Stara sprawa , jak to mogło być

  • Autor wątku Autor wątku eRGie
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
E

eRGie

Nowy użytkownik
Dołączył
09.2008
Odpowiedzi
1
Witajcie Panie i Panowie
Przeszukałem forum ale nic podobnego nie znalazłem , więc chciałem opowiedzieć pewną historię i prosić o komentarz.
Rok 2000 lub nawet 1999 ( dokładnie juz nie pamiętam ). Sprzedałem auto.
Fakt sprzedaży zgłosiłem do Wydz. Komunikacji, w tamtych czasach chyba nie było trzeba zgłaszać też ubezpieczycielowi.
Po trzech latach od sprzedaży dostaję list od pewnego ubezpieczyciela że mam stawić sie tu i tu celem odebrania odszkodowania za kolizje.
Jadę , pokazuje dowód osobisty, odbieram kase - wszystko jest oczywiście na moje nazwisko.
Nie pamiętam komu sprzedałem auto , poprostu za długi czas minął.
Interesuje mnie w jaki sposób pieniądze trafiły do mnie a nie do nowego właściciela.
Oczywiście pozostaje kwestia moralna czy powinieniem odbierać pieniądze czy nie.
 
Art. 405. kc Kto bez podstawy prawnej uzyskał korzyść majątkową kosztem innej osoby, obowiązany jest do wydania korzyści w naturze, a gdyby to nie było możliwe, do zwrotu jej wartości.


Będzie Pan zobowiązany do zwrotu, jeżeli zgłosi się osoba uprawniona.
Moim zdaniem, powinien Pan poinformować Ubezpieczyciela, że to "najprawdopodobniej pomyłka" i nie podejmować pieniędzy (bez wyjaśnienia sprawy)...
 
na chwilę obecną to wstępnie zakwalifikowałbym to jako oszustwo -art. 286 &1 KK - pan wykorzystując błędne mniemanie ubezpieczyciela ,że jest pan nadal właścicielem pojazdu odebrał pieniądze ktore sie panu nie należały doprowadzając właściwego właściciela do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w kwocie odszkodowania za kolizję.

Z tym, że prawdopodobnie Ubezpieczyciel wypłacił powtórnie aktualnemu właścicielowi należne pieniądze ,a stratę pokrył pracownik ubezpieczyciela który przez swoje niedopatrzenie nie sprawdził i zweryfikował czy nadal jest pan uprawnionym do otrzymania odszkodowania... a Ubezpieczyciel żeby zachować "twarz" nigdzie tego nie zgłaszał...
 
Powrót
Góra