Stalking, nękanie, bezsilność

  • Autor wątku Autor wątku acosado
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

acosado

Nowy użytkownik
Dołączył
09.2013
Odpowiedzi
8
Mój problem to nękanie przez znajomą przez lata. Standardowe sposoby nękania - telefony, smsy, maile, portal społecznościowy. Pomówienia rozsiewane w pracy i wśród znajomych. Zaczęło się od oskarżeń, że jestem w zbyt bliskim związku z jej mężem. To był mój dobry kolega ale nikt ponadto, jestem mężatką w udanym związku. Potem doszły oskarżenia o dosłownie wszystko, z każdym rokiem coraz bardziej absurdalne. Żaden z jej zarzutów nie jest prawdziwy, jedyne czego się "dopuściłam" to tego, że kilka razy puściły mi nerwy i powiedziałam jej ostro do słuchu. Z reguły starałam się rozmawiać pokojowo, spokojnie, traktowałam jak przysłowiowe zgniłe jajko.
Znam artykuły dotyczące nękania, szkodzenia itp. Niestety do tej pory nie zdecydowałam się na doniesienie na swoją stalkerkę. Po konsultacjach z osobami, które zajmują się takimi sprawami dowiedziałam się, że mam słabe dowody, że mam poniżej 50% szansy na wygraną. Większość smsów przepadła, poza tym te najgorsze z groźbami były sprzed 2011 roku, czyli sprzed czasu wejścia w życie ustawy. Rozmów nie nagrywałam, najgorsze słowa padły w cztery oczy. Mam tylko maile, gdzie mnie szantażuje, że wszystkim opowie jakim jestem potworem (plus lista moich rzekomych strasznych win, wszystkie to wytwór chorej, pokręconej wyobraźni). Oskarża mnie o tysiące rzeczy, nie da się tego nawet powtórzyć. Ona twierdzi, że jest o tym w 100% przekonana. Twierdzi, że ma chody na policji i w prokuraturze i guzik jej mogę zrobić, bo każdą sprawę umorzą. Całą rodzinę i znajomych nastawiła przeciwko mnie. Ja ze względu na trudną sytuację (choroby itp. nieszczęścia rodzinne), nikomu nie miałam czasu ani siły zawracać tym głowy.
Zastanawiam się co mogę zrobić. Teraz ataki są sporadyczne, bo staram się nie odpowiadać. Niestety tak już bywało, że rok siedziała cicho a potem szalała. Mimo zmian, prawo jest bezsilne. Czy ktoś wie co można zrobić? Mam odpuścić i czekać na kolejny cios? Dlaczego takie osoby nadal mogą być bezkarne i zatruwać życie innym?
 
Zbieraj dowody na wszelki wypadek. Dowiedz się, kto w razie czego zechciałby złożyć zeznania na policji i w sądzie.
 
Nie mam bezpośrednich świadków oprócz jej męża. Nie wiem czy wystąpi w roli oskarżyciela żony, z tego co widzę nie potrafi sobie z nią poradzić. Z tych co chcą mieć święty spokój (cóż, wypada życzyć powodzenia, przy kimś takim...). Opowiedziałam o tym najbliższej przyjaciółce, oraz 2 osobom, które znają się na takich sprawach (w tym wspomnianej policjantce), ostatnio otworzyłam wątek na forum i stamtąd ktoś skierował mnie tutaj. Mam tylko maile z oskarżeniami (plus szantaż) i zrzuty z ekranu (anonimy) z nk. Prawie wszystko obecnie to anonimy. Z tego co się dowiedziałam szpieguje mnie w sieci codziennie.
 
acosado napisał:
Nie wiem czy wystąpi w roli oskarżyciela żony, z tego co widzę nie potrafi sobie z nią poradzić.
Nie licz na to, że mąż obciąży żonę swoimi zeznaniami w sprawie, która nie dotyczy samych małżonków. To się nie zdarza zbyt często.

Na twoim miejscu poczekałbym z informowaniem organów ścigania, dopóki nie zacznie robić się bardzo gorąco i zbierałbym dowody. Jeśli nie będzie z twojej strony żadnego odzewu przez długi czas, jest szansa, że najzwyczajniej w świecie jej się znudzi.

Poproś znajomych, żeby nie podawali absolutnie nikomu twoich danych osobowych bez twojej zgody, choćby się waliło i paliło.
 
Ostatnia edycja:
Bardzo dziękuję za komentarz i pomoc. Czuję się taka zaszczuta, że boję się o tym z kimkolwiek z otoczenia rozmawiać.
Bardzo pilnuję swojej prywatności ale niestety ludzie bywają bardzo nieodpowiedzialni. Poprzedni nr mojego telefonu zdobyła w 5 minut dzwoniąc do pracy i wymyślając jakąś tandetną historyjkę. Ostatnio koleżanka umieściła na fb (ma otwarty profil) nasze zdjęcia ze szkoły średniej, z pełnymi opisami... ręce opadają. Gdybym tego nie przyuważyła to cały świat mógłby sobie to oglądać. Mam wszystko pozamykane, poukrywane itp. itd. a i tak co jakiś czas takie rzeczy się zdarzają. A ona przeszukuje internet po kilka godzin dziennie, w tym głównie pod moim kątem. Wiem z pierwszej ręki.
Zastanawiam się czy rzeczywiście zrywać kontakt z jej mężem, w razie czego to jednak główny świadek (może odmówić stawienia się w sądzie?). Poza tym mimo swojej bierności w sprawie często ostrzegał mnie przed jej wybrykami. Najczęściej "akcje" zaczynały się od awantur i szantażowania właśnie jego, potem dopiero wyżywała się na mnie. Czasem nieco łagodził jej ataki szału. Wiele osób radzi mi jednak zupełne odcięcie się od tej patologicznej rodziny (niestety jest tam zupełna patologia ostatnio).
Z tymi dowodami kłopot jest taki, że ona zmieniła taktykę. Kiedyś uderzała na ślepo, z furią, bardziej otwarcie. Teraz się pilnuje. Raczej bazuje na rozpowiadaniu o mnie okrutnych plotek i żaleniu się, że to ja niszczę jej rodzinę komu popadnie. Nie słyszałam aby za rozsiewanie plotek ktoś trafił do więzienia, to raczej obmawiany może mieć kłopoty.
 
acosado napisał:
Wiele osób radzi mi jednak zupełne odcięcie się od tej patologicznej rodziny (niestety jest tam zupełna patologia ostatnio).
Mam na myśli osoby z innego forum, na którym opisałam ten problem wcześniej. Koleżanka-policjantka radziła mi przeprowadzenie z nim bardzo poważnej rozmowy na ten temat i określenia jakie zamierza przyjąć oficjalne stanowisko w tej sprawie.
 
acosado napisał:
(może odmówić stawienia się w sądzie?)
Może na każdym etapie odmówić składania zeznań, które mogłyby narazić żonę na odpowiedzialność karną.

Lepiej ogranicz z nim kontakty. Nie musisz całkowicie zrywać.
 
Jeśli tak postanowi to faktycznie nie mam szans. To jest klucz. Wie, że jego żona to wariatka, która próbuje manipulować innymi ludźmi, on najlepiej (po mnie) zna całą sprawę. Tylko on może ją zdemaskować na rozprawie. Nawet wszyscy możemy poddać się badaniu wariografem (takie rozprawy to przewidują?). To okropne, że ludzie tak się boja stracić gehennę życia rodzinnego. Absurd.
W takim razie zgodnie z radą kogoś mądrzejszego niż ja - nic głupiego póki co nie zrobię, brak reakcji. Poczekam. Bo nie wiem co mam robić. Nie wiem już nic. Chcialabym się tylko tego strachu jakoś pozbyć....
 
acosado napisał:
Nawet wszyscy możemy poddać się badaniu wariografem (takie rozprawy to przewidują?).
Badanie wariografem to bardzo marny dowód. Ale nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś na wszelki wypadek zbierała inne dowody. Wtedy mogłoby się obejść bez zeznań męża.
 
Ploty są uważane za zeznania a prawdzie problemy za nic. Przecież byłam na najbliższej komendzie policji i wiem. Olali mnie. Potraktowali jak idiotkę szukającą sensacji a nawet gorzej, jakbym to ja była podejrzana. To poniżające, nie potrafię znieść takiej znieczulicy i głupoty. Jak mam uwierzyć, że mogę przełamać to tabu? Ale oczywiście moja stalkerka nie ma takich problemów, bo ma "chody"?
Dziękuję za wsparcie, bo bardzo mądrze piszesz i mam wrażenie, że wiesz o czym mówisz. Dobrze zrobiłam zwracając się z tym problemem tutaj na tym forum. Ok, będę zbierała dowody, wszystko co mogę. Ale gdzieś podświadomie wiem, że to nie ma sensu, bo nadal prawo jest ułomne.
 
Ostatnia edycja:
Koleżanka powiedziała, że to nie musi być komisariat w mojej dzielnicy a poza tym mogę od razu złożyć doniesienie do prokuratury. Uspokoję się trochę, bo chyba zbyt emocjonalnie do tego podchodzę, poczekam na kolejne dowody jak poradziłeś askirkow i wtedy zadziałam. I nie będę miała żadnych skrupułów. Nie pozwolę dalej niszczyć sobie życia.
 
Powrót
Góra