mówiąc, żebym mu d... swoimi wyjaśnieniami mu nie zawracał, bo on ma wszystko na kamerze, po czym nagle się rozłącza. :/
Jestem pewny tego, że powiedziałem kasjerce, iż chcę zapłacić za gaz i benzynę. Moja wina - nie zwróciłem uwagi na zbyt niską należność do zapłaty, ale to kasjerka chyba powinna bardziej uważać?
Moje pytanie - kto ma rację w świetle prawa? Czy stacja może sobie doliczyć dodatkowo opłatę za koszty administracyjne? Czy policja uwierzy w moje zapewnienia, że powiedziałem że chcę zapłacić za oba paliwa? Jak udowodnić, że nie była to kradzież tylko widocznie błąd kasjera lub mój nieumyślny błąd, bo nie spojrzałem na paragon i nie sprawdziłem, że coś się nie zgadza?