M
mpviki
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 12.2012
- Odpowiedzi
- 7
Witam!
Pomóżcie!
Od 3 m-cy spłacałam kredyt w firmie parabankowej, a teraz nie mam za co im zapłacić reszty tego kredytu. Od 4 dni zaczęli mnie agresywnie windykować. Najpierw telefony do mojego partnera. Potem do mnie do pracy i nachodzenie w domu. Dzisiaj windykator z tej firmy naszedł mnie w pracy, w trakcie zebrania służbowego, więc musiałam wyjść na korytarz by spokojnie i bez wstydu porozmawiać z nim. Na korytarzu jednak był spory ruch i chyba niektóre osoby słyszały newralgiczne fragmenty rozmowy. A pan ten publicznie mnie straszył na korytarzu. Mimo iż powiedziałam mu że to co robi to przestępstwo i stalking, to i tak wykrzykiwał mi że ma prawo tu przychodzić i tu być i nawet iść do działu płac i od razu zwindykować mi pensję. Że skoro podpisałam umowę to i zgodę na takie czynności. A w umowie nie ma takiego paragrafu. Zaznaczę, że wcześniej nie otrzymałam z tej firmy żadnego listu ponaglającego, żadnego pisma wogóle i zaleganiu ze spłatą ostatniej raty, od którego to terminu nawet miesiąc nie minął! Pan mnie straszył, że na tym się nie skończy i będzie jeszcze gorzej!!!:-o
Mam teraz problem, bo pracuję w miejscu newralgicznym - w Kuratorium Oświaty i nie mogę sobie pozwolić na wstyd i podejrzenia o jakieś bliżej nieokreślone malwersacje finansowe wśród podsłuchujących kolegów i koleżanek, a w konsekwencji zwolnienie być może z pracy, choćby za to tylko, że załatwiam jakieś prywatne sprawy w miejscu pracy!
Co mam robić? Zgłosić? Do kogo, by było najskuteczniej? A z drugiej strony jak to zrobić, by nie musieć powoływać na świadków współpracowników i pracodawcy? Bo to wiąże się z koniecznością ostatecznego ujawnienia publicznym swoich kłopotów finansowych i wstydem!!!
Pomóżcie!
Myślałam już nawet o samobójstwie! W tym kraju nie da się żyć normalnie!
Małgorzata
Pomóżcie!
Od 3 m-cy spłacałam kredyt w firmie parabankowej, a teraz nie mam za co im zapłacić reszty tego kredytu. Od 4 dni zaczęli mnie agresywnie windykować. Najpierw telefony do mojego partnera. Potem do mnie do pracy i nachodzenie w domu. Dzisiaj windykator z tej firmy naszedł mnie w pracy, w trakcie zebrania służbowego, więc musiałam wyjść na korytarz by spokojnie i bez wstydu porozmawiać z nim. Na korytarzu jednak był spory ruch i chyba niektóre osoby słyszały newralgiczne fragmenty rozmowy. A pan ten publicznie mnie straszył na korytarzu. Mimo iż powiedziałam mu że to co robi to przestępstwo i stalking, to i tak wykrzykiwał mi że ma prawo tu przychodzić i tu być i nawet iść do działu płac i od razu zwindykować mi pensję. Że skoro podpisałam umowę to i zgodę na takie czynności. A w umowie nie ma takiego paragrafu. Zaznaczę, że wcześniej nie otrzymałam z tej firmy żadnego listu ponaglającego, żadnego pisma wogóle i zaleganiu ze spłatą ostatniej raty, od którego to terminu nawet miesiąc nie minął! Pan mnie straszył, że na tym się nie skończy i będzie jeszcze gorzej!!!:-o
Mam teraz problem, bo pracuję w miejscu newralgicznym - w Kuratorium Oświaty i nie mogę sobie pozwolić na wstyd i podejrzenia o jakieś bliżej nieokreślone malwersacje finansowe wśród podsłuchujących kolegów i koleżanek, a w konsekwencji zwolnienie być może z pracy, choćby za to tylko, że załatwiam jakieś prywatne sprawy w miejscu pracy!
Co mam robić? Zgłosić? Do kogo, by było najskuteczniej? A z drugiej strony jak to zrobić, by nie musieć powoływać na świadków współpracowników i pracodawcy? Bo to wiąże się z koniecznością ostatecznego ujawnienia publicznym swoich kłopotów finansowych i wstydem!!!
Pomóżcie!
Myślałam już nawet o samobójstwie! W tym kraju nie da się żyć normalnie!
Małgorzata